Gdyby nie słupek i poprzeczka?
Wieczysta będzie chciała zapunktować z Widzewem w debiucie Pawła Stolarskiego przed łódzką publicznością.
Mikkel Maigaard też był jednym z pechowców, którzy trafiali w obramowanie bramki. Fot. Kasia Dzierżyńska/PressFocus
WIECZYSTA KRAKÓW
Przed przerwą reprezentacyjną beniaminek rozegra tylko dwa spotkania w roli gospodarza. Zgodził się na tak trudny początek terminarza, ponieważ jest drugi w kolejce do występów na stadionie Wisły. Dodatkowo obiekt był wyłączony na czas pierwszego w historii koncertu, a potem całkowitej wymiany murawy. Wieczysta debiutowała w Radomiu, a pierwszą część rozgrywek zakończy w Łodzi.
Na razie jej wyniki są poniżej oczekiwań, za to jest na czele zespołów, które trafiały w obramowanie bramki. W Szczecinie podtrzymali niezwykłą serię i w kolejnym występie obili słupek lub poprzeczkę. Nie ma drugiej takiej drużyny w stawce - mają już na koncie dziewięć uderzeń klasyfikowanych jako niecelne, po których byli tak blisko gola. Trzeba przypomnieć, że Krakowianie nie odrobili jeszcze zaległości z GKS-em Katowice i mają w nogach nie osiem, a siedem spotkań.
Błędy w obronie widać jednak jak na dłoni i podopieczni Żeljka Kopicia wciąż czekają na pierwsze czyste konto. Nie udało się go zachować Antoniemu Mikułce, nie dał rady Nikola Czavlina. Mateusz Kochalski w debiucie dwa razy przepuścił piłkę, jednak swoim występem dał argumenty, by na dłużej stanąć między słupkami.
Trener Widzewa Paweł Stolarski podkreśla dużą jakość indywidualną rywala i podrażnienie słabymi wynikami. – Wieczysta będzie chciała zapunktować przed przerwą reprezentacyjną, by wydostać się z dołu tabeli – przestrzega swój zespółnowy szkoleniowiec Łodzian.
(mik)
