Gdzież ten dżentelmen?
Słabiutkie „derby krańców Pomorza”: Pogoń ucieka od strefy spadkowej, Arka płynie... do pierwszej ligi?
Karol Angielski czasem zbyt usilnie szukał w niedzielę gola... Fot. PAP/Jerzy Muszyński
I tak źle, i tak niedobrze... Tydzień temu Gdynianie nie dowieźli dwubramkowego prowadzenia z Legią, tracąc dwa gole w doliczonym czasie. Tym razem, w starciu z innym sąsiadem z dolnych rejonów tabeli, dali sobie strzelić bramkę na samym początku, by przez kolejnych niemal 90 minut bezsilnie tłuc głową w portowy mur...
Bezcenne trafienie zapisał na swe konto Paul Mukairu, kończąc szybką kontrę gospodarzy, rozprowadzoną przez Jose Pozo, z udziałem Kamila Grosickiego, asystującego Nigeryjczykowi podaniem „na nosek”. To piąta w tym sezonie ligowym asysta kapitana Pogoni. – A przecież rozmawialiśmy o sytuacjach, gdy Grosicki markuje zejście do środka i urywa się skrzydłem; czyli dokładnie o tym, co zdarzyło już w 5 minucie. A jednak nie zdołaliśmy przerwać tej akcji... – denerwował się po meczu trener przyjezdnych, Dawid Szwarga.
Grosicki powinien też zaliczyć 7. trafienie, gdyby tylko w 77 minucie Karol Angielski – po raz pierwszy grający w wyjściowym składzie Szczecinian – zachował się jak... angielski dżentelmen. Dogranie piłki do niepilnowanego w „szesnastce” gości „Grosika” wydawało się obowiązkiem napastnika wracającego na polskie boiska po 3,5 roku „saksów”. Egoistycznie szukał jednak wykończenia akcji w pojedynkę i szansę diabli wzięli. Stukrotny reprezentant Polski mógł tylko ze zgrzytem zębów wznieść ręce (i oczy...) ku niebu.
Fart Angielskiego polegał na tym, że Pogoń nie zapłaciła ceny za ową zmarnowaną okazję. Wyjazdy to bowiem pięta achillesowa Gdynian w tym sezonie; tylko raz udało im się wracać z boiska rywala „z tarczą” (remis przy Łazienkowskiej). – Mieliśmy plan na ataki, ale zbyt rzadko z niego korzystaliśmy – krótko (i chyba dość zagadkowo...) mówił Szwarga.
A jednak piłka do siatki gospodarzy mogła wpaść: w 68 minucie, po strzale Kamila Jakubczyka zza pola karnego, trafiła bowiem pod nogi stojącego na 4. metrze Serafina Szoty. Obrońca Żółto-niebieskich był jednak tak zaskoczony tym faktem, że spartolił okazję popisowo: asekurujący golkipera Fredrik Ulvestad zdołał zastopować futbolówkę przed linią bramkową!
– Uff! – Thomas Thomasberg mógł po końcowym gwizdku odetchnąć głęboko. – Miło jest wygrać mecz po takiej przerwie. To fantastyczne uczucie, którego nam w ostatnich miesiącach brakowało – Duńczyk przypomniał w ten sposób, że jego podopieczni na wygraną czekali od końcówki listopada.
(DaL)
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Pogoń Szczecin – Arka Gdynia 1:0 (1:0)
1:0 – Mukairu, 5 min (asysta Grosicki)
Pogoń: Cojocaru 5 – Wahlqvist 6, Keramitsis 5, Szalai 6, Koutris 5 (76. Mendy niesklas.) – Mukairu 6, Acosta 4 (77. Biegański niesklas.), Ulvestad 6, Pozo 5 (65. Greenwood 3), Grosicki 6 (87. Lončar niesklas.) – Angielski 4. Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: Kamiński, Ali, Lis, N'Diaye, Smoliński, Ława, Rojek, Czapliński.
Arka: Węglarz 6 – Szota 3, Marcjanik 5, Gojny 4 (86. Abramowicz niesklas.) – Navarro 4 (63. Kocyła 1), Nguiamba 4, Jakubczyk 5 (86. Perea niesklas.), Gaprindaszwili 3 (63. Kubiak 3) – Rusyn 5 (73. Gutkovskis niesklas.), Kerk 4 – Espiau 3. Trener Dawid SZWARGA. Rezerwowi: Grobelny, Hermoso, Zator, Oliveira, Szysz.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 5. Asystenci: Adam Karasewicz (Wrocław) i Dawid Błażejczyk (Bydgoszcz). Widzów 16221. Czas gry – 98 min (47+51). Żółte kartki: Pozo (59. faul), Acosta (64. faul), Mendy (89. faul) – Navarro (40. faul), Jakubczyk (61. faul), Gaprindaszwili (61. niesp. zach.), Abramowicz (90+4. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| POGOŃ | ARKA | |
| 53 | posiadanie piłki | 47 |
| 5 | strzały celne | 3 |
| 8 | strzały niecelne | 4 |
| 8 | rzuty rożne | 7 |
| 15 | faule | 15 |
| 0 | spalone | 3 |
| 3 | żółte kartki | 4 |
