Głodny gry w ekstraklasie
Przed zbliżającym się sezonem rozmawialiśmy z Patrykiem Sokołowskim, pomocnikiem Śląska, o perspektywie gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.
Po kilkumiesięcznej przerwie Patryk Sokołowski jest gotowy do gry. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus
ŚLĄSK WROCŁAW
WKS po roku przerwy powrócił do ekstraklasy, a tydzień temu rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. Za zespołem Ante Simundzy pierwszy sparing, z Bielawianką, który zakończył się wynikiem 11:0. Widać w zespole chęć jak najszybszego rozpoczęcia sezonu. – Każdy z nas jest głodny tego, żeby zagrać w ekstraklasie. Część z nas do niej wraca, część będzie w niej debiutować – powiedział w rozmowie ze „Sportem” Patryk Sokołowski. Dla 31-latka awans do ekstraklasy jest szczególnym wydarzeniem. Do Śląska dołączył przed poprzednim sezonem, odchodząc z Cracovii. Miał więc rok przerwy od gry na najwyższym poziomie, a teraz może znów występować w elicie. – Dla mnie awans był celem i bardzo się cieszę, że udało się go osiągnąć. Teraz zrobię wszystko, żeby w tej ekstraklasie jeszcze trochę pograć – przekazał pomocnik, który przez siedem sezonów z rzędu grał wśród najlepszych.
Wiosenne problemy
Poprzedni sezon, choć dla Śląska zakończył się bardzo pozytywnie, dla Sokołowskiego był trudny. W marcu padł ofiarą napaści – został pobity, przez co miał uszkodzoną żuchwę. Nie mógł grać w ostatnich meczach. Teraz jednak u byłego zawodnika Piasta ze zdrowiem wszystko jest w porządku. Dla trenera Ante Simundzy jest bardzo ważnym ogniwem, o czym zresztą przekonaliśmy się przed jego przerwą od gry. W poprzednich rozgrywkach wystąpił w 25 meczach, 21-krotnie będąc zawodnikiem wyjściowej jedenastki. Gdyby nie skutki pobicia, jego liczby byłby jeszcze bardziej okazałe. To jednak przeszłość. Teraz dla Wrocławian liczy się tylko to, co przed nimi. Sokołowski, doświadczony piłkarz, wie, z czym wiąże się gra w ekstraklasie – na tym poziomie rozegrał 173 spotkania (95 w Piaście, 45 w Cracovii, 33 w Legii). Będzie więc tym, który w trudnych momentach ma zachowywać spokój.
Opcja awaryjna
Co więcej, w teorii może on zyskać nową pozycję na boisku. Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że jest defensywnym pomocnikiem. Tymczasem w sparingu w Bielawie grał jako środkowy obrońca, najbardziej oddalony od bramki przeciwnika zawodnik. – Mogę grać i w środku pola i w obronie. Taka akurat była potrzeba w sparingu z Bielawianką. W juniorach dużo trenowałem na środku obrony. W Cracovii i Legii też byłem testowany jako stoper. Jestem więc obeznany z tą pozycją i może to być dla nas opcja awaryjna. Na pewno pozostaję jednak środkowym pomocnikiem, to jest moja dominująca pozycja – podkreślił Sokołowski, mistrz Polski z Piastem w sezonie 2018/19 i zdobywca Pucharu Polski z Legią Warszawa (2022/23).
Jego przerwa od ekstraklasy nie była szczególnie długa, ale potwierdził, że chciałby już móc zmierzyć się z zespołami, w których grał w przeszłości. Dopytaliśmy o jego odczucia przed zbliżającymi się starciami z Gliwiczanami. – Trzy i pół roku byłem w Piaście i mam fajne wspomnienia z tego miejsca. Zdobyłem mistrzostwo Polski… Tak naprawdę z tym klubem rozpoczęła się moja przygoda w ekstraklasie. Lubię wracać na stadion przy Okrzei. Za każdym razem, gdy przyjeżdżałem tam z Legią czy Cracovią, czułem się jak w domu – przekazał 31-latek.
Kadra niezamknięta
Czy Śląsk ma już obrany cel na najbliższy rok? – Takie rozmowy są jeszcze przed nami. Jesteśmy dopiero na początku przygotowań. Kadra zespołu też nie jest jeszcze zamknięta, jeszcze będzie się zmieniać. Na pewno będziemy coraz mocniejsi – odpowiedział spokojnie nasz rozmówca. Czy pozostanie jednym z liderów zespołu? Czy w najbliższym sezonie dobije do 200 meczów w ekstraklasie? Na odpowiedzi na te pytania trzeba będzie jeszcze poczekać.
Kacper Janoszka
