Galaktyczna skala trudności
Francja, jedna z największych i najbardziej stabilnych potęg ostatnich lat, będzie dziś wieczorem ostatnim przeciwnikiem Biało-czerwonych w fazie grupowej.
Oby Dagmara Nocuń oraz pozostałe nasze zawodniczki często dziś dochodziły do czystych sytuacji i jak najwięcej z nich wykorzystały... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET
To miała być kolejna przystawka po łatwym zaliczeniu chińskiej przeszkody na starcie mundialu, lecz niewiele brakowało, a to Polki zostałyby skonsumowane przez szalenie waleczną siódemkę z Afryki Północnej. Największa do tej pory sensacja mistrzostw świata (poza mimo wszystko niespodziewaną przegraną 25:27 Hiszpanii z Wyspami Owczymi), czyli widmo porażki ze znacznie niżej notowanymi Tunezyjkami przez trzy kwadranse zaglądało naszym paniom w oczy. Dopiero nastawienie niewiarygodnie rozregulowanych celowników pozwoliło przejąć inicjatywę i pokonać drapieżne Orlice Kartaginy 29:26. - Często się żartuje, że podczas turnieju drużyny zawsze mają jeden słabszy mecz, więc mam nadzieję, że nasz był właśnie z Tunezją. Z Francją chcemy pokazać nasz potencjał - wyznała prawa rozgrywająca, Monika Kobylińska.
Tym zwycięstwem nasza kapitan wraz z koleżankami przypieczętowały awans do rundy głównej, zabierając minimum 2 punkty za zwycięstwo z Tunezją lub Chinami, w zależności, która z tych drużyn awansuje. Na drugim etapie mistrzostw świata „polska” grupa F połączy się z grupą E, gdzie o awans rywalizują Holandia, Austria, Argentyna i Egipt. Areną dalszych zmagań będzie Rotterdam Ahoy, gdzie Biało-czerwone rozegrają także ewentualny ćwierćfinał.
Mistrzynie nad mistrzynie
Wcześniej jednak, bo już dziś o 21.00, pożegnają Maaspoort w ’s-Hertogenbosch, a w meczu u pełną pulę ich rywalkami będą Francuzki. To jedna z największych i najbardziej stabilnych potęg kobiecej piłki ręcznej. Tylko w ostatniej dekadzie Trójkolorowe zdobyły złote medale mistrzostwa świata (2017, 2023), złoto igrzysk olimpijskich (2024) i mistrzostw Europy (2018). Francja wygrała 17 z 18 ostatnich meczów na MŚ, a w 34 ostatnich spotkaniach poniosła 4 porażki, w czterech ostatnich edycjach trzykrotnie dotarła do finału, a w 11 ostatnich turniejach 6-krotnie meldowała się na podium. Uff, sporo tego, a warto wspomnieć, że przy medalach z innych kruszców przy tak galaktycznej drużynie przechodzi się do porządku dziennego.
Nowy rozdział
Okres po ostatnich igrzyskach w Paryżu rozpoczął jednak nowy rozdział w historii narodowego zespołu. Po niemal dwóch dekadach legendarny Olivier Krumbholz przekazał stery swojemu asystentowi, Sebastienowi Gardillou, ale fundamenty, czyli dyscyplina taktyczna, siła fizyczna i żelazna defensywa, pozostały. Zmienił się również skład. Rozgrywające Estelle Nze Minko i Laura Flippes oraz skrzydłowa Chloe Valentini ogłosiły przerwę macierzyńską, co nie znaczy, że siła rażenia zespołu się zmniejszyła. Jego filarami pozostają obrotowa Pauletta Foppa i rozgrywająca Tamara Horacek. Bramki strzeże doświadczona Hatadou Sako, której - pod nieobecność Laury Glauser - depczą po piętach Camille Depuiset i Floriane Andre, potrafiące bronić na wysokim procencie skuteczności.
W poprzednim starciu z Polską, które miało miejsce podczas fazy grupowej Euro 2024, Francja zwyciężyła 35:22, co najlepiej obrazuje skalę trudności zadania, przed jakim staną nasze panie. Biało-czerwone z pewnością będą jednak chciały wykorzystać nowy układ sił w zespole rywalek, szukając mankamentów w świetnie funkcjonującej maszynie. Czy uda im się je znaleźć?
