Głową w mur
Sosnowiczanie nieoczekiwanie łatwo zdobyli w Bytomiu komplet punktów.
Dominik Nahunko zdobył inauguracyjnego gola. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Bytomianie i tym razem sprawiali wrażenie mocno zagubionych, więc trudno się dziwić, że ECB Zagłębie Sosnowiec pewnie zgarnęło komplet punktów. Trudno gospodarzom odmówić ambicji, ale to stanowczo za mało, by pokonać tak renomowany zespół, jakim w tym sezonie jest Zagłębie
Liderzy pojawili się w Bytomiu bez dwóch czołowych zawodników: obrońcy Karola Biłasa oraz fińskiego napastnika Jere-Matiasa Alonena. W tej sytuacji trenerzy musieli nieco przemodelować ataki i grali zaledwie na trzy pary defensorów. To jednak, jak się później okazało, nie miało wpływu na końcowy wynik. Natomiast gospodarze grali swoim wyjściowym i najsilniejszym składem. I zaczęło się całkiem obiecująco, bo podopieczni trenera Andreja Gusowa ochoczo ruszyli na bramkę Macieja Miarki. Jednak goście zwarli szyki i też nie zamierzali rezygnować ze zdobyczy bramkowej. W 8 min gospodarze zostali skarceni. Adrian Gromadzki po debiucie w reprezentacji nabrał pewności siebie i wyprowadził kontrę. Odważnie wjechał w tercję rywali i wyłożył krążek Dominikowi Nahunce, a ten precyzyjnym uderzeniem pokonał Bogdana Diaczenkę. Oba zespoły grały po dwa razy w liczebnej przewadze, ale bez żadnego efektu.
Cóż za tego, że gospodarze posiadali przewagę i sporo czasu spędzali w tercji rywali, skoro grali zbyt nerwowo i brakowało im trochę szczęścia. Kilka razy wydawało się, że guma wpadnie do siatki, ale jakimś cudem wychodziła poza bramkę. Tymczasem goście, niczym wytrawny bokser, czyhali na dogodny moment, by wyprowadzić znów kontrę - i to dwukrotnie. I tak uczynili. Najpierw Gromadzki pokonał Diaczenkę, zaś nieco później Michał Naróg wpisał się na listę strzelców. Defensor z Sosnowca, wychowanek Stoczniowca Gdańsk, w tym sezonie wyrasta na jednego z czołowych zawodników na tej pozycji. Miał szansę zagrać w listopadowym turnieju w Sosnowcu, ale wyeliminowała go kontuzja. Teraz, miejmy nadzieję, pojedzie na kolejny turniej do Budapesztu, bo w pełni na to zasłużył. Gospodarze trzy razy grali w tej odsłonie w przewadze i dopiero za trzecim razem Dominik Jarosz pokonał Macieja Miarkę.
Hokeiści Zagłębia prowadzili 3:1 i wcale nie zamierzali forsować zbyt szybkiego tempa. Cały czas grali niezwykle rozsądnie i ekonomicznie. To w interesie gospodarzy było atakować i szukać szans na kolejne gole, ale to nie był ich dzień. Podejmowali indywidualne popisy, które szybko były wyjaśniane przez przyjezdnych. Minuty płynęły i nic nie wskazywało na to, by poloniści zmniejszyli straty. Tym razem prezentowali się bez wigoru i animuszu. Sprawiali wrażenie mocno skrępowanych, jakby przytłoczonych. Owszem, było kilka gorących momentów pod bramką Miarki, ale wymiernych efektów nie było.
Lider z Sosnowca zdobył cenne punkty, ale w ostatniej odsłonie był już myślami przy wtorkowej potyczce z obrońcami tytułu z Tychów. Frekwencja na Stadionie Zimowym w Sosnowcu zapewniona!
Włodzimierz Sowiński
◼ BS Polonia Bytom – ECB Zagłębie Sosnowiec 1:3 (0:1, 1:2, 0:0)0:1 – Nahunko - Gromadzki (7:50), 0:2 – Gromadzki – Sołtys – Seppala (34:13), 0:3 – Naróg – Brynkus (38:22), 1:3 – Jarosz – Zając – Osenieks (39:48, w przewadze)
Sędziowali: Michał Baca i Patryk Kasprzak – Igor Dzięciołowski i Kamil Wiwatowski. Widzów 1203.
POLONIA: Diaczenko; Załamaj - Górny, Osenieks – K. Karjalainen, Kamieniew – Bieniek, Bodora – J. Musiał; Sawicki – Jarosz – M. Zając, Lehtimaki – Mroczkowski – Bujalski (2), Padakin (2) – Bajon (2) – Wicher, D. Musioł (2) – Łoza – Kociszewski. Trener Andrej GUSOW.
ZAGŁĘBIE: Miarka; Ciura – Sozanski (2), Wanacki (2) – Naróg, Krawczyk – Kotlorz; Brynkus – Seppala (2) – Jokinen, Bernacki – Roine – Chmielewski, Piiponen – Ciepielewski – Sirkia, Gromadzki (4) – Nahunko (2) – Sołtys. Trener Matias LEHTONEN
Kary: Polonia – 8 min, Zagłębie – 12 min
