Geniusz, geniusz, geniusz
Leo Messi najskuteczniejszym piłkarzem w dziejach mistrzostw świata! Austrii strzelił siedemnastego i osiemnastego gola na mundialu.
Leo Messi: G.O..A.T., sky is the limit! Fot. Pawel Andrachiewicz/PressFocus
Początek był zaskakujący, Lautaro Martinez wzięty w kleszcze padł w polu karnym, a arbiter po konsultacji z VAR-em podyktował jedenastkę. Okazało się, że Leo Messi nie jest maszyną: zwyczajnie spudłował. Strzał w 9 minucie jak smagnięcie biczem, ale piłka minęła słupek. To nie powinno być zaskoczenie, przecież już wcześniej dwa karne na mundialach marnował. Tym sposobem został liderem wszech czasów w niechlubnej klasyfikacji niewykorzystanych jedenastek. Austriacy nabrali wiatru w żagle, uwierzyli, że mogą powalczyć, dzięki temu mecz był interesujący.
Austriacy trzymali poziom
Podopieczni Ralfa Rangnicka bez kompleksów atakowali, aktywny był m.in. Marcel Sabitzer, który rozgrywał setny mecz w reprezentacji Austrii. Trwała zacięta walka o dominację w środku pola, w międzyczasie Messi przedobrzył i zmarnował setkę, potem stworzył kolejną, ale znów nie wyszło.
Gra stawała się coraz bardziej kontaktowa, ostrych starć nie brakowało. Austriacy inteligentnie potrafili wypychać Argentyńczyków z własnej połowy, czasami samo sobie bili za to brawo! Obecny na trybunach Mario Kempes, mistrz świata z 1978 roku, zażarcie dyskutował, co zmienić w grze Albicelestes...
Messi nigdy się nie poddaje. Jeszcze przed przerwą zdołał otworzyć wynik. Nagle, jak on to potrafi, wziął się znikąd i lewą nogą, jak to on, wpakował piłkę do siatki. Wyszedł więc na prowadzenie również w klasyfikacji najskuteczniejszych mundialowych strzelców w dziejach.
Czekanie, czekanie...
Początek drugiej połowy pokazał, że Austriacy ciągle myślą o odrobieniu strat. Argentyńczycy grali w sposób wyrachowany, nie forsowali tempa, ale byli uważni i tylko czekali na okazję, żeby przyśpieszyć. Gra była ostra, nikt nie odpuszczał, obie drużyny walczyły zajadle. Messi potrafił się wrócić, by pomóc w defensywie, widać, że nikt nie zamierzał Austriaków lekceważyć. La Scaloneta decydowała się na atak z rzadka, oddała inicjatywę rywalom. Nie warto było jednak na sekundę spuszczać oka z murawy, bo intensywność meczu sprawiała, że w każdej chwili mogło stać się coś doniosłego. Austriacy wreszcie stworzyli okazję na gola, ale dobry strzał Marcela Sabitzera z rzutu wolnego obronił Emiliano Martinez. Argentyńczycy też coś tam w tym okresie gry mieli, ale to nawet nie stało obok opisanych wcześniej okazji, więc tym razem nie będziemy temu udostępniać miejsca. Albicelestes umiejętnie przydusili to spotkanie w myśl zasady: zrobić co trzeba, ale jeśli jest dobrze, a nie ma okazji, to po co załamywać ręce? Taką okazję miał w 74 minucie Nico Gonzalez, który po centrze Messiego z rzutu rożnego oddał świetny strzał głową. Bramkarz Alexander Schlager nie miałby nic do powiedzenia, ale piłka minimalnie minęła słupek.
Jednak Messi to Messi - walczy do końca. W doliczonym czasie popisał się piękną akcją, zagrał altruistycznie; chciał, żeby strzelili koledzy. Nie udało im się, więc wziął sprawę w swoje nogi...
Wnioski? Zbyt wcześnie
Mecz, trzeba przyznać, do końca trzymał w napięciu i duża w tym zasługa wyszkolenia Austriaków, którzy potrafili dotrzymać pola utytułowanym rywalom.
Kiedy Argentyna zdobywała mistrzostwo świata w 1978, 1986 i 2022 - nie zdarzyło się, żeby nie straciła w dwóch pierwszych meczach gola. Wnioski? Na nie zbyt wcześnie. Tylko wariat lub atencjusz snułby je już teraz...
(pacz)
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Argentyna - Austria 2:0 (1:0)
◼ Argentyna - Austria 2:0 (1:0)
1:0 - Messi, 39 min, 2:0 - Messi, 90 +5 min
ARGENTYNA: E. Martinez - Almada, Romero (57. Otamendi), Lisandro Martinez, Medina (82. Tagliafico) – De Paul (82. Paredes), Mac Allister, Fernandez, Almada (64. Alvarez) - Messi, Lautaro Martinez (64, Gonzalez). Trener Lionel SCALONI.
AUSTRIA: A. Schlager - Posch (68. Prass), Danso, Alaba (68. Friedl), Laimer - Schmid (78. Wimmer), Seiwald, X. Schlager, Wanner (68. Arnautović), Sabitzer - Gregoritsch (85. Chukwuemeka). Trener Ralf RANGNICK.
Sędziował Amin Omar (Egipt). Widzów 94 000. Żółte kartki: Medina, Paredes - Posch, Laimer
Piłkarzmeczu - Lionel MESSI