Dobrze znane rywalki
Zdaniem selekcjonera Arne Senstada, Francja - mimo braku ważnych postaci - na każdej pozycji może wystawić jedne z najlepszych szczypiornistek świata. - To absolutny top żeńskiej piłki ręcznej i drużyna, która na wszystkich turniejach zajmuje czołowe lokaty. Nie oznacza to jednak, że się położymy, ale nie będziemy już faworytem, jak z Chinami i Tunezją. Dobrze znamy ten zespół, mamy wnioski z poprzednich spotkań i będziemy chcieli to wykorzystać - mówi 56-letni Norweg, dla którego toczący się mundial jest już szóstą imprezą dużej rangi, wliczając mistrzostwa Europy. Jego najlepszy rezultat do 9. miejsce na zeszłorocznych mistrzostwach Europy, ale z pewnością marzy, żeby dorównać Kimowi Rasussenowi, który na dwóch mundialach (2013, 2015) finiszował z Polkami na 4. miejscu; a na tym pierwszym pokonał... Francuzki 22:21 i to w ćwierćfinale.
Szmal promuje Polskę
- Jeżeli chcemy mieć cień szansy na grę w ćwierćfinale, to musimy wygrać przynajmniej z jednym faworytów; najpierw w grupie z Francją, a jeżeli się nie uda, to drugiej fazie z Holandią. Pomarańczowe mają znakomity zespół, ale rola gospodarza nie zawsze daje przewagę - uważa prezes ZPRP Sławomir Szmal, który po meczu z Tunezją wręczał nagrodę MVP Sondes Hachanie Ep Kerkeni, środkowej rozgrywającej występującej w hidżabie. Nasz były znakomity bramkarz nadal z realnym optymizmem wyczekuje kolejnych występów Polek. - Realnym celem jest zajęcie miejsca w przedziale 9-12 - powiedział prezes krajowej federacji i od razu zastrzegł: - To trener bierze na siebie odpowiedzialność. To do jego zadań należy, aby z jednej dziewczyny zdjąć, a na inną nałożyć presję. On zna je najlepiej - przyznał prezes Szmal, który wybrał się do Holandii nie tylko na mecze Biało-czerwonych, a także, aby promować mistrzostwa Europy 2026, których jednym z organizatorów będzie Polska. - Zależy nam na tym, żeby nagłaśniać nasz turniej. Do tej pory, właściwie w całej Europie, hale nie wypełniają się, gdy piłkarki ręczne. Pokazaliśmy u nas w kraju, że potrafimy organizować marsze kobiet na ulicach. Chciałbym, żeby te rzesze pań w grudniu przyszłego roku pojawiły się również w halach i wspierały dziewczyny, które reprezentują nasz kraj - zapowiedział Sławomir Szmal.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Do rundy głównej awansują po 3 najlepsze drużyny, zachowując punkty zdobyte z innymi zespołami, które również awansują. Czwarta drużyna z każdej grupy zagra o Puchar Prezydenta IHF (miejsca 25–32). W drugiej fazie (rundzie głównej) powstaną 4 nowe grupy po 6 drużyn. Dwie najlepsze z każdej z nich awansują do 1/4 finału. Zespoły, które w nim odpadną, zostaną sklasyfikowane na miejscach 5-8, w zależności od dorobku punktowego i różnicy bramek z rundy głównej. Zespoły z trzecich miejsc w grupach rundy głównej zajmą pozycje 9-12, z czwartych - 13-16, z piątych - 17-20, a z szóstych - 21-24. Przy równej liczbie punktów o kolejności zdecyduje kolejno: różnica bramek, liczba zdobytych goli, a następnie wyniki z fazy grupowej.
◼ Najlepszą strzelczynią Francji w pierwszych dwóch spotkaniach była skrzydłowa Suzanne Wajoka, która rzuciła 17 bramek przy... 17 próbach. Dwucyfrowy wynik „wykręciły” także kolejna skrzydłowa Lucie Granier (12/12) i obrotowa Sarah Bouktit (10/12). Na uwagę zasługuje także znakomita, 50-procentowa skuteczność bramkarki Floriane Andre (14/28).
◼ Francuzki wprost zachwycają skutecznością rzutową, trafiając do siatek a w 82% przypadków; Polki mają 66%. Ich wielką siłą są kontrataki. Trójkolorowe zdobyły w ten sposób 34 z 90 bramek; Biało-czerwone 16 z 65.
◼ Co ciekawe, bilans gier przemawia za naszym zespołem. Do tej pory obie drużyny zmierzyły się 31 razy, z czego aż 20-krotnie triumfowały Polki, podczas gdy Francuzki wygrały 11 razy. Bilans bramek to 694:660 na naszą korzyść.
◼ Pod wodzą Arne Senstada Biało-czerwone z Francuzkami zmierzyły się 4-krotnie i za każdym razem musiały uznać ich wyższość. Premierowe starcie (16:26) miało miejsce 9 grudnia 2021 roku na MŚ w Hiszpanii, kolejne, towarzyskie niecały rok później przed ME w Czarnogórze (26:33, 19:30), a ostatnie, zakończone najwyższą porażką (22:35) na zeszłorocznym, całkiem udanym dla nas Euro w Szwajcarii i na Węgrzech.
◼ Wtorek, 2 grudnia, godz. 21.00
Francja - Polska; transmisja TVP1
