Europejskie szaleństwo
Grupowe zmagania Ligi Narodów przyniosły smutek, radość, śmiech, łzy i zaskoczenie.
Victor Gyokeres był jedną z gwiazd fazy grupowej Ligi Narodów. Fot. IMAGO/PressFocus
LIGA NARODÓW
Żywo zainteresowani byliśmy tym, co działo się w naszej grupie Ligi Narodów. Na końcu reprezentacja Michała Probierza spadła z dywizji A. Jednak nie oznacza to, że w innych grupach było nudno. Było wręcz przeciwnie!
Utrzymanie na włosku
Z pewnością wielu było zaskoczonych, że Belgowie zaprezentowali się tak słabo w grupie 2 dywizji A. Oczywiście trafili na wymagających przeciwników, ale można było przypuszczać, że będą w stanie na równym poziomie rywalizować z Francją i Włochami. Tymczasem zespół dowodzony przez Domenico Tedesco był bezradny. Wygrał tylko jeden mecz z Izraelem, zaliczył remis z Włochami, a resztę spotkań (także rewanż z ekipą z Bliskiego Wschodu) przegrał. Belgowie mieli szczęście, że poza wspomnianymi gigantami w grupie była jeszcze jedna drużyna, która nie radziła sobie najlepiej. Izrael uzbierał tyle samo (cztery) punktów co „Czerwone diabły”, ale ze słabszym bilansem bramkowym zajął ostatnie miejsce. Belgowie natomiast będą musieli jeszcze walczyć w barażach o utrzymanie się w dywizji A.
Faworyci nie zawiedli
Bez niespodzianek zakończyły się zmagania w grupie 3 (Niemcy, Holandia, Węgry, Bośnia i Hercegowina) oraz w grupie 4 (Hiszpania, Dania, Serbia, Szwajcaria) dywizji A. W obu przypadkach pierwsze miejsce zajęli faworyci. Niemcy nie ponieśli ani jednej porażki i jeszcze przed ostatnią kolejką zagwarantowali sobie udział w ćwierćfinale. Dlatego selekcjoner na ostatni mecz z Węgrami zdecydował się na kompletną rewolucję w wyjściowym składzie. Być może przez to nasi zachodni sąsiedzi tylko zremisowali, ale – jak zostało wspomniane – nie miało to najmniejszego znaczenia. Natomiast w grupie 4 najlepsi okazali się mistrzowie Europy, choć nie da się ukryć, że nie mieli godnego konkurenta do walki o najwyższe cele. Hiszpania zaliczyła falstart, remisując w pierwszej kolejce z Serbią, ale później była już nieuchwytna. Ze wszystkich drużyn w dywizji A zgromadziła najwięcej (16) punktów. Luis de la Fuente potrafił poradzić sobie nawet bez kontuzjowanych Rodriego i Daniego Carvajala.
Trzy wygrane
Liczba słowiańskich zespołów w dywizji A musi się zgadzać - z takiego założenia musieli wyjść Czesi po odpadnięciu Polaków z najwyższego szczebla Ligi Narodów. Kadra Ivana Haszka w grupie 1 dywizji B nie znalazła lepszych od siebie, a trafiła na trudnych przeciwników (przede wszystkim Ukrainę i Gruzję). Sprostała zadaniu, zaliczając trzy zwycięstwa i dwa remisy. To wystarczyło do zajęcia pierwszego miejsca i awansu. Co więcej, liczba krajów słowiańskich w dywizji A może się jeszcze powiększyć, ponieważ o awans w barażu będzie walczyć także Ukraina, która zajęła drugie miejsce.
Szybki powrót do elity
Anglicy, którzy spadli do dywizji B w ostatniej edycji, nie wyobrażali sobie scenariusza, w którym zostają w „gorszych” rozgrywkach na dłużej. Byli pewni siebie i ostatecznie osiągnęli cel. Nikt jednak w Wielkiej Brytanii nie sądził, że o awans będzie tak trudno. Anglia musiała mierzyć się w grupie z Grekami, których przejął Ivan Jovanović i stworzył grupę piłkarzy świetnie radzących sobie na boisku. Grecja zdobyła tyle samo punktów co Anglia. Do bezpośredniego awansu zabrakło jej tylko lepszego bilansu bramkowego. Mimo wszystko zespół z południa Europy jest jednym z faworytów w barażach.
Snajperów dwóch
Czasem o sukcesie drużyny decyduje forma jednego zawodnika. Przekonali się o tym Norwegowie, wśród których szalał Erling Haaland. Napastnik był bezlitosny dla rywali. W sześciu meczach zdobył siedem bramek (na „do widzenia” ustrzelił hat trick w starciu z Kazachstanem). Zyskał też uznanie selekcjonera, a co za tym idzie opaskę kapitana, która – jak widać – nie jest dla niego ogromnym ciężarem. Snajper Manchesteru City wprowadził Norwegów na piłkarskie salony, do dywizji A.
Pociechę ze swojego napastnika mieli także Szwedzi, którzy grali w dywizji C. Trener Jon Dahl Tomasson zauważył, jak dobrze radzi sobie w lidze portugalskiej Viktor Gyokeres (16 bramek w 11 meczach) i skorzystał z jego usług. 26-latek był postrachem bramkarzy w grupie 1 (Szwedzi grali ze Słowacją, Estonią i Azerbejdżanem). Dziewięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców, a Szwecja nie przegrała ani jednego meczu i tylko raz, akurat gdy Gyokeres gola nie zdobył, zremisowała. Bez problemu kadra z napastnikiem Sportingu w składzie znalazła się na szczycie i w kolejnej edycji Ligi Narodów zagra w dywizji B.
Historyczny sukces
Do szokujących wydarzeń doszło także w najniższej dywizji. San Marino, które przed startem rozgrywek, tylko raz w historii wygrało (z Liechtensteinem w meczu towarzyskim w 2004 roku), znacząco polepszyło swój historyczny dorobek. Zawodnicy Roberto Cevoliego, który jest selekcjonerem od grudnia 2023 roku, wygrali kolejne dwa spotkania, oba przeciwko… Liechtensteinowi. Teraz San Marino ma już trzy wygrane, co jeszcze niedawno było trudne do wyobrażenia. Co więcej, dzięki zwycięstwom reprezentacja z Półwyspu Apenińskiego awansowała do dywizji C Ligi Narodów! O takim scenariuszu nikt w San Marino nawet nie mógł marzyć.
Kacper Janoszka
