Forma rośnie
Wiktor Lampart w trudnych warunkach przyczynił się do wygranej Włókniarza ze Spartą Wrocław.
Wiktor Lampart (niebieski kask) nieźle poradził sobie w bardzo trudnych warunkach. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
KRONO PLAST WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA
Piątkowy mecz rozpoczął się z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Wszystko przez mocne opady deszczu – około godziny 20 na stadionie przy ulicy Olsztyńskiej zaczęło lać i rozegranie zawodów stanęło pod dużym znakiem zapytania. Prace mające na celu zebrania wody z nawierzchni zakończyły się jednak sukcesem i podjęto decyzję o rozpoczęciu próby toru, a następnie przeprowadzeniu meczu. Spotkanie rozgrywano w ekspresowym tempie, bez ani jednej przerwy na kosmetykę toru. Warunki z biegu na bieg coraz bardziej się pogarszały. Dochodziło do wielu upadków. Ostatecznie batalię postanowiono zakończyć po pierwszej próbie odjechania 14. biegu, gdy z torem zapoznali się Philip Hellstroem-Baengs oraz Maciej Janowski. Wówczas Lwy prowadziły 46:31.
Zdaniem Wiktora Lamparta starcie częstochowsko-wrocławskie nie powinno odbyć się w piątek. – Myślę, że zdecydowanie trzeba było pomyśleć o przełożeniu spotkania ze względu na bezpieczeństwo zawodników. Tor był bardzo niebezpieczny, a opady bardzo intensywne. Nie wiem, czy chociażby jedno równanie toru wpłynęłoby odpowiednio na jego poprawę. Być może obawiano się, że ciężki sprzęt pogorszy sytuację z nawierzchnią – powiedział młody zawodnik gospodarzy.
Trudne warunki nie przeszkodziły mu w uzbieraniu 7 punktów z bonusem. Dobrze spisał się zwłaszcza w gonitwach nr 4 i 7, w których zwyciężył. Pomogła mu w tym zmiana motocykla. – Choć tor był trudny, poniekąd mi sprzyjał. Po jego próbie wybrałem inny motocykl. To okazało się to trafną decyzją i wtedy moja dyspozycja była okej. Wygraliśmy, zdobyłem punkty, nie wywróciłem się, więc pod tym kątem mogę być zadowolony. Do domu wracam cały i zdrowy z ważnymi „oczkami” – stwierdził.
Nadal nie wiadomo, kiedy odbędzie się potyczka Sparty z Włókniarzem we Wrocławiu. Pierwotnie spotkanie miało się odbyć 30 maja. Wtedy – na kilka godzin przed meczem – spadł deszcz, który uniemożliwił regulaminowe przygotowanie toru na Stadionie Olimpijskim. Ekstraliga nie podała jeszcze oficjalnego komunikatu w sprawie pojedynku w stolicy Dolnego Śląska. Wygląda więc na to, że ekipę częstochowską czeka dłuższa przerwa w rozgrywkach ligowych. Następny mecz – zgodnie z terminarzem – Biało-zieloni mają zaplanowany dopiero na 22 czerwca, gdy w Zielonej Górze zmierzą się Falubazem. – W międzyczasie będą jeszcze starty m.in. w Ekstralidze U-24, więc na pewno będziemy szlifować formę i dalej trenować. Będę szukał kolejnych ustawień. Myślę też nad dodatkowym sprzętem. Musimy oddać jeszcze silniki do serwisu, gdyż za nimi sporo biegów. Możliwe zatem, że zostaną wprowadzone pewne zmiany. Cały czas szukamy prędkości, a w dzisiejszych czasach trzeba mieć jej bardzo dużo, żeby zdobywać punkty – zaznaczył Lampart.
Norbert Giżyński
