Frajerski remis
Górale zdominowali początek meczu z wiceliderem i szybko objęli prowadzenie, ale zdołali sięgnąć tylko po punkt.
Marcin Urynowicz otworzył wynik, ale po końcowym gwizdku miał prawo być niepocieszony. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
Podbeskidzie od początku chciało narzucić swój styl gry, zdominować mecz przez pressing i te pierwsze fragmenty właśnie tak wyglądały. Nie przetrwaliśmy tego - mówił po końcowym gwizdku trener gości Artur Kosznicki, mając na myśli sytuację z 11 minuty. Bielszczanie egzekwowali rzut wolny z prawej strony boiska. Dalibor Takacz wypatrzył lukę w ustawieniu rywali, zagrał płasko w okolice pola karnego, gdzie do piłki dopadł Marcin Urynowicz, który płaskim strzałem po rykoszecie wpakował ją do siatki.
Podbeskidzie chciało pójść za ciosem, ale po strzałach Krzysztofa Kolanki i Macieja Górskiego czujność w bramce Olimpii zachowywał Sebastian Sobolewski. Po upływie dwóch kwadransów do głosu zaczął dochodzić zespół wicelidera. Sygnałem ostrzegawczym było długie podanie za linię obrony, niepewne interwencja Konrada Forenca przed polem karnym i nieskuteczna dobitka Łukasza Monety, jednak w 37 minucie doszło do wyrównania. Trzy szybkie podania i błąd w ustawieniu obrony sprawiły, że Kacper Cichoń stanął oko w oko z Forencem i płaskim strzałem obok bramkarza trafił do siatki. Jeszcze tuż przed przerwą obie strony mogły i powinny zdobyć drugiego gola. Najpierw po fatalnym błędzie Kacpra Gacha po rajdzie przez niemal pół boiska w sytuacji sam na sam z Forencem stanął Kacper Jarzec, ale przegrał teb pojedynek. W doliczonym czasie pierwszej połowy po prostopadłym podaniu Górskiego w pole karne wpadł rozpędzony Oskar Tomczyk, ale i w tej sytuacji górą był bramkarz.
Druga odsłona straciła nieco na tempie. Najlepszą okazję po nieco ponad godzinie gry zmarnował Górski, który po błędzie bramkarza i przechwycie Mateusza Kizymy, miał sporo miejsca i czasu, by przymierzyć, ale jego strzał z kilku metrów nieznacznie minął dalszy słupek bramki. Kwadrans przed końcem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył kapitan Olimpii Dominik Frelek, ale mimo gry w przewadze i okazji Urynowicza czy Wojciecha Słomki drugi gol dla gospodarzy nie padł.
- Jestem bardzo zły, bo drugi mecz z rzędu frajersko straciliśmy punkty. Myślałem, że taki jak ostatnio w Krakowie już się nam nie przydarzy - kręcił głową niepocieszony Marcin Włodarski. - W pierwszych 15 minutach mogliśmy zamknąć to spotkanie, bo mieliśmy sporo sytuacji. Z takim rywalem powinno się szanować punkt, ale jesteśmy niezadowoleni - ocenił szkoleniowiec Podbeskidzia.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Olimpia Grudziądz 1:1 (1:1)
1:0 - Urynowicz, 11 min, 1:1 - Cichoń, 37 min
PODBESKIDZIE: Forenc - Sochań (77. Słomka), Biernat, Gach - Sitek (78. Czerwik), Kanach, Urynowicz, Takacz (57. Kizyma), Kolanko - Górski, Tomczyk (69. Martosz). Trener Marcin WŁODARSKI.
OLIMPIA: Sobolewski - Stolc, Zbiciak, Czajka, Ciupa - Jarzec, Frelek, Sewerzyński, Cichoń (90. Fietz), Moneta (75. Koperski) - Pawłowski (68. Siemaszko). Trener Artur KOSZNICKI.
Sędziował Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Widzów 2264.
Żółte kartki: Kanach, Urynowicz, Gach - Zbiciak, Sewerzyński, Czajka, Ciupa, Frelek, Sobolewski, Siemaszko, czerwona Frelek (73, druga żółta).
