Gdy wszyscy zwątpili…

Cristiano Ronaldo udowodnił, że jest wiecznie żywy. Przed państwem drugi najstarszy strzelec gola w historii mistrzostw świata!

Trofeów nigdy za wiele... Fot. PAP/EPA

Znakomicie mistrzostwa świata rozpoczął Lionel Messi. Gole zaczęli strzelać Kylian Mbappe i Erling Haaland. W tym czasie Cristiano Ronaldo był pod ostrzałem. 41-latek przyjmował werbalne ciosy, słysząc i czytając, że niszczy reprezentację Portugalii, że niepotrzebnie robi się z niego centralną postać ofensywy, że jest za stary, za wolny i że tak naprawdę to już do niczego się nie nadaje... A najlepiej byłoby - gdyby skończył karierę. Wszystko przez fakt, że iberyjski zespół w pierwszym meczu mundialu zremisował z Demokratyczną Republiką Konga 1:1. Jasne, krytyka drużyny Roberto Martineza (i Cristiano Ronaldo!) była zasłużona, bo zagrała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Czy jednak należało wątpić w siłę Iberyjczyków? Czy należało wątpić w Cristiano Ronaldo? Mecz z Uzbekistanem udowodnił, że CR7 – choć może już zachowuje się inaczej na boisku niż 10 czy 20 lat temu – nadal jest znakomitym napastnikiem, który potrafi zdobywać gole. Dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Co więcej, cała drużyna udowodniła, że Portugalia może walczyć o wyższe cele niż tylko wyjście z grupy. Podział punktów z DR Konga był wypadkiem przy pracy, który już nie powinien się powtórzyć. Zespół zaczął funkcjonować jak dobrze naoliwiona maszyna, a Cristiano Ronaldo jest jej motorem napędowym.

Sportowa złość

Zapewne przez 20 ostatnich lat Cristiano Ronaldo przyzwyczaił się do porównań do Messiego. Trudno było tego uniknąć, skoro na lata zdominowali oni futbol w kategorii indywidualnych trofeów. Portugalczyk przyzwyczaił się do tego, że notorycznie porównywane są ich osiągnięcia. Zapewne jednak jeszcze nie przywykł do tego, że Messi zdobył coś, czego on w gablocie nie ma – mistrzostwo świata. To jest myśl, która krząta się po głowie byłego gwiazdora Manchesteru United, Realu Madryt i Juventusu. To motywacja, która towarzyszy mu podczas mundialu w Ameryce Północnej. I choć mogłaby być ona destrukcyjna, szczególnie po tym, jak Argentyńczyk zdobył pięć goli w dwóch meczach mundialu, on wiedział, w jaki sposób ją wykorzystać. Swoją sportową złość przeniósł na boisko i gdy wszyscy wątpili, on pokazał, że nigdy nie można go skreślać. Cristiano Ronaldo był i jest geniuszem futbolu. Nie wiadomo, jak długo jeszcze nim będzie, ile potrwa jego kariera. Póki jednak nadal biega po murawie, cieszmy się, radujmy się z tego, że możemy oglądać żywą legendę, która odcisnęła spore piętno na tej dyscyplinie sportu. I może sumarycznie nie jest tak znakomity jak Diego Maradona czy Messi. Cóż z tego, skoro nadal za jego plecami pozostają setki świetnych piłkarzy, którzy nie mają absolutnie żadnych argumentów, żeby w najmniejszym stopniu dorównać osiągnięciom futbolowego robota urodzonego w Funchal na Maderze.

1000, co za piękna liczba

Cristiano Ronaldo, 41-latek, nadal żyje futbolem. Nadal się przejmuje, nadal się denerwuje, nadal cieszy się z każdego gola, a przecież w karierze zdobył ich już – doliczając dublet w meczu z Uzbekistanem – 975! Według Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu, nie ma w historii lepszego pod tym względem piłkarza na świecie. Z kolei według organizacji Rec.Sport.Soccer Statistic Foundation na czele klasyfikacji jest Erwin Helmchen, który miał zdobyć ponad 989 goli w latach 1924-1951. Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli jeszcze nie jest pierwszy, stanie się liderem. Potrzebuje do tego tylko jeszcze jednego sezonu. Jego umowa z Al-Nassr obowiązuje do czerwca 2027 roku. Jeśli będzie w takiej samej formie, jak w poprzednich rozgrywkach (28 goli w 30 ligowych meczach), przekroczy barierę 1000 goli jako pierwszy zawodnik w historii. Podczas mistrzostw świata może sobie ułatwić sprawę – im więcej goli zdobędzie podczas turnieju w Ameryce Północnej, tym mniej będzie musiał zdobyć w przyszłym sezonie. I nawet gdy przekroczy barierę 1000 trafień, zapewne będziemy się zastanawiać, czy już jego głód jest  zaspokojony. Czy wówczas będzie mógł odejść na emeryturę? Jego ambicja jest tak ogromna, że mistrzostwo Arabii Saudyjskiej z Al-Nassr, które – jak mogłoby się wydawać – było dla niego trofeum jednym z wielu, wywołało w nim szaleńczą radość. Bo takim jest piłkarzem – zawsze chce więcej, zawsze chce być lepszy, zawsze musi stawiać poprzeczkę jeszcze wyżej. Trudno wyobrazić sobie moment, w którym CR7 staje przed kibicami i mówi „moja misja się zakończyła”. Przecież mógłby grać wiecznie, a za 20 lat pewnie i tak byłby jednym z najlepiej zbudowanych zawodników na świecie.

