Filar kontra killer
POJEDYNEK KOLEJKI
Łodzianie wydali zimą rekordowe w historii polskiej ligi 13 milionów euro, a reprezentacyjny obrońca Przemysław Wiśniewski stał się najdroższym polskim zawodnikiem. Tak wydane pieniądze miały zwiększyć konkurencyjność w zespole i poprawić pozycję w tabeli. Tymczasem po sobotniej porażce z Jagiellonią u siebie Czerwona Armia znalazła się w strefie spadkowej!
Podczas gdy eksperci zastanawiają się, jak to jest możliwe, kibice łapią się za głowy, „profesjonaliści” z Alei Marszałka Józefa Piłsudskiego dzień po wpadce z Dumą Podlasia mieli lekki rozruch, a w poniedziałek otrzymali chwilę na „złapanie oddechu” i czas z rodzinami! Biedacy...
Czerwona Armia ma jednak w swoim gronie „pana piłkarza”, który wyznał po Jadze, że to gorzki początek roku, drużynie zabrakło jakości pod bramką przeciwników, zespół musi szybko wyciągnąć wnioski z porażki i po prostu wygrać kolejne spotkanie z GieKSą. Tym charakternym zawodowcem jest Sebastian Bergier, który pracuje dużo, zawsze na boisku daje z siebie wszystko, docenia, co życie mu dało i mozolnie robi małe kroki do przodu. Teraz jeden z najskuteczniejszych ligowców pojawi się z kolegami w Katowicach, do których przychodził jako uzupełnienie składu, ale stał się pierwszoplanową postacią GieKSy, by w końcu stracić miejsce w pierwszym składzie na rzecz Adama Zrelaka.
- Nie czułem się w klubie traktowany fair. Poczułem, że warto zmienić otoczenie. Projekt Widzewa był ciekawy, ale nie byłem zdziwiony, dlaczego sięgnęli po mnie, bo znam swoją wartość – przyznawał jeden z najskuteczniejszych ligowych napastników (10 bramek), który wierzy, że będzie kolejnym królem strzelców. W niedzielę łódzki killer, którego idolami są Karim Benzema, Harry Kane i Serhou Guirassy, pojawi się na nowej Bukowej, by pomóc Widzewowi uciec z zagrożonej strefy.
Naprzeciw Bergiera stanie kilka razy już goszczący w tej rubryce obrońca, który - zanim został piłkarzem - tańczył, uprawiał judo, pływał, w Pruszkowie podglądał Roberta Lewandowskiego, a w U-21 podziwiał Grzegorza Krychowiaka. Nie jest gwiazdą GieKSy, bo ten status należy zasłużenie od wielu miesięcy należy do Bartosza Nowka, ale że jest jedną z legend katowickiego klubu: tego Arkadiuszowi Jędrychowi nikt nie odmówi. Kapitana GieKSy kręci marzenie, by po karierze spróbować sił w… klatce, na razie jednak proponujemy, by nominowany do naszej rubryki filar katowickiej defensywy okazał się lepszy w pojedynku z Bergierem. - Nasze założenie opiera się na tym, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za obronę i atakowanie. Jeśli popełnisz błąd, może naprawić go kolega. Znacznie lepiej funkcjonujemy jako kolektyw, a to przekłada się na poprawę wyników – tłumaczy skromnie Jędrych.
Zbigniew Cieńciała
Fot. Dawid Figura / Press Focus
Arkadiusz JĘDRYCH
Data ur.: 27 maja 1992 r. w Pruszkowie
Wzrost/waga: 187/84
Poprzednie kluby: Znicz Pruszków, Pogoń Siedlce, Zagłębie Sosnowiec
Mecze/bramki w ekstraklasie: 69/7
Wartość rynkowa: 200 tys. euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2027 r.
Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
Data ur.: 20 grudnia 1999 r. we Wrocławiu
Wzrost/waga: 183/75
Poprzednie kluby: Śląsk Wrocław, Stal Mielec, Wigry Suwałki, Śląsk, GKS Katowice
Mecze/bramki w ekstraklasie: 69/19
Wartość rynkowa: 1,0 mln euro
Kontrakt do: 30 czerwca 2028 r.
