Francuzi chcą tylko jednego. Musi być mistrzostwo!
Rozmowa z Joachimem Marxem, byłym reprezentantem Polski, od pół wieku mieszkającym we Francji
W świetnym meczu z Senegalem widzieliśmy dwie reprezentacje Francji. W pierwszej połowie dosyć bezbarwną, w drugiej - znakomitą. Czy można więc mówić o niej jako o kandydacie na mistrza?
- Szczerze mówiąc sami Francuzi nie wyobrażają sobie innego rozwiązania. I to nie po tym meczu, ale jeszcze przed! Skoczyliśmy z Henią (małżonką, przyp. aut) niedawno do restauracji na piwko, a tam wszyscy bywalcy tylko o jednym: o mistrzostwie! Każdy widzi tylko szczęśliwe rozwiązanie. "Będę oglądał naszą drużynę od półfinału, wcześniej nie ma sensu" - słyszeliśmy. Wiara we francuskim narodzie jest wielka.
Przed spotkaniem niepotrzebną presję wywoływali francuscy dziennikarze. "To będzie wielki rewanż za 2002 rok!" (wtedy Senegal wygrał na otwarcie z broniącą tytułu Francją 1:0, gola strzelił nieżyjący już Pape Bouba Diop, przyp. aut). "Jaki rewanż?!" dziwili się zawodnicy. - "Przecież niektórych z nas wtedy jeszcze na świecie nawet nie było, nie mamy z tym nic wspólnego" - podkreślali, ale nic to nie zmieniało, słyszeli o rewanżu bez przerwy. Ta presja mogła być deprymująca, a jednak sobie z nią poradzili. Co sądzę o walce o tytuł? Cóż, ten zespół ma wielki potencjał, to pewne. Taki finał z Argentyną pasowałby nam, co (uśmiech)?
Czy to będzie właśnie nowy mistrz świata? Foto Icon Sport/SIPA USA/PressFocus
No jasne, to byłoby coś: wielki rewanż za poprzedni mundial! Co przesądziło, że Francja jednak w tym trudnym meczu potrafiła się przełamać?
- Wydaje mi się, że przede wszystkim indywidualności. Mbappe był doprawdy fantastyczny, co może przecież cieszyć. Rwał się do gry, przejawiał ogromną ochotę, a to dobrze rokuje na przyszłość. Wiele dała gra Michaela Olise, który ma znakomitą technikę i jest piłkarzem, który może poderwać drużynę. W meczu z Senegalem był prawie bezbłędny, to on przecież zanotował asystę przy pierwszym golu Mbappe, miał też kilka kluczowych podań. Ci dwaj byli najlepsi. A przecież nie wszystkim ten mecz wyszedł, słabiej tym razem wypadł choćby Dembele. Miał chyba problemy, zszedł z boiska wcześniej, być może wynika to z faktu, że we wczesnej młodości miał zaniedbania w przygotowaniu fizycznym.
Co dalej?
- Wydaje się, że Francuzi wyjdą z grupy (uśmiech). Jest w niej jeszcze Norwegia i Irak, jakieś punkty powinni zdobyć. Nie skreślałbym oczywiście Senegalu. Mógł się podobać, zwycięstwo z nim to sztuka. Pokazał się w tym pierwszym meczu jako bardzo silna drużyna. Słuchałem jednego z senegalskich ministrów, który jeszcze przed tym meczem podkreślał, że tak czy inaczej "i tak wygra Afryka" (uśmiech)...
Rozmawiał Paweł Czado
Joachim Marx
Ur. 31 sierpnia 1944 r.
Kluby: Górnik Sośnica (do 1959), GKS Gliwice (1959-63), Gwardia Warszawa (1963-69), Ruch Chorzów (1969-75), Racing Lens (1975-79), US Nœux-les-Mines (1979-82). W 1966 roku zaliczył gościnny występ w Wiśle Kraków.
Sukcesy: mistrzostwo olimpijskie (1972), mistrzostwo Polski z Ruchem (1974, 1975), Puchar Polski z Ruchem (1975)
Joachim Marx z samym sobą w Lens. Fot. Paweł Czado
