Fred entuzjastyczny

Frederico Duarte w końcówce sezonu rozstrzelał się na dobre. To zawodnik, który nigdy nie narzeka.

Frederico Duarte imponuje skutecznością w decydujących kolejkach Betclic 1. Ligi. Fot. Barta Badowska/PressFocus

WISŁA KRAKÓW

Portugalski piłkarz jest drugim zawodnikiem lidera, który zakończy sezon z dwucyfrowym dorobkiem bramkowym.

W butach lidera

Kiedy perturbacje zdrowotne wykluczyły z gry Angela Rodado (lider klasyfikacji strzelców 1. ligi w tym sezonie już nie wystąpi) i na kilka tygodni Jordiego Sancheza, trener Wisły miał twardy orzech do zgryzienia. Ujawnili się jednak liderzy, którzy w trudniejszym okresie wzięli na swoje barki strzelanie goli. Na przełomie marca i kwietnia w trzech spotkaniach z rzędu trafiał Austriak Marko Bożić, a w trzech ostatnich czterokrotnie bramkarzy pokonywał Frederico Duarte. Portugalczyk sieje większy postrach w defensywie rywali niż Sanchez, który co prawda asystował mu w niedzielę przy golu na 2:1 przeciwko Stali. – Mówiłem wielokrotnie, że w zespole jest wiele osób, które mogą wejść w rolę lidera. Przyznam, że Duarte ma świetną mentalność – chwali podopiecznego Mariusz Jop, szkoleniowiec Wisły. 

27-latek kończy drugi sezon w barwach Białej Gwiazdy, do której przeniósł się z greckich boisk. Nie zawsze grał dużo, ale trenerowi imponował podejściem. Ani bezpośrednio, ani poprzez inne osoby nie próbował wskazywać winnych takiej sytuacji. Zawsze odnosił to do swojej postawy. Jop podkreśla jego dobre podejście i ciężką pracę. Ostatnio Duarte ma dobry czas i gwarantuje drużynie gole. Czasami są tacy zawodnicy, którzy potrzebują impulsu i później na euforii, na dużej wierze w to, co robią, są skuteczni. Taki moment miał Bożić, teraz taki moment ma Fred - dodał trener Jop.

Duda nie był sobą

Portugalczyk był najjaśniejszą postacią w składzie Krakowian. Blado wypadł Kacper Duda młodzieżowy reprezentant od którego oczekuje się znacznie więcej. Okazało się, że w niedzielę nie czuł się najlepiej i jego występ stał pod znakiem zapytania. Po rozgrzewce uznał, że powinien podołać, ale szybko okazało się, że lepiej byłoby, gdyby zaczął na ławce. Czasami jest takie odczucie, natomiast później, już w trakcie pierwszej połowy było widać, że te dolegliwości, które miał, nie pozwalały mu w pełni pokazać swoich możliwości. Zmiana była potrzebna trochę wcześniej, ale chcieliśmy poczekać, żeby nie tracić okienka – tłumaczy Jop. 

W przerwie u gości nie doszło wyłącznie do personalnej korekty. Zmieniło się nastawienie i Wisła szybko wyrównała. W tym roku wiślacy rzadko potrafią rozegrać dwie równe, dobre połowy. W Rzeszowie zdecydowanie słabsza była pierwsza odsłona, określona przez Jopa jako niemrawa. Optyczna przewaga nie przyniosła konkretów, piłkarze zbyt długo operowali piłką. Natomiast po straconej bramce, po przerwie, zespół bardzo dobrze zareagował. Od samego początku poprawiliśmy agresywność i szybkość z piłką, co było widać na boisku. W drugiej połowie mieliśmy dużą przewagę, mogliśmy zdobyć jeszcze więcej bramek ocenia opiekun najlepszej drużyny Betclic 1. Ligi.

Michał Knura

6 MIESIĘCY czekali na wyjazdowe zwycięstwo piłkarze Wisły Kraków.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się