Fantastyczna drużyna

Nie mam słów - 9:0 - skomentował sukces swoich kolegów Bartosz Kurek, który walczy o powrót do kadry na wrześniowe mistrzostwa świata.

Jakub Popiwczak dał upust radości po triumfie w Ningbo. fot. volleyballworld.com

LIGA NARODÓW

Turniej finałowy był popisem Biało-czerwonych. Zdominowali rywali, pokonując bez straty seta kolejno: Japonię, Brazylię i Włochy. - Kroczyliśmy od zwycięstwa do zwycięstwa i to w takim stylu, że każdy kolejny mecz wychodził nam lepiej. Wielki szacun dla chłopaków - powiedział Jakub Kochanowski w rozmowie z Polsatem Sport. Środkowy w Ningbo pełnił funkcję kapitana, wobec nieobecności wracającego do zdrowia Bartosza Kurka i kontuzji Aleksandra Śliwki. - Ten sukces smakuje fantastycznie, bo zasłużyliśmy na niego, po tym jak budowaliśmy się od meczu z Francją, w ostatnim turnieju interkontynentalnym w Gdańsku, aż do tego finału. Każdy kolejny mecz był coraz lepszy, z każdym zwycięstwem rosła w nas pewność siebie. W finale z Włochami zagraliśmy koncertowo. Myślę, że nikt nie zasłużył na to trofeum w poprzednich edycjach, tak jak my w tej - podkreślił Kochanowski.

Pierwsze skrzypce

Radości ze zdobycia trofeum nie krył Jakub Popiwczak. Nasz libero zdobył już sporo pucharów m.in. wygrał Ligę Narodów w 2023 roku, jest mistrzem Europy (2023) i wicemistrzem świata (2022), ale zwykle pełnił „tylko” funkcję zmiennika Pawła Zatorskiego. Tym razem grał pierwsze skrzypce. - Jestem wniebowzięty. Nie będę ukrywał, że ostatnie tygodnie były dla nas jak sinusoida. Pierwsze mecze o punkty w Gdańsku, porażki z Kubą i Bułgarią były czymś, do czego nie byliśmy przyzwyczajeni. Dlatego do Chin lecieliśmy z pewną dozą niepewności, na co nas stać. W Ningbo graliśmy dobrą siatkówkę, pokonując wszystkie wielkie drużyny. Jestem niesamowicie dumny z każdego z chłopaków i wszystkich osób ze sztabu, bo każdy z nas włożył w ten triumf mnóstwo energii i serducha – przyznał.

Z ławki na boisko

Jednym z bohaterów finałowego starcia był Kamil Semeniuk. Przyjmujący, który na co dzień występuje we włoskiej Perugii, turniej zaczął jako rezerwowy. W finale zagrał w pierwszym składzie, bo w półfinale z Brazylią kontuzji nabawił się Tomasz Fornal. - Nie przypuszczałem, że tak przebiegnie ten turniej z moim udziałem, ale tak się potoczyło, że miałem przyjemność wystąpić w meczu finałowym. W meczu zwycięskim i w dodatku z reprezentacją Włoch, co zawsze ma dodatkowy smaczek. Jestem naprawdę przeszczęśliwy, ale tak naprawdę jeszcze to do mnie to nie dociera. Za parę chwil, albo dopiero w samolocie, tak w głębi serca sobie powiem: „kurde, wygraliśmy i to naprawdę coś wielkiego” - nie krył radości Semeniuk. - Rzadko się zdarza, żeby bez straty seta przejść przez turniej finałowy Ligi Narodów, a nam się udało. Przed turniejem wielu fanów, znawców siatkówki nie stawiało, że może nam się udać zwyciężyć w takim stylu. Utarliśmy nosa niektórym i pokazaliśmy charakter. Znowu pokazaliśmy, że jesteśmy naprawdę fantastyczną drużyną, bo nie wygraliśmy jednym zawodnikiem, tylko całym zespołem.

Uznanie Włochów

Podziwu dla postawy Polaków nie kryli ich finałowi rywale. - To nie był finał, jaki sobie wyobrażaliśmy, i jaki chcieliśmy rozegrać. Wydarzyły się również sytuacje, które skomplikowały naszą grę i wprowadziły nerwowość w nasze poczynania. Niezależnie od tego, że Polska rozegrała świetny turniej finałowy, nie potrafiliśmy poradzić sobie w niektórych sytuacjach boiskowych, które były bardzo klarowne. Częściowo wynikało to z klasy polskich atakujących, a częściowo z naszej nieskuteczności, gdzie powinniśmy być bardziej efektywni – wyznał w rozmowie z „Corriere della Sera” Ferdinando de Giorgi, trener Włochów. - Gra nie była bardzo skomplikowana, choć przyjmujący rywali zrobili dużą różnicę. Pierwszy set był wyrównany, w drugim przytrafił nam się kuriozalny błąd ustawienia, który nieco skomplikował sytuację. Trzeci set natomiast musi nam posłużyć do refleksji. Poza tym, że przeciwnik grał w wysokim tempie, na pewno mogliśmy zrobić więcej.

