Forza Italia!
Jannik Sinner swietuje razem z kolegami. Fot. PAP/EPA
Forza Italia!
Włosi po raz drugi w historii i pierwszy od 1976 roku wygrali największe i najbardziej prestiżowe drużynowe rozgrywki międzynarodowe.
PUCHAR DAVISA
Reprezentanci Italii nie zmarnowali sobotniego, heroicznego wysiłku w półfinale z Serbią. Wówczas Jannik Sinner pokonał lidera światowego rankingu, Novaka Djokovicia 6:2, 2:6, 7:5 broniąc wcześniej trzy piłki meczowe. W finale rozegranym w Maladze Włosi pokonali Australię 2:0. Najpierw Matteo Arnaldi wygrał z Alexeiem Popyrinem 7:5, 2:6, 6:4, a następnie 22-letni Sinner w pojedynku liderów ekip gładko pokonał Alexa de Minaura 6:3, 6:0. Cztery razy Włosi finały przegrywali - w 1977, 1979, 1980 i 1998 roku.
Historia Pucharu Davisa sięga 1900 roku. Do 1972 roku obrońca trofeum miał zagwarantowany występ w finale. Najczęściej zdobywali je Amerykanie - 32 razy, jednak ostatnio w 2007 roku. Druga na liście wszech czasów jest Australia, która ma 28 tytułów, ale żadnego od 2003 roku. Z ostatnich 10 edycji każdą wygrywał inny kraj.
Poważna dyskusja polityczna w studiu włoskiej stacji telewizyjnej została przerwana, by zakomunikować zwycięstwo Włochów. Rozległy się gromkie brawa. W czasie talk-show „Che tempo che fa” niemal natychmiast połączono się z Sinnerem, który odbierając osobiste gratulacje powtarzał: - To nie tylko ja, to my, to nasz wspólny wysiłek.
Zwycięstwo Włochów trafiło od razu na czołówki wszystkich włoskich mediów. Premier Giorgia Meloni, która pogratulowała tenisistom talentu i zaangażowania, napisała w mediach społecznościowych: „Włoski sport nie przestaje dostarczać nam emocji. Nasza drużyna tenisistów zdobyła Puchar Davisa. To historyczny wynik - wcześniej jedyne zwycięstwo naszej reprezentacji w tych rozgrywkach miało miejsce w 1976 roku". Agencja Ansa zaznacza, że bohaterem w Maladze był też Matteo Arnaldi, który w finale nie sprawił zawodu. Komentatorzy od razu ukuli sformułowanie „Arnaldi style".
„Corriere dello Sport" pisze o „Italii marzeń" i przytacza w nagłówku słowa Sinnera, który powiedział o wielkiej radości „dla wszystkich Włochów". Dziennik nazwał go „diamentem".
Legendarny tenisista Adriano Panatta, który był w zwycięskiej drużynie w 1976 roku, powiedział w telewizji RAI: - Sinner nadzwyczajny, ale świętujemy zwycięstwo całej ekipy. We wszystkich mediach zaznacza się, że to poprowadził drużynę do zwycięstwa. Już wskazywany jest, co przyznał tygodniem w Turynie zwycięzca turnieju ATP, Novak Djoković, jako przyszły numer 1 światowego tenisa.
Włochy - Australia 2:0: Jannik Sinner - Alex de Minaur 6:3, 6:0, Matteo Arnaldi - Alexei Popyrin 7:5, 2:6, 6:4.
Z Rzymu
Sylwia Wysocka/PAP
