Gem, set, mecz - Polska!

Pięcioro naszych tenisistów zagrało w poniedziałek w Melbourne i wszyscy awansowali do drugiej rundy. Iga Świątek potrzebowała dwóch godzin, by pokonać Yue Yuan.

Iga Świątek bezpiecznie zakończyła wyjątkowy polski poniedziałek w Wielkim Szlemie. Fot. PAP/EPA

AUSTRALIAN OPEN

Czegoś podobnego polski tenis jeszcze nie przeżył - piątka naszych singlistów zanotowała stuprocentową skuteczność w turnieju nie byle jakim, lecz jednym z czterech największych na świecie! W ciągu 10 godzin na kortach Melbourne Park kolejno Magdalena Fręch, Magda Linette, Linda Klimovicova, Kamil Majchrzak i na koniec serialu Iga Świątek pokonali rywalki - a Piotrkowianin rywala - w 1. rundzie imprezy wielkoszlemowej. We wtorek szansę dołączyć do radosnej Biało-czerwonej kompanii ma ostatni z polskich singlistów, Hubert Hurkacz, ale musi wygrać z groźnym Belgiem, 43. na świecie, Zizou Bergsą.

Zardzewiała Iga

Co ciekawe, najmniej przekonująco wyglądało zwycięstwo najwyżej notowanej, wiceliderki rankingu Igi Świątek. Potrzebowała aż dwóch godzin, aby wygrać z kwalifikantką Yue Yuan - ale też 130. ranking Chinki jest wyraźnie zaniżony, przed dwoma laty była 36. na świecie i zwłaszcza w pierwszej partii zaprezentowała kawał solidnego tenisa. Polka została w niej dwukrotnie przełamana, ale odrobiła straty i zwyciężyła w tie-breaku. W drugiej odsłonie faworytka szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Wtedy Chinka poprosiła o przerwę medyczną na rozmasowanie pleców, a gdy wróciła, doprowadziła do stanu 2:3 i walka znów stała się wyrównana.

Ostatecznie to jednak Świątek pozostaje w Melbourne w walce o jedyne wielkoszlemowe trofeum, którego jeszcze nie zdobyła. - Na początku byłam nieco zardzewiała, a rywalka wykorzystała swoje okazje. Cieszę się, że udało mi się znaleźć rozwiązanie i skończyć w dwóch setach. Częściej łatwo wygrywałam pierwsze rundy, ale nie ma co tego przesadnie analizować. Trzeba wyciągnąć z tego meczu lekcję i spróbować poprawić się w kolejnym - dodała.

W czwartek w 2. rundzie jej przeciwniczką będzie Czeszka Marie Bouzkova, z którą ma bilans 2-0.

Przełamane fatum

Największe wyzwanie czekało Magdę Linette - rywalką była rozstawiona z nr 15 Emma Navarro, a nad Poznanianką wisiało fatum ośmiu kolejnych porażek w Wielkim Szlemie. Początek nie zwiastował odmiany losu - przegrana partia 3:6, grymas na twarzy i prośba o przerwę medyczną.

Ale Linette nie dała za wygraną i z czasem prezentowała się coraz lepiej. Przełamanie uzyskane w czwartym gemie drugiej partii pozwoliło jej wyrównać stanu meczu. Decydujący set początkowo był bardzo wyrównany, ale stopniowo zaznaczała się wyższość Polki. W piątym gemie co prawda nie wykorzystała dwóch break pointów, jednak później zdominowała wydarzenia na korcie. Od stanu 2:3 wygrała cztery gemy z rzędu i zameldowała się w 2. rundzie.

- Nakładałam na siebie w szlemach za dużą presję, teraz w pewnym sensie było mi wszystko jedno. Cieszę się, że zdołałam podnieść w meczu swój poziom, że nie panikowałam. Emma nigdy nie odpuszcza, cieszę się, że fizycznie byłam w stanie jej sprostać. Wygrana z rozstawioną tenisistką to zawsze powód do dumy - podsumowała Linette, która w środę zmierzy się z Amerykanką Ann Li (38. WTA).

Ze spokojną głową

O sukcesie Lindy Klimovicovej piszemy obok, a w najbardziej przekonującym stylu w 2. rundzie zameldowała się Magdalena Fręch (57.), która ze Słowenką Veroniką Erjavec (102.) rozprawiła się w zaledwie 62 minuty, oddając jej 2 gemy. Nie było widać, że Łodzianka ma problemy z udem, z powodu których w ubiegłym tygodniu wycofała się profilaktycznie z turnieju w Hobart. - Najważniejsze, że wiem, iż nic poważnego się z nogą nie dzieje, gram ze spokojną głową. Cieszę się, że udało się szybko awansować i nie nadwyrężałam organizmu - przyznała tenisistka Górnika Bytom.

Kolejną rywalką Fręch będzie rozstawiona z nr 7 Jasmine Paolini. Polka z lubianą nad Wisłą Włoszką ma bilans 1-1. - Na pewno będę miała plan na ten mecz. Wszystko jest sprawą otwartą, już raz ją pokonałam. Będzie ciężko, ale dam z siebie wszystko - powiedziała Fręch.

Świetny w tie-breakach

Jedyny nasz singlista w poniedziałek, Kamil Majchrzak (59. ATP), stracił seta, ale pewnie po 3,5 godzinie pokonał Jacoba Fearnley’a (77.), rewanżując się Brytyjczykowi za porażkę w kwalifikacjach halowej imprezy w Sztokholmie

Polak błyszczał przede wszystkim w tie-breakach. Gdy losy seta, a także meczu, wchodziły w decydującą fazę, 30-letni Piotrkowianin prezentował się świetnie. Fearnley grał na znacznie większym ryzyku. Z jednej strony miał 59 zagrań wygrywających, wobec 30 Majchrzaka, ale także popełnił aż 71 niewymuszonych błędów, a Polak 36. Majchrzak po raz drugi w karierze awansował do 2. rundy AO, poprzednio w 2022 roku. W środę o życiowy sukces w Melbourne zmierzy się z Węgrem Fabianem Marozsanem (47.).

(t)

100 ZWYCIĘSTWO w Melbourne - pokonując Hiszpana Pedro Martineza - odniósł Novak Djoković. 38-letni Serb, który wciąż goni za 25. tytułem Wielkiego Szlema, wyrównał dwa rekordy wszech czasów - rozpoczął 21. start w Australian Open, jak Szwajcar Roger Federer, i 81. w turnieju wielkoszlemowym, co stawia go obok Federera i Hiszpana Feliciano Lopeza. - Miłe uczucie. Tworzenie historii to świetna motywacja – przyznał 10-krotny mistrz AO (ostatni raz w 2023). „Nole” został pierwszym tenisistą, który wygrał 100 lub więcej meczów na trzech nawierzchniach wielkoszlemowych - na koncie ma też 102 triumfy na trawie Wimbledonu i 101 na kortach ziemnych French Open.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się