Europa się nie znudzi

Trzy porażki ligowe z rzędu, między nimi zaś – nikła, ale jednak – przegrana w 1. kolejce Ligi Europy w Pireusie. Jeżeli kiedyś Duma Podlasia ma się odbić, to lepszego rywala szybko może nie znaleźć.

Wciąż mamy swój los w naszych rękach – zdaje się mówić Sławomir Abramowicz. Fot. Weronika Morciszek / Press Focus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

To nie jest tak, że trener Adrian Siemieniec w podobnej sytuacji jeszcze nie był. Pierwszy raz zdarzyła mu się ona w 2024 roku. W sierpniu jego zespół przegrał cztery mecze w kwalifikacjach europejskich pucharów i dołożył dwie porażki w lidze. Po piątej wpadce, w Katowicach, szkoleniowiec mówił krótko: – Dla mnie to też nowe okoliczności. Ale wyjdziemy z tego, musimy tylko być jednością w szatni.

No i wyszli. Co prawda Białostoczanie jeszcze przegrali 0:3 rewanż w Amsterdamie z Ajaksem, ale potem do końca roku w ekstraklasie już tylko raz schodzili z boiska pokonani, a w Lidze Konferencji zaszli aż do ćwierćfinału. Kryzys więc opanowano.

Zagęszczona atmosfera

Teraz sposób motywowania ekipy jest najwyraźniej podobny. – Z całą pewnością musimy wziąć się w garść i się podnieść. Nie jest to łatwy moment dla naszego klubu, ale musimy trzymać się razem – po ostatnim 1:3 z Górnikiem zaznaczał Maciej Łuczak, zastępujący zawieszonego na sześć gier ligowych Adriana Siemieńca.

Właśnie temat szkoleniowca - który w pucharach może prowadzić drużynę z ławki - wpływa jednak na nieco inny ogląd obecnej sytuacji w stosunku do wydarzeń sprzed dwóch lat. „Zagęściła się” po prostu atmosfera wokół klubu, a być może – także w szatni, o czym w niedawnej rozmowie ze Sportem powiedział Antoni Szymanowski. – Może zawodnicy zaczną trochę inaczej postrzegać trenera? – zastanawiał się głośno mistrz olimpijski i medalista MŚ 1974, nasłuchujący uważnie wieści z Podlasia.

Marzenia się spełniają

Nie da się natomiast uciec od refleksji, że mecze pucharowe to jednak swoista wisienka na torcie wśród codziennych treningów i cotygodniowych zmagań ekstraklasowych. – Możliwość rywalizacji z takimi markami jak Ajax, Kopenhaga, Betis, Alkmaar, Fiorentina, Rangers to wielka rzecz. Jako dziecko marzyłem, aby grać z takimi drużynami. Dlatego te europejskie wieczory nigdy nam nie spowszednieją, nie znudzą się – mówił w tym tygodniu w rozmowie z Super Expressem Sławomir Abramowicz, golkiper Jagiellonii i jej dobry duch.

Chłopców do bicia już nie ma

Kiedy, jak nie teraz? – mogą zaś zapytać fani Jagi. – Wiele rozstawionych drużyn przegrało eliminacje i nie ma ich w rozgrywkach. Ararat zaś nie znalazł się w Lidze Europy za darmo – to jeszcze raz Abramowicz, ostrzegający przed lekceważeniem armeńskiego rywala. Faktem jest jednak, że – po pierwsze – dla rywala to debiutancki sezon w fazie ligowej pucharów, po drugie – w klubowym rankingu UEFA Armenia zajmuje miejsce tak odległe, że (teoretycznie) z pozycji zajmowanej przez polskie drużyny... nawet jej nie widać. Faworyt jest więc oczywisty, choć oczywiście ku przestrodze warto przypomnieć, że jednym z najtrudniejszych meczów Jagiellonii w ub. sezonie było spotkanie z Maltańczykami z Hamrun i zwycięstwo 1:0, wyrwane im z gardła.

Awantura o Wojtuszka

Poza tym w Białymstoku jest coś na kształt szpitala. We wtorek operację przepukliny pachwinowej przeszedł Norbert Wojtuszek, który – jak oficjalnie informował klub, kierując do PZPN-u wniosek o przekazanie dokumentacji medycznej zawodnika – „po powrocie ze zgrupowania reprezentacji nie był już zdolny do treningów z zespołem”. Sprawa zapewne będzie mieć swój ciąg dalszy, związek bowiem odciął się od odpowiedzialności za dolegliwości gracza. „Podczas zgrupowania reprezentacji Polski u Wojtuszka stwierdzono naciągnięcie mięśnia przywodziciela długiego (...). Wdrożono intensywną terapię, która przyniosła poprawę i umożliwiła zawodnikowi powrót do treningów. (...). Nie ma podstaw do twierdzenia, że udział w meczu reprezentacji spowodował powstanie przepukliny pachwinowej” – napisano w oświadczeniu.

Tak czy siak piłkarz wypada na kilka tygodni. Podobnie rzecz się ma z Nikiem Prelcem, na którym dłuższą przerwę wymusza uraz więzadłowy stawu skokowego, który – po okresie leczenia w trakcie reprezentacyjnej przerwy – odnowił się we wspomnianym meczu z Górnikiem. Być może na szpicy ataku zastąpi go Youssuf Sylla, choć niewykluczony jest występ na tej pozycji skrzydłowego, Ousmane'a Sowa.

Dariusz Leśnikowski

NIE PRZEGAP!

Liga Europy – 2. kolejka
◼ Jagiellonia – Ararat-Armenia
dziś, 21.00 – SuperPolsat, Polsat Sport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się