Gdyby kózka nie skakała
KOMENTARZ „SPORTU” – Piotr Tubacki
Podoba mi się gra Ruchu Chorzów. Tak po prostu. Jako człowiek, który od paru sezonów zawodowo śledzi każdy możliwy występ Niebieskich, muszę stwierdzić, że rzadko się zdarzało, aby 14-krotni mistrzowie Polski rozegrali dwa aż tak dobre mecze jeden po drugim. Bo nawet jeśli udawało się zdobywać komplety punktów, to nie zawsze sama gra wyglądała tak dobrze, jak przeciwko ŁKS-owi czy w ostatni piątek z Odrą. Brawo.
Widzę zarazem rosnący niemal wykładniczo (ale jakże uzasadniony) optymizm pośród chorzowskiej społeczności. Niektórzy już zasądzili, że Ruch oto oficjalnie znalazł się w gronie zespołów, które będą walczyć o bezpośredni awans do ekstraklasy. Już postawili kreskę i twierdzą, że w gronie tym nie należy upatrywać Arki, która jako największy do tej pory zawód zaplecza jest siedem punktów za Chorzowianami. Siedem punktów! Toż to kanion jakiś! A przynajmniej twierdzą tak niektórzy...
Czego uczy natomiast od lat 1. liga, to na pewno tego, aby się zbyt szybko nie podniecać pierdołami. Optymizm, radość, zadowolenie, miły początek dnia po zwycięstwie – ależ proszę bardzo, to wręcz wskazane. Ale aby twierdzić, że po 11 kolejkach cokolwiek jest już rozstrzygnięte, trzeba mieć fantazję. Ekstraklasowe zaplecze charakteryzuje się skokami formy. Tym, że nie ma w nim zbyt dużo regularności; że wiele meczów jest jak spacer po linie, w trakcie którego akrobata może spaść albo z jednej, albo z drugiej strony – i nigdy nie wiesz, jak to się skończy. Bo czy gdyby Mateusz Spychała z Odry wykorzystał „patelnię” przy stanie 0:0, to Ruchowi nadal byłoby tak łatwo wygrać 3:0? Śmiem wątpić, choć nie twierdzę, że byłoby to niemożliwe. Bo Ruch po przerwie reprezentacyjnej gra naprawdę dobrą piłkę, w której widać progres trenera Waldemara Fornalika. To fakt.
Ale ten sam trener wielokrotnie podkreślał – oczywistość przecież – ograniczenia, z jakimi musi się mierzyć i jakich nie mają niektóre kluby 1. ligi ($). Arka może się turlać na dole, a może wystrzelić w górę i w kilka meczów przeskoczyć Niebieskich. Tym bardziej że ich mecz jeszcze przed nami. Po dwóch spotkaniach w październiku tylko głupcy ferują wyroki długoterminowe. I wielu z nich jest potem jak ta kózka, która złamała sobie nogę.
