Godzina w przewadze i nic
Rzeszowska młodzież przerwała passę spotkań bez porażki Odry.
Bartosz Biedrzycki i jego koledzy z Odry zostali przez Rzeszowian rzuceni na kolana. Fot. Odra Opole
Z perspektywy tabeli porażka Odry, która od 8 sierpnia mogła się szczycić mianem niepokonanej, z Rzeszowianami, grającymi od 35 minuty w dziesiątkę, na pewno jest niespodzianką. Trzeba jednak dodać, że ze Stali, która po 5 kolejkach zajmowała ostatnie miejsce w tabeli, mając zaledwie dwa punkty, nie ma już ani śladu. Podopieczni Marka Zuba otrząsnęli się z niedanego wejścia w sezon i zaczęli straszyć rywali. Przekonali się o tym także Opolanie, bo gdy – jak zwykle – odważnie i wysoko zakładali pressing w pierwszych minutach, rywale spokojnie wychodzili spod naporu i wyprowadzali groźne akcje.
Najlepszą rozpoczął i zakończył w 16 minucie Szymon Pukała. 19-latek, który 1 września w pół godziny zachwycił hat trickiem w Pucharze Polski z Podbeskidziem, tym razem przechwycił futbolówkę na połowie gospodarzy i ruszył odważnie do przodu. Podał do Wojciecha Brzęka, a 18-latek rozciągnął grę, zapraszając do szarży lewoskrzydłowego Marvina Rittmuellera. Doświadczony Niemiec dobiegł do linii bocznej pola karnego i ostro dośrodkował, a zamykający akcję Pukała uprzedził Maksymiliana Pingota i biodrem z 7. metra pokonał Artura Halucha.
Był to jedyny celny strzał przed przerwą i jedno z dziewięciu uderzeń Rzeszowian w tej części spotkania. Obraz gry, w której znacznie wyraźniej swoje zadania taktyczne realizowali przyjezdni, uległ zmianie w 35 minucie. Wtedy to bowiem Mateusz Leniart został ukarany drugą już w tym spotkaniu żółtą kartką i Stal musiała grać w osłabieniu.
Opolanie przejęli więc inicjatywę, a kibice Niebiesko-czerwonych liczyli, że drużyna Łukasza Tomczyka zagra tak, jak w pucharowym starciu z Wisłą Kraków. Wtedy też po golu straconym w 16 minucie i czerwonej kartce dla rywali, Odra wygrała 2:1, obie bramki zdobywając w pierwszym kwadransie po zmianie stron.
Tym razem jednak czas mijał, a w rubryce strzały celne miejscowych ciągle widniało zero. Próbowali je wymazać Stanisław Gieroba czy Tomasz Gajda, ale to Rzeszowianie pokazali, jak się powinno finalizować swoje zamierzenia. Dwa razy pokazał się asystent przy golu z pierwszej połowy. Ograny w 2. Bundeslidze wychowanek Rot-Weiss Erfurt na w 63 minucie w polu karnym ograł Filipa Kupczyka i huknął z 14 metra, ale Haluch instynktownie – choć już ruszył w lewą stronę – zostawił rękę i obronił. 27-letni Niemiec także dwie minuty później w podbramkowym zamieszaniu znalazł miejsce do oddania uderzenia i tym razem bramkarz Odry nogą zagrodził piłce drogę do siatki.
Pierwszy celny strzał Opolanie oddali dopiero w 68 minucie, bo Kupczyk wypracował pozycję strzelecką, ale uderzył zbyt lekko i Marek Kozioł z łatwością złapał piłkę, tak samo jak po główkach Irziego Pirocha w 73 minucie czy Michała Feliksa pięć minut później oraz Patryka Szysza w 88 minucie.
Przewaga miejscowych rosła wraz z każdą zmianą dokonywaną przez sztab szkoleniowy. Tym bardziej że rywale, którzy przyjechali do stolicy polskiej piosenki, mając wśród siedmiu piłkarzy na ławce rezerwowych czterech młodzieżowców, musieli sięgać w końcówce po juniorów, w tym 16-letniego Antoniego Perdutę. Nie stracili jednak nic z obronnego monolitu i wywieźli z Opola czwarte z rzędu zwycięstwo – licząc z Pucharem Polski.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Stal Rzeszów 0:1 (0:1)
0:1 – Pukała, 16 min
ODRA: Haluch – Pochcioł (69. Milosz), Piroch, Pingot (84. Scalet) – Spychała (61. Spaczil), Liber, Gajda, Biedrzycki – Szysz, Feliks, Gieroba (61. Kupczyk). Trener Łukasz TOMCZYK.
STAL: Kozioł – Thiede, Krasowskij, Kaczor, Kukułka (82. Perduta) – Pukała (60. Masiak), Leniart, Goss, Brzęk (60. Madej), Rittmueller – Salamon (72. Musik). Trener Marek ZUB.
Sędziował Paweł Horożaniecki (Żary). Widzów 4000.
Żółte kartki: Spychała, Spaczil, Liber, Piroch – Leniart, Kaczor, Kozioł. Czerwona Leniart (35, druga żółta).