Niezliczone sukcesy

Decyzja o zakończeniu kariery zapewne byłaby łatwiejsza, gdyby podczas amerykańskiego mundialu razem z Portugalią sięgnął po trofeum. To zamknęłoby pewien rozdział w historii piłki nożnej. Messi już mistrzostwo świata ma. Cristiano Ronaldo (jeszcze) nie. Jeśli Portugalczyk dorównałby do Argentyńczyka, wówczas cudowną klamrą zostałoby domknięte ostatnie 20-lecie w światowym futbolu, w którym rządzili dwaj gladiatorzy, ludzie-androidy stworzeni do pobijania kolejnych rekordów, do których niewielu przez następne lata będzie miało dostęp. 41-latkowi brakuje tylko mistrzostwa świata. W trakcie kariery pięciokrotnie wygrywał Ligę Mistrzów. Został triumfatorem mistrzostw Europy. Był mistrzem Anglii, Hiszpanii i Włoch. Dwukrotnie wygrywał Ligę Narodów. Osiągał sukcesy w krajowych pucharach i superpucharach. Był królem strzelców La Liga, Serie A, Premier League, Saudi Pro League, Ligi Mistrzów, mistrzostw Europy. Czterokrotnie otrzymywał Złotego Buta. Pięć razy wygrywał w plebiscycie Złotej Piłki. I choć zasługi z przeszłości jeszcze nigdy nikomu w piłce nożnej nie zagwarantowały sukcesu, Cristiano Ronaldo do listy osiągnięć jest jeszcze w stanie dołożyć mistrzostwo świata. I nie chodzi tylko i wyłącznie o matematyczne szanse każdego uczestnika mundialu. Portugalia jest naprawdę świetną reprezentacją, która potrafi walczyć z najlepszymi, a nie tylko z reprezentacją Uzbekistanu. CR7 otrzymał od losu dar – zesłano mu znakomitych reprezentacyjnych partnerów, którzy mogą mu pomóc w osiągnięciu celu. Vitinha, Joao Neves czy Nuno Mendes to piłkarze PSG, zespołu, który sięgnął po Ligę Mistrzów. Trudno aktualnie znaleźć lepszych zawodników na ich pozycje. Ruben Dias to lider defensywy. Diogo Costa jest solidnym golkiperem. Piłki ze skrzydeł dogrywać Ronaldo mają Rafael Leao, Pedro Neto czy Joao Felix. Doświadczenie zespołowi gwarantuje nie tylko Cristiano Ronaldo, ale także Bruno Fernandes i Bernardo Silva. Joao Cancelo ma za sobą niezły okres w Barcelonie, a Renato Veiga też nie jest pierwszym lepszym defensorem, tylko ogromnym talentem, ostoją obrony Villarrealu. Trudno znaleźć słaby punkt reprezentacji Roberto Martineza. Dlaczego więc plan zwycięstwa na mundialu miałby się nie udać?!

20 lat temu było blisko

Na sam koniec wspomnijmy o tym, co wszyscy już wiedzą. Cristiano Ronaldo jest pierwszym piłkarzem w historii, który zdobył co najmniej jednego gola na sześciu mundialach. To oznaka długowieczności, to oczywiste, ale także świetnej formy, którą Portugalczyk utrzymywał przez lata. Teraz zdobył dwie bramki w drugim meczu turnieju. Lepiej mistrzostwa świata rozpoczął tylko w 2018 roku – wówczas już w pierwszym meczu zaliczył hat trick przeciwko Hiszpanii. Cóż jednak z tego, skoro po wyjściu z grupy drużyna odpadła już na etapie 1/8 finału. Najbliżej złota mistrzostw świata Cristiano Ronaldo był podczas pierwszej mundialowej próby, w 2006 roku. Na niemieckich boiskach zdobył tylko jednego gola, w grupowym meczu z Iranem. Później grał w każdym kolejnym meczu (w 1/8 finału z Holandią wszedł z ławki) i był też uczestnikiem porażki w półfinale z Francją (0:1). Miał jeszcze szansę na medal, ale w meczu o brąz Portugalczycy zostali pokonani przez Niemców (1:3). W kolejnych mundialach Cristiano Ronaldo zatrzymywał się na 1/8 finału, fazie grupowej, znów 1/8 finału, a w Katarze przegrał w ćwierćfinale z Marokiem (0:1). Czy 20 lat gry na mundialach w końcu popłaci? Ci, którzy obserwowali mecze Portugalii podczas eliminacji do mistrzostw świata, wiedzą, że jest to drużyna gotowa na najtrudniejsze wyzwania. Przy okazji wiedzą też, że Cristiano Ronaldo grający w barwach narodowych jest szalenie trudnym do powstrzymania snajperem. Jest w formie i jeszcze to podczas trwających mistrzostw udowodni. Dublet przeciwko Uzbekistanowi to dopiero uwertura w koncercie 41-letniego geniusza.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się