Garnitur dobrej jakości
Aż czterech podstawowych obrońców zabrakło w ostatnich sparingach stołecznej ekipy przed wznowieniem ligi. A piąty... zapakował samobója.
Rafał Augystyniak z całego grona zdrowych kontuzjowanych obrońców Legii miał w czwartek najwięcej powodów do radości. Fot. Wojciech Dobrzyński / Press Focus
LEGIA WARSZAWA
Pierwsza połowa pierwszego meczu ze Spartą Praga była super: odwrócenie wyniku w naszym stylu, fajne tempo, dobra dynamika, nie było widać zmęczenia. Ta połowa była taka, jak bym chciał, żebyśmy grali. Pokazaliśmy jakość piłkarską, wyglądaliśmy dobrze jako zespół, byliśmy dobrze zorganizowani we wszystkich fazach, wiedzieliśmy, co chcemy robić w danym momencie – Marek Papszun wyjątkowo entuzjastycznie podsumowywał 45 minut swych podopiecznych z Prażanami. Kibice Legii mogliby zacierać ręce po tych słowach szkoleniowca, gdyby nie fakt, że dotyczyły postawy... raczej „drugiego garnituru” Warszawian! Mowa bowiem była o przedpołudniowym starciu, w którym obie drużyny zdobyły po trzy gole i... na tym zakończyły snajperskie fajerwerki.
- W drugim meczu słabo atakowaliśmy przestrzeń, byliśmy słabo skoordynowani, dlatego mieliśmy trudności. A jednocześnie potrafiliśmy się wybronić i stworzyć jakieś sytuacje. To nie jest tak, że ten sparing był fatalny, ale pokazał, że wiele rzeczy musimy jeszcze poprawić – to z kolei ocena drugiej potyczki Legii ze Spartą, w której (jak się wydaje) wziął udział zestaw zawodników będących bliżej składu wyjściowego na ligę. Tę odsłonę rywalizacji polsko-czeskiej rywale rozstrzygnęli na swą korzyść po tym, jak po zagraniu Kaana Kairnena piłka odbiła się od Kamila Piątkowskiego i (zdaniem arbitra, mimo protestów legionistów) przekroczyła linię bramkową.
W ekipie z Łazienkowskiej – nie po raz pierwszy w hiszpańskim graniu styczniowym – zabrało kontuzjowanych defensorów: Steve'a Kapuadiego, Pawła Wszołka i Rubena Vinagre'a. Niespodziewanie nie było też Radovana Pankova. - Wypadł nam po środowym treningu. Podczas obu gier miałem więc w głowie, żeby nikt nie doznał już urazu. I to się udało – odetchnął głęboko w czwartkowe popołudnie Marek Papszun.
Nieco wcześniej dyrektor sportowy Legii Michał Żewłakow przyznał w przedmeczowym studio na youtube'owym kanale klubu, że serbski stoper – medialnie już „żegnany” - ma szansę nie tylko na wiosenne granie, ale i nową ofertę kontraktową. I nie tylko on z grupy zawodników, którym za pięć miesięcy kończy się umowa z Legią. - Na dziś Radovan Pankov, Bartosz Kapustka, Juergen Elitim czy Kacper Tobiasz to opcje, z którymi będziemy walczyć i dyskutować. Ale czy nasze propozycje, to będzie to, co zadowoli samych piłkarzy, czas pokaże – wyjaśnił.
(DaL)
◼ Legia Warszawa - Sparta Praga 3:3 (3:3)0:1 – Zíka, 7 min, 0:2 – Joao Grimaldo, 11 min, 1:2 – Krasniqi, 14 min, 2:2 – Żewłakow, 18 min, 3:2 – Augustyniak, 39 min, 3:3 – Kuol, 43 min
Legia: Hindrich - Leszczyński, Augustyniak, Kun - Chodyna, Arreiol, W. Urbański, Żewłakow (81. Goncalves), Krasniqi, Kovačik – Čolak. Trener Marek PAPSZUN.
◼ Legia Warszawa - Sparta Praga 0:1 (0:0)0:1 – Piątkowski, 50 min (samob.)
Legia: Tobiasz – Piątkowski, Jędrzejczyk, Szymański - Stojanović, Kapustka, Elitim, Biczachczjan, K. Urbański, Reca – Rajović. Trener Marek PAPSZUN.
