Głód sukcesu

W Oświęcimiu będzie dziś ostatni akt ćwierćfinałowej batalii.

Mikołaj Syty (na pierwszym) planie) jest w wysokiej formie i toruńscy kibice liczą na jego skuteczność. Fot. PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

W 1996 r. ostatni raz zdobyli brązowy medal, a aż 21 lat temu awansowali do strefy medalowej – takie są zdobycze toruńskiego zespołu. Głód sukcesu jest ogromny i wszyscy marzą, by Energa Toruń dopisała nowy rozdział do klubowej historii. Unia Oświęcim miała i ma wysokie aspiracje, ale dwa sezonu wcześniej spełniła oczekiwania i sięgnęła po złoty medal w siódmym meczu w katowickim Satelicie. Teraz pzed nami siódma potyczka Energa – Unia, decydująca o awansie do półfinału.

Łaska kibiców...

… na pstrym koniu jeździ – to pasuje jak ulał do zachowania fanów z Oświęcimia. Oni za niepowodzenia, w różnych okresach sezonu, obarczają trenera Roberta Kalabera. Wytworzyła się absurdalna sytuacja i gdy spiker informuje, kto prowadzi zespół... wówczas rozlega się przeraźliwy gwizd. Słowacki szkoleniowiec zapewne jest pod presją i żyje w ogromnym stresie. Nie wiemy czy kiedykolwiek wcześniej znalazł się w takiej sytuacji. Wszystko może się jednak zmienić, ale pod warunkiem końcowego sukcesu, czyli złotego medalu.

To jednak droga daleka, bo przecież przed nami ostatni mecz ćwierćfinałowy. Sytuacja kadrowa Unii nie jest najlepsza, wszak do kontuzjowanych Romana Diukowa, Bartosza Florczaka, Martina Kasperlika dołączył Kanadyjczyk Nick Moutrey. Po powrocie z Torunia hokeiści przeprowadzili trening, a potem długi czas analizowali ostatnie „popisy” w Toruniu.

- Gdy przyszło nam już na chłodno oglądać mecz to on wcale nie był zły w naszym wykonaniu – przekonuje II trener Unii, Krzysztof Majkowski. - A wszyscy wiemy jak się skończył, bo rywal był skuteczniejszy i potrafił wykorzystać nasze potknięcia. Nikogo teraz nie trzeba przekonywać, bo wszyscy wiemy jaka jest stawka. Staramy się zachować spokój, bo nieważne czy wygra się serię 4-0 czy 4-3, ale trzeba ją zapisać na naszą korzyść. I wierzę, że tak będzie i że hokeiści staną na wysokości zadania.

Bez prowokacji

Takiej rywalizacji między tymi drużynami można było oczekiwać, wszak z dotychczasowych jedenastu meczów Torunianie wygrali siedem.

- Z tych ostatnich playoffowych, przegrany mecz w Oświęcimiu 0:4 był najsłabszym w tym sezonie – mów II trener toruńskiej drużyny, Łukasz Podsiadło. - Zupełnie nie istnieliśmy na lodzie, ale szybko wyciągnęliśmy wnioski i już u siebie była inna gra. Spodziewałem się, że o wszystkim może zadecydować ostatnia potyczka. Przede wszystkim nie możemy się dać sprowokować, bo Unia w swoich szeregach ma zawodnika od „czarnej” roboty, Samuela Petraša. Musimy się skupić na własnej grze i skrzętnie realizować plan taktyczny. Jedni i drudzy mają atuty, ale robią błędy. Kto ich zrobi mniej, ten zwycięży. O tym przekonamy na pewno dzisiaj przed 22.00.

Torunianie po wspólnym obiedzie wyruszyli do Oświęcimia i dzisiaj mieli w planie rozruch na lodzie. Kto szybciej opanuje nerwy, ten będzie świętował awans do półfinału!

(sow)

TAURON HOKEJ LIGA
Siódmy ćwierćfinał
Czwartek, 12 marca
◼ OŚWIĘCIM, 19.00: Unia – Energa Toruń 0:3, 3:2, 1:2, 2:1, 4:0, 1:4*
* wyniki meczów ćwierćfinałowych
Mecz transmitowany w TVP Sport

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się