Gdzie kopią się górnicy
Tyszanie rozpoczynają kalendarzowy hat trick, który chyba ostatecznie zdefiniuje, czy powinni szykować się do drugoligowych rozgrywek.
Chęci GKS-owi odmówić nie można, ale dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane... Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
GKS TYCHY
Sytuacja jest jeszcze do uratowania, ale lekko na pewno nie będzie. Ostatni, bezpieczny Znicz ma tylko cztery punkty więcej od GKS-u, więc jest do złapania. Gorzej, jeśli Pruszkowianie zaczną nieco lepiej punktować, to kolejna Puszcza ma już osiem „oczek” więcej. Jest jednak pewna nadzieja, będąca zarazem... wiszącą nad głową gilotyną.
Z kim, jeśli nie z nimi?
Tyski zespół znajduje się bowiem w trakcie serii meczów z drużynami z drugiej połowy tabeli. Odra, z którą grał w poniedziałek, jest na 12. lokacie – a teraz będzie jeszcze „niżej”. Dzisiaj GKS jedzie do Górnika, tego z Łęcznej, który również fedruje na głębokim chodniku, choć chciałby już wyjechać na powierzchnię. Ekipa z Lubelszczyzny zamyka tabelę, więc jeśli z kimś się przełamać... to z kim, jeśli nie z nią? – Jedziemy po to, żeby dać z siebie wszystko i powalczyć o pełną pulę. Nic innego nas obecnie nie interesuje – zapowiedział nowy pomocnik Trójkolorowych Jakub Wuwer. Inna sprawa, że Łęcznianie z podobnym apetytem spoglądają na GKS.
W następnej kolejce Tyszanie będą mierzyć się ze wspomnianą Puszczą (14. miejsce), a potem ze Stalą Mielec, również z czerwonej strefy (17. miejsce). Mają więc przed sobą hat trick spotkań „za sześć punktów”. Brak solidnego zapunktowania będzie symbolem, że przy Edukacji można powoli gasić światła...
Wiele zyskać, wiele stracić
– Mamy świadomość zarówno tego, co robiliśmy w tym meczu dobrze, jak i tego, co musimy poprawić w kontekście starcia z Górnikiem Łęczna. Pod tym kątem się teraz przygotowujemy – połączył remis z Odrą z dzisiejszym spotkaniem bramkarz GKS-u Jakub Mądrzyk. Plan na rywala przedstawił asystent trenera Łukasza Piszczka, Marcin Paczkowski. – Górnik to drużyna, która ma atuty w ofensywie i dysponuje jakościowymi zawodnikami. Jednocześnie zespół z Łęcznej sporo traci bramek. Zmienił się tam trener, doszło kilku nowych graczy. Chcemy przygotować się na to, co rywal prezentuje obecnie. Działamy w czasie teraźniejszym. W moim odczuciu to spotkanie, którym można wiele zyskać, ale jednocześnie... wiele też stracić. Musimy być przygotowani na trudny mecz, oddać tam serce i zrobić wszystko, żeby wrócić do Tychów z trzema punktami – zaznaczył 34-letni asystent pochodzący z Siedlec.
Wyniki takie same
Dwa dotychczasowe mecze pokazały jasny pomysł, jaki ma na zespół trener Piszczek – intensywny, z wysokim pressingiem, szybką wymianą podań. Z Wisłą jednak w drugiej połowie kompletnie wyładowały się baterie, z Odrą z kolei szwankowała dokładność. Dokonywanymi zmianami – i momentem ich przeprowadzania – nie pomagał też sam Piszczek. Obecny GKS to zupełnie inna drużyna niż GKS jesienny... ale wyniki na razie pozostają takie same.
Dlatego tak na wszelki wypadek zakończymy... złośliwością. Jako że w ten weekend granie wznawia II liga, to w „Sporcie” publikujemy zapowiedziowy skarb tychże rozgrywek. Jeśli ktoś chce, może na wszelki wypadek zerknąć.
Piotr Tubacki
15 MECZÓW trwa już seria Tyszan bez zwycięstwa w I lidze. W tym czasie udało się zanotować tylko trzy remisy – z czego dwa w trzech poprzednich spotkaniach.
CZY WIESZ, ŻE...
Trenerem Górnika jest Jurij Szatałow, który zimą objął drużynę, by spróbować utrzymać ją na zapleczu ekstraklasy. Co ciekawe, Rosjanin z polskim paszportem wrócił do pracy po ponad ośmiu latach przerwy, gdy odszedł... z GKS-u Tychy. Przy Edukacji pracował od października 2016 do października 2017, w 34 meczach punktując na poziomie 1,26. Na koniec przegrał trzy spotkania, w tym jedno... z Górnikiem Łęczna.
