Głupio wyszło...
Rozmowa z Mateusz Klichem, pomocnikiem Pasów, byłym reprezentantem Polski
Gdy Jeremy Guillemenot zwijał się z bólu, Mateusz Klich już wiedział, jak bardzo źle zrobił. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
Kilka minut przed końcem chciał pan przerwać kontratak, ale żeby faulem na czerwoną kartkę?!
- Głupi faul, niepotrzebnie to zrobiłem. Jako doświadczony zawodnik nie powinienem tego robić, ale nie miałem innej możliwości, żeby go zatrzymać. Robiłem wszystko, żebyśmy nie stracili trzeciej bramki, a skończyło się bardzo głupim faulem. Po prostu czułem dużo emocji związanych z tym spotkaniem. Chciałem dać z siebie wszystko i te emocje były widoczne. To był dla mnie wyjątkowy mecz, nie ma co ukrywać. Bardzo zależało nam na zwycięstwie. Może nawet za bardzo. Wychowałem się w piłkarsko w Cracovii, od 13. roku życia mieszkałem w internacie, grałem w trampkarzach i juniorach. Głupio wyszło z tą kartką...
Koledzy komentowali tę sytuację w szatni?
- Nie ma czego komentować. Każdy wiedział, że to była głupota. Piłka nożna wywołuje duże emocje, które wzięły górę. Bardzo zależało nam na tym, żeby z Wisłą nie przegrać.
Na początku prezentowaliście się całkiem dobrze, ale Wisła była skuteczniejsza w kluczowych momentach.
- Wisła w tym sezonie rzadko grała tak słabo u siebie i stwarzała sobie tak mało sytuacji. Zazwyczaj ma ich bardzo dużo w każdym meczu, a teraz niewiele. Podarowaliśmy jej dwie bramki. Były jakieś przebitki, wybicia, rykoszety, trochę pecha, ale... sami sobie te gole strzeliliśmy, jednak my również nie stworzyliśmy zbyt wielu sytuacji. Rzut karny też szczęśliwy, po dobitce. To był mecz na remis - przynajmniej tak mi się wydaje - ale niestety nie potrafiliśmy strzelić drugiej bramki i przegraliśmy.
Po przerwie na około 15 minut mocno przycisnęliście rywali. Nie przypominam sobie, żeby w tym sezonie ktoś tak długo zamykał Wisłę w jej polu karnym.
- Właśnie dlatego wydaje mi się, że zagraliśmy całkiem przyzwoite spotkanie. Potrafiliśmy zamknąć Wisłę na jej połowie i praktycznie nie pozwalaliśmy jej rozwinąć skrzydeł w drugiej połowie. To jest jakiś pozytyw po tym meczu, ale oczywiście nie wystarczył. Nasza gra ofensywna nie była wystarczająco dobra i nie wracamy do dobrych wyników.
Cracovia wygrała tylko trzy mecze, ma 12 punktów. Zaczyna robić się niebezpiecznie?
- Sytuacja już od dawna jest zła. Mamy za sobą 14 meczów i tylko trzy zwycięstwa. To po prostu bardzo słaba statystyka. Liczyliśmy, że teraz uda nam się wygrać i będzie to dla nas taka fajna trampolina. Teraz jest przerwa na reprezentację i musimy popracować.
Przed wami trudny terminarz: Jagiellonia, Korona, Widzew a na koniec roku Lech.
- W tym momencie, niezależnie z kim byśmy grali, każdy mecz będzie trudny. Nie ma więc znaczenia, kto jest naszym przeciwnikiem. Musimy po prostu lepiej grać w piłkę.
Rozmawiał Michał Knura
