Gdzie się podziali włoscy piłkarze?
Media na Półwyspie Apenińskim zachwycają się drużyną Como, która gra tylko... obcokrajowcami!
Edoardo Goldaniga (w niebieskiej koszulce) – jedyny Włoch, który zagrał dla Como w tym sezonie. Fot. LaPresse/SIPA USA/PressFocus
WŁOCHY
W Como okazało się, że turystów przyciągnąć może nie tylko malowniczo położone jezioro na tle gór, ale także znajdujący się przy nim stadion. Drużyna pod wodzą trenera Cesca Fabregasa gra rewelacyjnie, aktualnie zajmuje 4. miejsce i jest pewna gry w europejskich pucharach. Do rozstrzygnięcia pozostała kwestia w jakich, bo wciąż jest szansa nawet na Ligę Mistrzów. Tamtejsze media słusznie wychwalają zespół za ich ofensywny styl, ale jednocześnie nie zwracają uwagi na najważniejszą rzecz z ich perspektywy. Przez cały sezon w Como włoscy piłkarze spędzili na murawie w sumie tylko... 14 minut! Autorem tego wyniku jest obrońca Edoardo Goldaniga, który wszedł na murawę w meczach z Fiorentiną we wrześniu oraz z Pisą w marcu. 32-latek dołożył także jeden pełny występ w Pucharze Włoch.
To jednak nie koniec rewelacji, bo zazwyczaj w kadrze meczowej znajduje się tylko dwóch zawodników z Włoch. Wspomniany Goldaniga oraz bramkarz Mauro Vigorito. Czasem trener Fabregas zabierał jeszcze młodych piłkarzy z akademii, ale… niechętnie. Rzadko się zdarza jednak, żeby w TOP 5 europejskich lig dany klub praktycznie nie korzystał z usług zawodników wywodzących się z tego kraju. Hiszpan podąża swoją drogą i wychowuje piłkarzy innym reprezentacjom. Już teraz świetnie rozwinął się u niego Argentyńczyk Nico Paz (21 lat), Chorwat Martin Baturina (23) czy rodak Jesus Rodriguez (20). Patrząc jednak z innej strony, taka droga przynosi wyniki, więc żal byłoby z niej schodzić.
I to wszystko w obliczu kryzysu włoskiej reprezentacji, która nie pojechała na mundial. Jednak szkoleniowiec kilka miesięcy temu tłumaczył dlaczego tak jest. – Wiem, że zakontraktowaliśmy wielu hiszpańskich piłkarzy. Osobiście szukałem włoskich graczy. Szukałem i analizowałem młodych, którzy mogliby podnieść nasz poziom. To było niesamowicie trudne – powiedział 39-latek.
Być może nowy prezes włoskiego związku (wybory odbędą się 22 czerwca) zechce wziąć przykład z pomysłu PZPN, polegającego na wprowadzeniu przepisu regulującego liczbę polskich zawodników w kadrze zespołu. Ostatecznie nie udało się go przeforsować. Może też - ewentualnie - wprowadzić przepis obowiązkowej obecności młodzieżowca na boisku, jak to miało miejsce wcześniej w ekstraklasie. Niewątpliwie jednak Włosi muszą podjąć działania, bo przyszłość ich futbolu na Półwyspie Apenińskim nie maluje się w kolorowych barwach.
Miłosz Cebo
