Fajerwerki w Rotterdamie

Hubert Hurkacz przegrał trzysetowy półfinał z Carlosem Alcarazem, ale jego gra wygląda naprawdę obiecująco.

Patrząc na grę najlepszego polskiego tenisisty, nie trzeba się już krzywić. Fot. PAP/EPA

W turnieju ATP 500 w hali Ahoy Rotterdam najlepszy polski tenisista spisywał się bardzo dobrze, choć w poprzednich latach nigdy nie przebrnął tam drugiej rundy. W drodze do półfinału wygrał z Włochem Flavio Cobollim, Czechem Jirzim Lehecką i w ćwierćfinale z wyżej notowanym Rosjaninem Andriejem Rublowem (nr 4) 6:7 (5-7), 6:3, 6:4, posyłając 17 asów serwisowych.

W półfinale jego rywalem był rozstawiony z „jedynką” zwycięzca czterech turniejów wielkoszlemowych, trzeci w rankingu ATP, Carlos Alcaraz, z którym wrocławianin przegrał wszystkie trzy potyczki. Przegrał w sobotę i czwartą 4:6, 7:6 (7-5), 3:6, ale pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie, a gdyby nie zmarnowana szansa w pierwszym secie, kto wie, czy nie walczyłby w Holandii o tytuł, swój dziewiąty w karierze.

Szkoda tego seta!

To był być może jeden z najlepszych meczów w tourze w tym roku, w którym nie brakowało spektakularnych akcji – z obu stron, bo Polak dostroił się do poziomu Hiszpana - po których widownia wydawała z siebie dźwięki zachwytu. Blisko 28-letni wrocławianin świetnie zaczął mecz. Najpierw pewnie wygrał gema przy własnym serwisie, a następnie przełamał Hiszpana. Kilkanaście minut później Hurkacz prowadził już 4:1 i miał 40:0 na kolejne przełamanie Alcaraza! Hiszpan wyszedł jednak z opresji, zdobywając pięć punktów z rzędu. Poszedł za ciosem i wygrał także cztery kolejne gemy, a w efekcie pierwszego seta.

W tie-breaku drugiej partii, przy stanie 4:4 pierwszy podania nie utrzymał Hurkacz, ale Alcaraz nie wykorzystał szansy - przegrał oba punkty przy swoim podaniu, a następnie Polak wykorzystał pierwszą piłkę setową. To tak rozsierdziło Alcaraza, że wygrał 12 z pierwszych 13 piłek w decydującej partii i błyskawicznie objął prowadzenie 3:0. Tej straty Hurkacz nie zdołał już odrobić, a rywal nie dał mu żadnej okazji na przełamanie. Pierwszą piłkę meczową Polak obronił jeszcze po świetnej wymianie, ale przy drugiej nie miał już nic do powiedzenia i po dwóch godzinach i 21 minutach musiał skapitulować.

- Świetny mecz. Jestem po prostu bardzo szczęśliwy. Myślę, że obaj graliśmy na wysokim poziomie, również dla kibiców – podsumował zwycięzca.

Wraca do Top 20

Hiszpan ostatecznie sięgnął po tytuł, pokonując w finale rozstawionego z „trójką” Aleksa de Minaura 6:4, 3:6, 6:2. To 17. tytuł w karierze 21-letniego zaledwie Alcaraza, który wygrywał na mączce, na trawie i na korcie twardym, ale w Rotterdamie wygrał po raz pierwszy pod dachem.

Półfinał w Rotterdamie zaowocuje awansem Hurkacza w rankingu ATP i powrotem do światowego Top 20. W tym tygodniu podopieczny Nicolasa Massu i Ivana Lendla jest rozstawiony z nr 4 w turnieju ATP 250 w Marsylii i czeka na rywala w 2. rundzie – będzie nim zwycięzca pojedynku Chińczyka Zhizhena Zhenga (50. ATP) z Francuzem Quentinem Halysem (74.).

Zieliński krok od tytułu

Rotterdam będzie też dobrze wspominał Jan Zieliński, który w parze z Sanderem Gillem byli o jeden mecz od tytułu w deblu. Po pokonaniu w półfinale najwyżej rozstawionych Marcelo Arevalo z Salwadoru i Chorwata Mate Pavicia 7:6 (9-7), 7:6 (8-6), wystąpili w swoim pierwszym wspólnym finale. Polak i Belg przegrali z rozstawionymi z „trójką” Simonem Bolellim i Andreą Vavassorim 2:6, 6:4, 6-10. W supertie-breaku o sukcesie wyżej notowanych Włochów przesądziły ich trzy wygrane akcje przy serwisie rywali.

28-letni warszawianin wraz z zakończeniem poprzedniego sezonu przestał występować w duecie z Hugo Nysem z Monako, z którym zdobył 4 tytuły (jeden ma także w parze z Hurkaczem). W 2022 roku krótko partnerem Polaka był... Vavassori.

Tomasz Mucha

Majchrzak bez sukcesu

Kamil Majchrzak nie dołączy do Huberta Hurkacza i nie zagra w głównej drabince turnieju ATP 250 w Marsylii. Choć piotrkowianin (116. ATP) był w dwustopniowych eliminacjach rozstawiony z nr 1, przegrał już pierwszy mecz, z grającym z „dziką kartą” Francuzem Manuelem Guinardą (269.) 5:7, 6:7 (7-9).

Na południu Francji wystąpi natomiast polski debel Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski, który w weekend dotarł do finału challengera ATP 125 w Lille – lepszy okazał się duet szwajcarsko-holenderski Jakub Paul/David Pel 6:3, 6:4. Z nr 2 w Marsylii rozstawieni będą Jan Zieliński i Sander Gille.

(t)