- Trudno znaleźć słowa, by opisać ten ostatni mecz, ale jeśli spojrzę na całą drogę, którą przeszliśmy, by tu dotrzeć, to jestem zadowolony z tego, co zrobiliśmy. Doszliśmy do finału, czego w poprzednich latach nie osiągnęliśmy. Należy pogratulować Polsce, bo – po raz kolejny – pokazała, dlaczego jest liderem światowego rankingu. Polacy byli znakomici, cały czas wywierali na nas presję, a myśmy nie potrafili odpowiednio zareagować. Bierzemy to srebro i idziemy dalej. Przed nami mistrzostwa świata – wtórował swojemu szkoleniowcowi Simone Giannelli, rozgrywający i kapitan Italii.

(mic)

KOŃCOWA KLASYFIKACJA

1. POLSKA
2. Włochy
3. Brazylia
4. Słowenia
5. Francja
6. Japonia
7. Kuba
8. Chiny
9. Iran
10. Ukraina
11. Bułgaria
12. USA
13. Argentyna
14. Kanada
15. Niemcy
16. Serbia
17. Turcja
18 Holandia – spadek


NAJLEPSI

Punktujący

1. Alessandro MICHIELETTO (Włochy) 50 pkt
2. Alan SOUZA (Brazylia) 46
3. Rok MOZIĆ (Słowenia) 43

4. Kewin SASAK 39

Atakujący

1. Alan SOUZA 40
2. Alessandro MICHIELETTO 37
    Rok MOZIĆ 37
4. Toncek STERN (Słowenia) 35

5. Kewin SASAK 29

Blokujący

1. Jan KOZAMERNIK (Słowenia) 8
2. Matheus DOS SANTOS (Brazylia) 7
    Jakub KOCHANOWSKI 7
4. Marcin KOMENDA 6
    Kewin SASAK 6
    Alessandro MICHIELETTO 6
    Uros PLANINSIĆ 6

    Rok MOZIĆ 6

Serwujący

1. Alessandro MICHIELETTO 7 asów
2. Matheus DOS SANTOS 5
    Fernando Gil KRELING (Brazylia) 5
4. Kewin SASAK 4
    Simone GIANNELLI (Włochy) 4

    Kamil RYCHLICKI (Włochy) 4

Rozgrywający

1. Fernando Gil KRELING
2. Uros PLANINSIĆ
3. Simone GIANNELLI

4. Marcin KOMENDA

Najdokładniej broniący

1. Alan SOUZA 20 obron
2. Jakub POPIWCZAK 19
3. Maique REIS (Brazylia) 18
   Daniele LAVIA (Włochy) 18
   Jani KOVACIĆ (Słowenia) 18


1 000 000 DOLARÓW otrzymali Polacy za triumf w Lidze Narodów. Włosi za zajęcie 2. miejsca dostali 500 tysięcy dolarów, a trzeci Brazylijczycy 300 tysięcy dolarów. Dalsze miejsca także były gratyfikowane. Czwarta Słowenia otrzymała 180 tysięcy, piąta Francja - 130 tysięcy, szósta Japonia – 85 tysięcy, a siódma Kuba i ósme Chiny – po 40 tysięcy dolarów.

SUKCESY SERBA

Nikola Grbić trenerem reprezentacji Polski został na początku 2022 roku. Zastąpił Vitala Heynena. Pod wodzą serbskiego szkoleniowca Polacy spisują się fantastycznie. Wystąpili w siedmiu turniejach i w każdym stanęli na podium, trzy z nich wygrywając. Już w pierwszym roku pracy Grbicia zaczęli od brązu Ligi Narodów i wicemistrzostwa świata. Rok później były triumfy w Lidze Narodów oraz w mistrzostwach Europy. W 2024 roku doszły kolejny brąz Ligi Narodów oraz wicemistrzostwo olimpijskie w Paryżu.Warto dodać, że Grbić jest pierwszym trenerem w XXI wieku, który dotarł do finałów czterech najważniejszych imprez: igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata, Europy i Ligi Narodów.