Głowa bardziej rozjaśniona
Mam już większą wiedzę w kontekście składu na mistrzostwa Europy - powiedział selekcjoner Arne Senstad.
Ciekawe, które z tych pań dostąpią zaszczytu gry na mistrzostwach Europy w Polsce... Fot. ZPRP
REPREZENTACJA KOBIET
Biało-czerwone mają za sobą zgrupowanie w Szczyrku oraz turniej w Czechach. Tarczy miasta Cheb nie udało im się wywalczyć; można nawet powiedzieć, że wróciły... na tarczy. Co prawda nie przegrały wszystkiego, bo na zakończenie imprezy pokonały drugi zespół Norwegii 32:30, ale wcześniej uległy Słowenkom 28:29, choć przez większość spotkania prowadziły, a także Czeszkom 25:27, rywalkom zdecydowanie będącym w ich zasięgu.
Potrafią grać
Ktoś może uspokoić, że na tym etapie przygotowań wyniki nie są najważniejsze, że istotniejszy jest poziom zgrania zespołu, ale to właśnie wyniki idą w świat i to one są najczęściej komentowane. „Fachowcy zza monitorów”, na podstawie „suchych” rezultatów silą się na komentarze, opinie i prognozy. Mimo że nie obejrzeli ani jednego meczu, podczas Euro w Katowicach widzą nasze panie na ostatnim miejscu w grupie. „Suchy” wynik im wystarczy, żeby wydać wyrok na zespół, który tworzą zawodniczki mające w perspektywie udział w imprezie życia. Ale zdaniem trenera Arne Senstada jego podopieczne potrafią grać w piłkę ręczną. Po spotkaniach ze Słowenią i Czechami selekcjoner nie zabierał głosu. Dawał się wygadać zawodniczkom i te dostrzegały mankamenty w grze, taktyce, bieganiu, skuteczności w ataku, błędach w obronie, zdając sobie sprawę, jak wiele jest do poprawy. Dopiero po zwycięskim spotkaniu Norweg dał się namówić na podsumowanie, poruszając kwestię, której reprezentantki... nie poruszyły.
Brakuje fizyczności
- To był turniej towarzyski - przypomniał trener Senstad - podczas którego testowaliśmy nowe rozwiązania, a wiele zawodniczek dostało szansę, żeby się pokazać i powalczyć o miejsce w składzie. Pierwsze dwa mecze wyglądały gorzej, momentami sprawialiśmy wrażenie, jakbyśmy nie byli do końca obecni na boisku. W ostatnim spotkaniu poszliśmy na całość i nasza gra wyglądała dobrze. Turniej pokazał jednak, że wciąż mamy nad czym pracować. Niestety, nadal brakuje nam fizyczności, co jest naszym problemem od bardzo dawna. Było to widoczne w poprzednich meczach, kiedy niektóre zawodniczki nie były gotowe na taką intensywność. Wciąż chodzi o podstawowe rzeczy. Dla niektórych będzie już trudno znaleźć się w składzie na Euro. Inne wciąż muszą trenować i podnosić poziom. Teraz z jeszcze większą uwagą będę śledził reprezentantki, monitorował ich treningi, ale już teraz wiem, że każda z nich musi pracować jeszcze lepiej. Mamy bardzo utalentowaną grupę, która naprawdę potrafi grać, ale żeby rywalizować na wysokim poziomie, potrzebne jest również odpowiednie przygotowanie. I właśnie nad tym musimy pracować w czasie, jaki pozostał nam do mistrzostw Europy. Po tym turnieju mam już na pewno większą wiedzę w kontekście składu na Euro - powiedział szkoleniowiec prowadzący Biało-czerwone od sierpnia 2019 roku, ale kart odkrywać nie chciał.
Islandia w poczekalni
Być może częściowo uczyni to przy okazji kolejnego zgrupowania, którego zwieńczeniem będzie sparing z Islandią (24 października w Arenie Katowice). Przypomnijmy, że fazie grupowej grudniowego Euro rywalkami naszej reprezentacji będą: Francja, Ukraina i Wyspy Owcze.
Marek Hajkowski
