Głodny sukcesów

Władimir Semirunnij nie zamierza poprzestać na olimpijskim srebrze. – Dalej chcę wygrywać. To mnie napędza – przekonuje 23-letni specjalista od długich dystansów.

Srebrny medalista olimpijski wzbudza ogromne zainteresowanie. Fot. PAP / Marian Zubrzycki

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE

Semirunnij jest jedynym reprezentantem Polski w kadrze panczenistów, który stanął na podium zakończonych w niedzielę igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina d’Ampezzo. Po powrocie do kraju urodzony w Jekaterynburgu srebrny medalista na 10 000 m zyskał dużą popularność.

Jak przyznał, nie spodziewał się aż tak duże zainteresowania ze strony kibiców oraz mediów, ale – jak zapewnił – rozdawanie autografów i robienie zdjęć z fanami nie stanowi dla niego kłopotu i nie zmieni jego nastawienia do podejścia do treningów oraz kolejnych startów. – Przede mną mistrzostwa świata, a dziś po południu siłownia – żartował w rozmowie z dziennikarzami podczas uroczystego powitania w Tomaszowie Mazowieckim, w którym mieszka od ponad dwóch lat.

Łyżwiarz miejscowej Pilicy przekonywał, że zdobycie olimpijskiego medalu nie zwalnia go z treningów oraz marzeń o kolejnych sukcesach. – W tej chwili sporo się dzieje, ale ja dzisiaj normalnie trenowałem, bo sezon jeszcze się przecież nie zakończył. Tak samo było w Mediolanie. Po wywalczeniu medalu dalej trenowałem, bo przecież miałem jeszcze starty na 1500 m i w biegu masowym. Po powrocie do Tomaszowa byłem już na długiej jeździe w Arenie Lodowej, chodzę do siłowni. Nie odpuszczam, bo zawsze robię wszystko na sto procent – tłumaczył.

W tym sezonie Semirunnija czekają jeszcze dwa oficjalne starty – w mistrzostwach świata w wielobojach w Heerenveen (5-8 marca) oraz mistrzostwach Polski w wielobojach w Tomaszowie Mazowieckim (14-15 marca).

– Dalej chcę wygrywać i zawsze chcę być pierwszy. To mnie napędza. Teraz szykuję się do mistrzostw świata. Wystartuję tam w „dużym” wieloboju, czyli na 500, 1500, 5 000 i 10 000 m. To 500 m dla długodystansowców brzmi trochę jak żart, ale wszystko rozstrzygnie się na długich dystansach. Lubię tor w Heerenveen, pobiłem na nim rekord Polski na 10 000 m, wiem, jak tam jeździć, więc jestem dobrej myśli – zaznaczył.

Swojego podopiecznego chwalił trener Roland Cieślak. Jak mówił, Semirunnij to nie tylko świetny łyżwiarz, ale także człowiek. – Widać, jak bardzo jest lubiany. Jest żartownisiem, bardzo otwarty i szczery, a przy tym skromny i pomocny. Kiedy widzi, że dzieje się coś złego, to jest pierwszy do pomocy. Sam też jako trener miewam chwile, gdy jest mi ciężko i wtedy Władek przychodzi do pokoju porozmawiać o tym, co się dzieje. Ja też czuję od niego duże wsparcie – powiedział szkoleniowiec Pilicy.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się