Gasparik zadba, by Górnik nie odleciał
Na kolejkę zaprasza Rafał Kędzior, były komentator stacji Viaplay, obecnie TVP
Zdaniem Patrika Hellebranda (w centrum radości) Górnik idzie po mistrzowską koronę. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
W dwóch najlepszych polskich klubach, które powinny zatrudniać absolutnie topowych szkoleniowców, pracują trenerzy, którzy absolutnie mnie nie przekonują. Dwie różne szkoły, skandynawska i bałkańska, a takie same problemy – ich zespoły spisują się grubo poniżej oczekiwań.
– Miałem okazję pracować przy meczu Legii z Lechem na Łazienkowskiej i na odległość rzucała się nerwowość w stołecznym klubie. Iordanescu wskazywał na potrzebę dużych transferów. Przyszli byli lub obecni reprezentanci Polski: Arkadiusz Reca, Kamil Piątkowski, Kacper Urbański. Trener dostał napastnika, który jak na razie bardzo się nie sprawdza, mam na myśli Miletę Rajovicia. Teraz jednak trzeba zauważać już tylko na efekty jego pracy, bo dyrektorzy sportowi, Michał Żewłakow i Fredi Bobic, co mogli, to zrobili. Oczywiście, kolejni piłkarze dochodzili w trakcie okienka, więc potrzeba czasu na wkomponowanie ich w zespół. Nie przekonuje mnie gra Legii i jej ligowe wyniki.
Czy cierpliwość, także kibiców, wobec pracy Rumuna nie powinna się z lekka już wyczerpywać? Punkty w lidze uciekają, a przed Legią kolejny ligowy klasyk po konfrontacji z Kolejorzem (0:0), tym razem z Widzewem.
– Biorąc pod uwagę, że uciekają i punkty, i rywale, Legia nie ma już czasu do stracenia. To nie są czasy, gdy, jeśli start nie wyszedł, to na dystansie spokojnie można było nadrobić straty i dogonić czołówkę. Poprzedni sezon też to pokazał, więc legioniści powinni zacząć pościg właśnie od meczu z Widzewem.
Ambitny biznesmen, miliarder Robert Dobrzycki, od końca marca, gdy przejął stery w Widzewie, zainwestował w klub już grubo ponad 40 milionów złotych i zamierza przywrócić blask legendzie polskiej piłki. Na pewno więc w tym klasyku będzie się działo.
– W Łodzi to mecz sezonu – także dla nowego, zresztą również zagranicznego trenera, więc zapowiada się ciekawe widowisko. Widzew bardzo chce, zagra u siebie, przy pełnym stadionie. Z kolei Legia, z nieco podreperowanym zaufaniem u kibiców po zwycięstwie z mocnym Szachtarem, po prostu musi już wygrywać. Miałem niedawno okazję zapoznać się z tym, jak pracuje pion sportowy Widzewa. Nie wiem, czy to przyniesie efekty w krótkim czasie, ale długoterminowo w Łodzi mają plan, który jest konsekwentnie realizowany. Mają też pieniądze, latem mogli wybierać zawodników, jakich chcieli. Teraz ważnym sprawdzianem będzie mecz z Legią. A dodatkowym smaczkiem jest to, że dobrze pamiętamy, jak emocjonującymi widowiskami były starcia Widzewa z Legią w latach 90., które często decydowały o mistrzostwie Polski. Hasło „Make Widzew Great Again” ciągle w Łodzi obowiązuje.
W tej kolejce czeka nas jeszcze jeden klasyk – mam na myśli starcie mistrza i wicemistrza Polski.
– Jeśli walczą dwa najlepsze zespoły w kraju, to wszystkie oczy powinny być zwrócone na ten mecz. Raków po problemach na początku sezonu ostatnio zaczął wracać na właściwe tory, choć nie wychodzi mu na razie łączenie ligi z pucharami. Z kolei Jagiellonia radzi sobie z tym świetnie, gra u siebie, więc dla mnie jest faworytem. Mam wrażenie, że w Białymstoku panuje spokój. Nie ma tylu złych emocji, ile wokół Lecha, Rakowa czy Legii. Naturalnie, każdy chce być mistrzem, wszędzie oczekiwania są duże, a w Jagiellonii – oprócz historii z asystentem Adriana Siemieńca, Rafałem Grzybem – jest harmonia, co pokazują wyniki i tabela. Zakładam więc, że w tym meczu faworytem jest Jagiellonia.
Teraz kwestia, od której być może powinniśmy zacząć. Liderem ekstraklasy jest rewelacyjnie spisujący się Górnik.
– Oczywiście cieszy postawa zabrzan. Miałem w tym tygodniu przyjemność rozmawiać z trenerem Michalem Gasparikiem, który bardzo tonuje nastroje. Wspominał nawet, że był zły na Patrika Hellebranda, który w jednym z wywiadów dosyć buńczucznie zapowiedział: „Idziemy po mistrzostwo!”. Jasne, że w Zabrzu każdy marzy o 15. tytule, długo na to czekają, ale Słowak bardzo pilnuje, żeby nikt w Górniku za bardzo nie odleciał. Wskazuje też, że po 13. kolejkach nikt jeszcze mistrzostwa kraju nie zdobył. Oczywiście zgodził się, że sukcesem będzie miejsce w europejskich pucharach i byłby to krok w dobrym kierunku. Należy jednak w tym miejscu przypomnieć o otoczce wokół klubu, o kwestiach własnościowych, o nieudolnej sprzedaży Górnika. Żeby to, co się dzieje, nie było jednorazowym wyskokiem, na Roosevelta muszą zostać najpierw unormowane sprawy organizacyjne.
Ostatni w tabeli Piast znalazł się nad przepaścią. Nie dość, że przeżywa wielkie zawirowania organizacyjne, to jeszcze sportowo coraz mocniej odstaje od reszty stawki.
– To martwi. Jak mawiał mój kolega: „Źle nie życzę, dobrze nie wróżę”. Jest nowy trener, nowy impuls, co pokazał Puchar Polski, ale teraz ten najbliższy mecz z Koroną jest bardzo ważny. Tym spotkaniem gliwiczanie mogą sobie zbudować plan na końcówkę rundy, bo potem czekają ich mecze z GieKSą, Rakowem, Widzewem i Legią na koniec, a więc mają bardzo trudny terminarz. Zatem, by mieć nieco spokojniejszą zimę, Piast musi wygrać. A co, jeśli przegra z Koroną... Nie chcę być złym prorokiem, ale będzie Piastowi bardzo trudno obronić ekstraklasę.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
