Furtka z marzeniami
Co jakiś czas wbijają w nas szpilki, a my ucieramy nosa tym większym – mówi przed pucharowym meczem z Pogonią kapitan „Żubrów”.
Jakub Serafin ma na koncie mistrzostwo z Lechem (nikły udział), czy będzie miał szansę na zdobycie pucharu z Puszczą? Fot. Piotr Matusewicz/ Press Focus
Puszcza jeszcze nigdy nie grała w finale Pucharu Polski. We wtorek zespół Tomasza Tułacza po raz kolejny w ostatnich latach może zapisać się złotymi literami w 102-letniej historii klubu. Niepołomiczanie po raz pierwszy w tej edycji wystąpią przed własną publicznością.
Podcięte skrzydła
Do spotkania z ubiegłorocznym finalistą mogli przystępować w znacznie lepszych nastrojach. W sobotę Puszcza prowadziła z Cracovią i nie pozwalała jej na wiele, ale tuż przed przerwą straciła dwa gole, po których już się nie podniosła. Grający w pomocy kapitan drużyny Patryk Serafin zszedł z boiska chwilę wcześniej, bo w doliczonym czasie obejrzał drugą żółtą kartkę za faul taktyczny. – Na boisku czuliśmy, że Cracovia do pierwszej bramki nie jest w stanie nam zagrozić. Błąd indywidualny przy wyprowadzaniu piłki spowodował, że na chwilę straciliśmy koncentrację i kontrolę, a z tego padła bramka dla rywali. Potem stały fragment, drugi gol... To nam podcięło skrzydła i nie daliśmy już rady wrócić do spotkania – żałuje zawodnik „Żubrów”.
Serafin podkreśla, że drużyna była dobrze przygotowana do derbowej rywalizacji i jedna sytuacja (strata Gieorgija Żukowa) zaważyła na tym, że role w tym spotkaniu trochę się odwróciły. – Żałujemy tego. Nie możemy tego powtarzać, bo podobnie było w Kielcach, gdzie straciliśmy bramkę do szatni, a teraz dwie w odstępie kilku minut. To jest nasz problem, nie potrafimy wrócić do meczu po negatywnym początku czy wyniku – przyznaje 28-latek.
Specyficzne minuty
Kapitan zapewnia, że po trzecim trafieniu dla „Pasów” na początku 2. połowy drużyna nadal chciała walczyć o korzystny rezultat. Ktoś mógł pomyśleć, że dwa gole będzie trudno odrobić i trzeba już oszczędzać siły na wtorkowy mecz w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin. – W ekstraklasie walczymy o życie, jeszcze się nie utrzymaliśmy i przede wszystkim skupiamy się na lidze – deklaruje Serafin. – Półfinał Pucharu jest dla nas najważniejszym meczem sezonu, ale tylko do wtorku. Od środy wracamy i walczymy, by Puszcza nadal była w ekstraklasie.
Serafin liczy, że porażka mobilizująco zadziała na drużynę i wyciągnąć odpowiednie wnioski z lekcji, którą otrzymali na stadionie Cracovii. – W trakcie meczu są specyficzne minuty, w których zagrożenie trzeba jak najdalej oddalić. To jest końcówka pierwszej połowy, koniec meczu czy chwile po strzelonej bramce – to są bardzo ważne minuty – wskazuje.
Jednym głosem z prezesem
Nie wiadomo, w jakim składzie „Żubry” wyjdą naprzeciw „Portowcom”, bo po ligowym meczu trener mówił, że sytuacja kadrowa jest „katastrofalna”. Nie wymienił nazwisk, ale stwierdził, że problemy zdrowotne ma czterech zawodników. Przeciwności można jednak pokonać, a trudne sytuacje potrafią jeszcze bardziej cementować. – Gramy o marzenia. Sami na to zapracowaliśmy, daliśmy sobie taką szansę. Otworzyła się przed nami wielka furtka z marzeniami i mam nadzieję, że z tego skorzystamy – podkreśla Serafin.
Zagadnięty o propozycję nowego prezesa Pogoni, który zaoferował przeniesienie spotkania do Szczecina, oferując Puszczy m.in. część zysku ze sprzedanych biletów, podkreśla, że drużyna popiera stanowisko prezesa. Jarosław Pieprzyca najpierw wyśmiał ofertę na portalu X, a potem kulturalnie, ale stanowczo odrzucił w oficjalnej odpowiedzi. – Co jakiś czas w klub, czy zawodników są wbijane szpilki, a my na bazie charakteru nie raz utarliśmy nosa tym większym. Nie chcemy mówić, tylko pokazać to na boisku – kończy Serafin.
Michał Knura
