Gang Marcela mierzy w finał
Trener Widzewa Igor Jovicević nie ma nic do stracenia – jego podopieczni muszą wygrać z Katowiczanami, w przeciwnym razie Chorwat może stracić pracę. Ale GieKSa ma własne cele.
Marcel Wędrychowski myśli o awansie do trzeciego finału Pucharu Polski z rzędu. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
PUCHAR POLSKI
Na początku lutego Widzew przyjechał do Katowic i miał udowodnić, że porażka z Jagiellonią na start wiosennych zmagań była tylko przypadkowa. Zespół miał wziąć się w garść i pokazać, że miliony na wzmocnienia wydane w zimowym oknie transferowym nie były pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Tymczasem Łodzianie przegrali z GKS-em 0:1. Od tamtego meczu wygrali z Wisłą Płock 2:0, po czym znów stracili punkty z Cracovią (0:0) i Pogonią (0:1).
Gra o głowę
Dziś powracają na Górny Śląsk w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski, żeby odegrać się na ekipie Rafała Góraka, ale także po to, żeby odbudować morale. Z kolei trener Widzewa Igor Jovicević walczyć będzie o posadę – taką informację przekazał Łukasz Gikiewicz, były piłkarz, a aktualnie futbolowy ekspert TVP Sport. W mediach pojawiają się już nazwiska możliwych następców Jovicevicia; z klubem łączony jest m.in. Czesław Michniewicz, więc Chorwat musi mieć się na baczności. Jeden błąd może sprawić, że spadnie jego głowa (czytaj: wyleci z klubu).
- Odpowiedzialność za wynik w całości spoczywa na mnie - Jovicević przed starciem z GieKSą zdaje sobie sprawę ze swego położenia. - Jesteśmy w trudnym momencie, dlatego muszę dać z siebie wszystko, co potrafię. Muszę zademonstrować wiedzę, doświadczenie i motywację – zadeklarował. Mecz przy Nowej Bukowej dla Widzewa może być okazją do tego, żeby sezon nie był kompletnie spisany na straty. Na razie zespół znajduje się w strefie spadkowej, więc nie może nawet marzyć o dostaniu się do europejskich pucharów przez dobrą pozycję w lidze. Szczęścia musi więc szukać w Pucharze Polski.
Trzy mecze od Europy
– Staram się motywować zawodników, żebyśmy zagrali w półfinale. Rozmawiamy o tym, co się dzieje w zespole, bo zdajemy sobie sprawę z niezadowolenia kibiców. My także jesteśmy niezadowoleni. Musimy znaleźć w sobie energię, a Puchar Polski jest dla nas kolejnym wyzwaniem; tylko trzy mecze dzielą nas od Europy – powiedział szkoleniowiec.Czy jednak jego zespół jest w stanie pokonać GKS, który po przerwie zimowej tylko raz schodził z murawy pokonany? – To jest obecnie nasz najważniejszy mecz. Zamierzamy wyjść na boisko z pozytywnym nastawieniem. Chcemy porzucić frustrację, bo przeszłości już nie zmienimy. Futbol daje nam kolejną szansę. Do tego i każdego meczu podchodzę z zamiarem odniesienia zwycięstwa, nawet jeśli mierzyłbym się z Realem Madryt! – zaznaczył.
Pogoń za hat trickiem
W Katowicach zdają sobie sprawę z tego, że dzisiejsze starcie będzie zupełnie inne od tego z początku lutego. Są jednak pozytywnie nakręceni po dobrym starcie i po wygranej w Śląskim Klasyku. - Będziemy musieli być przygotowani na dyspozycję dnia rywala. Od tej dyspozycji – jak widać w lidze – wiele zależy. A jeśli coś nie pójdzie, to... wylezie z drużyny śląski charakter i finalnie damy radę – zapowiedział Marcel Wędrychowski, który w miniony weekend zdobył pierwszą bramkę w barwach GieKSy. 24-latek brał udział w ostatnich dwóch finałach Pucharu Polski. Z Pogonią dwukrotnie walczył o złoto i… dwukrotnie przegrał. Teraz podkreśla, że chce znaleźć się w trzecim finale z rzędu. - Mam nadzieję, że w tym sezonie dopełnię hat trick, tym razem z GieKSą. I że tym dopełnieniem będzie wreszcie szczęśliwy wynik – przekazał.
To, czy wynik będzie szczęśliwy, w dużej mierze może zależeć od… Bartosza Nowaka. Ofensywny pomocnik GKS-u jest w świetnej formie w lidze, ale w tym sezonie błyszczy także w Pucharze Polski. W trzech dotychczasowych meczach w tych rozgrywkach zdobył pięć goli (w tym hat trick z Wisłą Płock) i zaliczył dwie asysty. Defensorzy Widzewa muszą na niego uważać. Ale nawet sam Igor Jovicević zadaje sobie pytanie, czy będą w stanie go upilnować…
Kacper Janoszka
Puchar Polski - ćwierćfinały
20.30 : Lech Poznań - Górnik Zabrze (TVP Sport)
