GieKSiarska ferajna...
Tylko jedna wygrana dzieli zespół trenera Jacka Płachty od strefy medalowej.
Nie tylko Jean Dupuy (z lewej) i Patryk Wronka mieli powody do radości. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Trzeba powoli kończyć ćwierćfinałową rywalizację – przekonywali kibice zmierzający do Satelity. Zgodnie z oczekiwaniami i przewidywaniami ich ulubieńcy byli lepsi i zasłużenie wygrali, aczkolwiek ten mecz stracił na jakości, bo w trzeciej tercji było więcej przepychanek, utarczek słownych niż hokeja; boksy kar się nie zamykały, ale to urok play offu. My jednak wolimy zobaczyć trochę solidnej gry.
Po jednej i drugiej stronie brakowało ważnych postaci swoich zespołów. Joona Monto, napastnik GKS-u, ma poważny uraz i został wyłączony do końca sezonu, natomiast Patryk Wajda, czołowy obrońca, też leczy uraz i trudno przewidzieć, czy zdąży się wykurować do kolejnego meczu. Gospodarze doskonale zdawali sobie sprawę z wagi spotkania i nie zamierzali kalkulować. Stephen Anderson już na początku miał dwie dobre sytuacje, ale Santeri Lipiainen stanął na wysokości zadania. Goście w rewanżu oddali dwa strzały, ale nie były on zbyt groźne. Kiedy w 6 min za przeszkadzanie Grzegorz Pasiut usiadł w boksie kar, spodziewaliśmy trudnych momentów dla Katowiczan, a tymczasem Pasy zostały skarcone. Anderson wyprowadził szybką kontrę i podał krążek do stojącego przed bramką Jeana Dupuya, a ten takich sytuacji nie marnuje. Goście zostali wytrąceni z rytmu i GieKSiarze spokojnie przetrwali to osłabienie. Potem role się odwróciły, bo gospodarze trzy razy grali w liczebnej przewadze i za drugim razem Pasiut, po ładnej kombinacji Patryka Wronki i Bartosza Fraszki,szybko zdobył gola. Kibice byli w pełni usatysfakcjonowani, wszak ich ulubieńcy prowadzili 2:0 i pewnie zmierzali do zwycięstwa. Aczkolwiek trzeba było dmuchać na zimne, bo Cracovia potrafi zaskoczyć rywala. Tym razem jednak niespodzianki nie było.
Przewaga solidnie pracowali na kolejnego gola, a goście ułatwili im zadanie, bo w krótkim odstępie „zarobili” dwie kary za nadmierną ilość graczy na lodzie, a nieco wcześniej, w 1. tercji, była podobna sytuacja. To tylko świadczy, jaki chaos panuje w boksie Cracovii i nikt nie potrafi nad tym zapanować. Gospodarze z pasją atakowali, ale nie zmienili wyniku. Lipiainen bronił z wyczuciem, a raz w sukurs przyszedł mu słupek. Owszem, Pasy próbowały atakować, jednak bez większego przekonania.
Ostatnia odsłona była brzydka, bo hokeiści szukali zwady. W 47 min doszło do zapaśniczego pojedynku między Albinem Runessonem oraz Olim Valtolą. Z tej potyczki zwycięsko wyszedł obrońca gospodarzy, jednak sędziowie orzekli, że obaj zawodnicy wcześniej udadzą się prysznic. Na początku 52 min Mateusz Bepierszcz otrzymał podwójną karę mniejszą za zagranie wysokim kijem. Gospodarze byli w potrzasku, ale wyszli z tego obronną ręką. Gdy kara napastnika się skończyła, ukarany został Eliasson i znów GKS grał w osłabieniu. Lipiainen zjechał z lodu, a jego miejsce zajął kolejny napastnik. Ten manewr nie przyniósł korzyści. Kiedy po raz drugi bramkarz gości zjechał z lodu, Jacob Lundegard posłał krążek do pustej bramki. A potem znów zobaczyliśmy pojedynek pięściarski i na 5 sek. przed końcem w boksie znaleźli się Verveda i Anderson.
Zasłużone zwycięstwo GieKSy, która jest bliżej strefy medalowej...
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Katowice – Comarch Cracovia 3:0 (2:0, 0:0, 1:0)
Stan rywalizacji 3-2
1:0 – Dupuy – Anderson (5:58, w osłabieniu), 2:0 – Pasiut – Wronka – Fraszko (14:44, w przewadze), 3:0 – Lundegrad – Bepierszcz – Koivusaari (58:31, do pustej).
Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Paweł Kosidło – Piotr Kot i Eryk Sztwiertnia. Widzów 1250.
GKS: Eliasson; Lundegard – Runesson (24), Verveda – Varttinen, Hoffman (2) – Chodor (2), Maciaś; Jonasz Hofman – Pasiut (2) – Fraszko, Wronka – Anderson – Dupuy, Bepierszcz (4) – Michalski – Koivusaari, Coatta – McNulty – Jakub Hofman, Dawid. Trener Jacek PŁACHTA.
CRACOVIA: Lipiainen; Kruczek – Jaśkiewicz (2), Szkrabow – Noworyta, Jaracz – J. Michalski (2), Mętel; D. Kapica – Montgomery (2) - H. Karjalainen, Mäki – O. Valtola (27) – Toussaint, Tiala - Bezwiński – F. Kapica (2), Gumiński – Mocarski – Dzirdzia, K. Michalski. Trener Krystian DZIUBIŃSKI.
Kary: GKS – 34 (kara meczu dla Runessona) min, Cracovia – 41 (6 techn. i kara meczu dla Valtoli) min.
Następny mecz we wtorek, 10 marca, w Krakowie; początek o 18.00.
20 SEKUND przebywał w boksie kar Grzegorz Pasiut, gdy jego koledzy otworzyli wynik.
33 SEKUNDY siedział na ławce kar Jakub Michalski, gdy Pasiut podwyższył na 2:0.
40 STRZAŁÓW oddali gospodarze, a rywale zrewanżowali się 26 uderzeniami.
