Główka pracuje
Bytomskiego beniaminka wciąż trzeba traktować poważnie w kontekście walki o baraże – Warszawianom wyrwał punkty z gardła!
Bohater... całkowicie niewidoczny: Lucjan Zieliński utonął pod stertą kolegów śpieszących z gratulacjami. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
Do ziemi, do ziemi – przyznacie, że ten okrzyk często słychać z trenerskich boksów, gdy futbolówka lata wte i wewte nad boiskiem? No więc w Bytomiu, w starciu dwóch Polonii, wszystko co ważne, od pewnego momentu działo się... właśnie nad murawą.
Śmignęła koło biodra
No bo przecież gdy w 7 minucie, po zablokowanym przez obrońców strzale Oliwiera Kwiatkowskiego zza „szesnastki”, piłka spadła pod nogi Konrada Andrzejczaka, tenże – po kontakcie z Diogo Brasido – pofrunął tak sugestywnie, że Sebastian Krasny nie miał cienia wątpliwości: „jedenastka”! Wykorzystał ją Grzegorz Szymusik i bytomska Polonia – nie po raz pierwszy tej wiosny – objęła prowadzenie. – Znamy się jeszcze z Chojnic, więc rozmawialiśmy krótko. Przyznał, że nie uderzył najlepiej, ale piłka jednak śmignęła mi koło biodra – mówił smutny bramkarz Mateusz Kuchta.
– Może i nie najlepiej, ale wpadło! – zawadiacko ripostował gracz gospodarzy.
Broda do szycia
Kilka minut później Andrzejczak – który do tej pory w wysokim pressingu zdążył parę piłek „wyjąć” rywalom na ich połowie – w środku pola został w powietrznym pojedynku staranowany przez Jakuba Budnickiego. Dla Warszawianina skończyło się to żółtą kartką, dla Bytomianina – najpierw zawrotami głowy, potem solidnym opatrunkiem na brodzie, a w końcu – przymusową zmianą. W 28 min twardość głowy stopera Czarnych Koszul poczuł też Jakub Apolinarski; tym razem skończyło się na szczęście tylko chwilowym bólem... Cała akcja zaś zakończyła się „główką” Łukasza Zjawińskiego, w tym momencie jeszcze efektownie sparowaną przez Wojciecha Banasika.
Wynik bardzo niebezpieczny
To była kolejna zapowiedź tego, że hasłem przewodnim obu ekip jest „główka pracuje”. Najpierw – po centrze Mikulasa Bakali – dał temu wyraz Kamil Wojtyra. Jego uderzenie głową z 10 metrów było tak precyzyjne i wycyzelowane, że Kuchta tylko odprowadził piłkę wzrokiem: 2:0 dla gospodarzy!
Ale 2:0 to... niebezpieczny wynik, o czym bytomska drużyna przekonywała się tej wiosny już parokrotnie (ŁKS, Wieczysta...). W szóstej z doliczonych... pięciu minut Zjawiński znów doszedł do „główki”, a odbitą przez Banasika piłkę dobił do siatki Kamil Kostorz.
Warszawski snajper, wicelider klasyfikacji pierwszoligowych strzelców, polowania na własne trafienie jednak nie odpuszczał, a że i timing wyskoku ma znakomity, i wzrostem górował nad towarzyszącym mu często w polu karnym Szymusikiem, w końcu dopiął swego i w 56 minucie było 2:2, a 20 minut później powinno być nawet 2:3: po kolejnym uderzeniu głową „Zjawy” piłka trafiła w poprzeczkę!
Siła z ławki!
Czarne koszule dominowały w tej odsłonie fizycznie, a kibice miejscowych przez ponad kwadrans domagali się zmian w ekipie gospodarzy, które miały dać niebiesko-czerwonym nowy impuls, a przede wszystkim – zapas energii i sił. I... dały, a Wojciech Mróz wiedział, co robi! Wszystko zaczęło się od wygranego przez Jana Łabędzkiego – pierwszego z „rezerwowych bohaterów” – pojedynku o piłkę w kółku środkowym. Popędził z nią na bramkę gości, oddał drugiemu z wprowadzonych z ławki graczy, Lucjanowi Zielińskiemu (po kontuzji przywodziciela odbył... jeden trening z drużyną!), a ten „pociągnął po długim”! I kto wie, czy to właśnie ten gol najbardziej nie zasługiwał na hasło „główka pracuje”: trzeba było dokładnie wymyślić miejsce, w którym futbolówka będzie poza zasięgiem Kuchty! – Mierzyłem, bo zawsze się w takim momencie mierzy w długi róg! Jestem przeszczęśliwy! – podkreślał bohater Bytomian!
Spojrzenie w oczy
– Wpuszczając Lucka na murawę, spojrzałem mu głęboko w oczy i powiedziałem: „Dasz radę”. I dał! – z uśmiechem rysował barwną historię Wojciech Mróz.
– Ależ meczycho! – te dwa słowa (uznania) Dariusza Dudka, który komentował mecz w TV, są największym komplementem dla obu ekip!
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Polonia Bytom – Polonia Warszawa 3:2 (2:1)
1:0 – Szymusik, 9 min (karny), 2:0 – Wojtyra, 41 min (głową), 2:1 – Kostorz, 45+5 min, 2:2 – Zjawiński, 56 min (głową), 3:2 – Zieliński, 88 min
BYTOM: Banasik – Szymusik, Szymański, Matić – Apolinarski (81. Zieliński), Łabojko, Gajda, Stefański (63. Michalski) – Kwiatkowski (81. Łabędzki), Andrzejczak (27. Bakala) – Wojtyra (81. Sarmiento) Trener Wojciech MRÓZ.
WARSZAWA: Kuchta – Diogo Brasido (46. Terpiłowski), Cisse (46. Salihu), Budnicki, Durmus (74. Hoxhallari) – Gnaase – Vega, Kostorz (84. Buksa), Piotrowski, Dadok – Zjawiński. Trener Mariusz PAWLAK.
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 1510. Żółte kartki: Gajda, Zieliński, Banasik – Budnicki, Durmus.
