Gasnące światełko w Mediolanie
Finał Coppa Italia może trochę osłodzić sezon kibicom Milanu. Tyle że na drodze stoi Inter.
Obecny sezon jest ogromnym rozczarowaniem dla całej społeczności Milanu. Fot. Insidefoto/SIPA USA / Press Focus
WŁOCHY
Ekipa „Rossonieri” w tym sezonie spisuje się fatalnie. Jedynym plusem było zdobycie Superpucharu Włoch. Wtedy pojawiło się światełko w tunelu, że z nowym trenerem Sergio Conceicao włoski klub wróci na odpowiednie tory. Po prawie trzech miesiącach od tego triumfu wspomniane światełko coraz bardziej gaśnie. Kibice są sfrustrowani i nie widzą perspektyw, żeby gra pod wodzą portugalskiego szkoleniowca miała się zmienić. Poważnym zarzutem włoskich dziennikarzy wobec Conceicao jest to, że nie korzysta z umiejętności, jakie ma jego rodak Rafael Leao, który, będąc na boisku, napędza grę swojego zespołu. Oczywiście, 25-latek ma swoje mankamenty, jednak patrząc na brak pomysłu jego kolegów z drużyny, Milan potrzebuje takiego kreatora. W ostatnim spotkaniu z Napoli wszedł dopiero z ławki rezerwowych, ale trener „Rossonierich” wytłumaczył na konferencji pomeczowej, że Leao poczuł ból w udzie przed spotkaniem. W kuluarach mówi się, że portugalski szkoleniowiec nie przepada za swoim rodakiem, podobnie zresztą jak poprzednik, Paulo Fonseca.
Ewentualna trzecia zmiana szkoleniowca jest bardzo mało prawdopodobna. Głównie ze względu na zbyt duże obciążenie dla budżetu klubu, a Puchar Włoch dla Milanu ważny jest właśnie z tego powodu. Skoro w lidze nie idzie, to krajowy puchar może otworzyć drzwi do europejskich pucharów. Ligi Mistrzów nie będzie, ale Liga Europy już tak. Mniejsze wpływy do budżetu, ale lepsze takie niż żadne. Zwycięzca krajowego pucharu może także liczyć na ponad 7 milionów euro nagrody, a finalista na około 5 mln. Do tego finaliści Pucharu Włoch uzyskują bezpośredni awans do superpucharu, który zostanie rozegrany w formacie final four.
Inter będzie zdecydowanym faworytem tej rywalizacji. Podopieczni Simone Inzaghiego pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, będąc liderem Serie A. Ostatni raz „Nerazzurri” przegrali spotkanie ponad miesiąc temu z Juventusem. Do tego czeka ich dwumecz z Bayernem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Być może ze względu na natłok spotkań w pucharze zagrają zawodnicy, którzy w ostatnim czasie grali mniej i są bardziej wypoczęci. Tym bardziej że w zespole zaczynają się pojawiać urazy. W ostatnim meczu z Udinese z tego powodu nie zagrali Lautaro Martinez, Mehdi Taremi czy Denzel Dumfries. Z pozytywnych informacji dla trenera Inzaghiego jest i taka, że Nicola Zalewski wrócił po kontuzji i wszedł na boisko na ostatni kwadrans. W starciu z Milanem może dostać szansę w większym wymiarze czasowym. Natomiast Piotr Zieliński nadal jest kontuzjowany i na pewno nie wystąpi.
Dla Milanu najlepszym rozwiązaniem byłaby sytuacja, żeby dwumecz przeciwko Interowi rozstrzygnął się w regulaminowym czasie gry albo z konieczności w dogrywce. Rzuty karne mogą przynieść kolejne rozczarowanie dla kibiców, ponieważ „Rossonieri” mają tylko 50 proc. skuteczności z jedenastu metrów. Cztery wykorzystane karne w Serie A i tyle samo, po których nie padły gole – dwa z Fiorentiną (Theo Hernandez oraz Tammy Abraham), jeden z Torino (Christian Pulisic) i ostatni z weekendowego spotkania przeciwko Napoli, kiedy strzelał Santiago Gimenez. Kto by nie podszedł do rzutu karnego, to kibice nie mają pewności, że zostanie on wykorzystany. Tym bardziej że sami piłkarze wyznaczeni do strzelania często przekazują piłkę kolegom, żeby ich podbudować. Niestety dla nich, kończy się to brakiem gola.
Miłosz Cebo
Półfinały Coppa Italia
◼ Milan - Inter
◼ Empoli - Bologna zakończył się po zamknięciu wydania
Rewanże 23 i 24 kwietnia.
