Fenomen z Bolonii
FORMUŁA 1
Bohater niedzieli (z lewej) nie potrafił ukryć wzruszenia. Fot. PAP/EPA
Italia w ekstazie. Wyczyny urodzonego w 2006 roku w Bolonii. Kimiego Antonellego. uznawane są za absolutnie wyjątkowe. W niedzielny poranek sprawił Włochom ogromną radość, a jego sukces w Szanghaju trafił na czołówki wszystkich mediów. Młody kierowca został okrzyknięty fenomenem. - Czekaliśmy na to 20 lat - podkreślają politycy i komentatorzy.
Włoskie stacje telewizyjne powtarzają jego wypowiedź zaraz po wyścigu, gdy wyznał we łzach: - Nie jestem w stanie mówić, będę płakać.
„To zasłużone zwycięstwo, które wynosi go do grona wielkich naszego sportu. Gratulacje dla tego chłopaka, tak dojrzałego mimo młodego wieku” - napisał o Antonellim na platformie X szef włoskiego MSZ, wicepremier Antonio Tajani.
Zauważa się, że kiedy Giancarlo Fisichella wygrał 19 marca 2006 wyścig w Malezji, Kimiego nie było jeszcze na świecie. W zeszłym roku Antonelli przystąpił do matury w technikum tuż po wyścigu Formuły 1. Egzamin dojrzałości, mimo bardzo napiętego kalendarza startów, zdał jak każdy uczeń, a jego nauczyciele mówili we włoskich mediach, że na lekcje przychodził przygotowany. Uczył się w każdej wolnej chwili.
„La Gazzetta dello Sport” zaznaczyła, że niedzielny sukces to także zwycięstwo szefa Mercedesa Toto Wolffa, który uwierzył w Antonellego i zastąpił nim Lewisa Hamiltona, gdy Brytyjczyk postanowił przejść do Ferrari.
„I jest to ciekawy znak losu, że Antonelli wygrał swój pierwszy wyścig F1 właśnie w dniu, w którym Hamilton po raz pierwszy stanął na podium w barwach Ferrari. Toto z pewnością się uśmiechnął, myśląc, że jednak pozycja jego chłopaka była tą najbardziej prestiżową. Zakład wygrany z nawiązką” - dodał dziennik.
(t, PAP)
