Gdzie jest granica?
Remis z Arką był 10. spotkaniem tyskiej drużyny z Arturem Skowronkiem w roli trenera bez zwycięstwa.
Gol Jakuba Budnickiego (z prawej) nie spowodował, że drużyna GKS-u w końcu wygrała. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
GKS TYCHY
Do półmetka pierwszoligowych rozgrywek została już tylko jedna kolejka. Za tyskimi piłkarzami 16 spotkań, w których zdobyli tylko 13 punktów. Plasują się w tabeli na 15. miejscu, mając zaledwie punkt przewagi nad otwierającym strefę spadkową Chrobrym, który do rozegrania ma zaległy mecz z Wisłą Kraków. Zostanie on rozegrany w sobotę, a więc w trakcie przerwy na potrzeby reprezentacji. Może się więc okazać, że podopieczni Artura Skowronka znajdą się już pod kreską. Jednak nawet gdy „Biała gwiazda” wygra w Głogowie i GKS pozostanie nad „czerwoną otchłanią”, to sytuacja w Tychach nadal będzie bardzo zła.
Najmniej goli
Drużyna Artura Skowronka, która w 16 meczach strzeliła ledwie osiem (!) goli, ma pod tym względem najgorszy dorobek wśród zespołów występujących w Polsce we wszystkich rozgrywkach profesjonalnych, od ekstraklasy do III ligi. Nawet Unia Tarnów, która gra w IV grupie III ligi i w rundzie jesiennej nie wygrała żadnego z 16 spotkań, strzeliła 12 goli! Trójkolorowi są także „posiadaczami” innych niezwykle rzadko spotykanych „osiągnięć”. Ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się 21 sierpnia, kiedy pokonali na wyjeździe 1:0 Pogoń Siedlce. Od tego czasu 11 razy z rzędu – licząc pucharową porażkę z drugoligową Olimpią Grudziądz – musieli się obejść smakiem, choć przed każdym wyjściem na boisko zapewniali, że ich celem jest wygrana. Dodajmy, że ostatni raz na swoim boisku z kompletu punktów tyszanie cieszyli się w poprzednim sezonie. Dokładnie 27 kwietnia wygrali 2:0 ze zmierzającym do II ligi Zagłębiem Sosnowiec, a w następnych 11 spotkaniach zanotowali sześć remisów i pięć porażek!
Nic pod tym względem nie zmieniła zmiana trenera, bo Artur Skowronek, który 28 sierpnia wszedł do szatni jako zastępca Dariusza Banasika, ma już za sobą 10 spotkań w roli prowadzącego tyszan. Trudno jednak mówić o „strzale w dziesiątkę” w sytuacji, gdy klub z trójkolorowym trójkątem w herbie w tym czasie pięć spotkań zremisował i pięć – z pucharową „wpadką” włącznie – przegrał.
Żałosne efekty
Podsumowując – GKS Tychy ma na swoim koncie 11 spotkań z rzędu bez wygranej i serię 11 meczów bez zwycięstwa na swoim boisku, a Skowronek we wszystkich 10 potyczkach w roli trenera tyszan nie zapisał na swoje konto zwycięstwa. – Przychodzimy na mecze GKS-u Tychy z kolegami z drużyny, która w 1974 roku awansowała do najwyższej ligi, a w 1976 roku zdobyła wicemistrzostwo Polski – mówi Kazimierz Szachnitowski. – Oglądamy tegoroczne spotkania ze Stefanem Aniołem, Gienkiem Cebratem, Leszkiem Olszą, Marianem Piechaczkiem i Heniem Tuszyńskim, zastanawiając się, jak długo to jeszcze potrwa. Jest źle, tragicznie, katastrofalnie… Nowy trener po blisko trzech miesiącach pracy w 10 meczach nie ma ani jednego zwycięstwa. Czy trzeba jeszcze jakiegoś dodatkowego bilansu, żeby powiedzieć wprost, że efekty jego pracy są żałosne?
Pobieranie pensji
Kibice, którzy pamiętają czasy, w których tyszanie sięgali po największy piłkarski sukces w historii klubu, wspominają też, że w tamtym okresie trenerzy po serii słabych wyników przychodzili do prezesów i uczciwie mówili: „Nie daję rady. Podaję się do dymisji. Może ktoś inny przejmie zespół i spróbuje go wyciągnąć z dołka”. Era romantycznego futbolu już się jednak skończyła. Dzisiaj zdobyta za spore pieniądze licencja trenera upoważnia do pobierania pensji nawet wtedy, gdy efekty pracy są złe, tragiczne, katastrofalne – jak wyliczał piłkarz-ikona GKS-u Tychy.
W dodatku trener Skowronek, z którym podpisano kontrakt do końca sezonu 2025/26, wraz ze swoim sztabem szkoleniowym uważa, a przynajmniej tak mówi w oficjalnych wystąpieniach, że „konsekwencja, jaką widzi u piłkarzy i w sztabie szkoleniowym, wreszcie da nagrodę w postaci serii zwycięstw”. Pozostaje tylko zadać pytanie – w której to będzie lidze?
Jerzy Dusik
