Euforia pod Wawelem

Dwa kapitalne uderzenia z dystansu zapewniły krakowskim „milionerom” awans na zaplecze ekstraklasy. Rywale z Chojnic w finale baraży nie mieli nic do powiedzenia.

Grono pierwszoligowców na nowy sezon uzupełniła wczoraj Wieczysta Kraków. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

BARAŻ O BETCLIC 1. LIGĘ

Stadion przy ulicy Chałupnika dosłownie pękał w szwach. Niewielka trybuna wypełniła się do ostatniego miejsca, a balkon budynku uginał się od oficjeli. Wśród nich był Sławomir Peszko, były trener Wieczystej.

Zadanie wykonane

- Gdyby udało nam się awansować, będzie to również zasługa pana Sławka - podkreślał na naszych łamach pomocnik drugoligowego beniaminka, Michał Trąbka. Trudno się z tym nie zgodzić, ponieważ Żółto-czarni jesień mieli kapitalną. Odprawiali z kwitkiem kolejnych rywali i gdyby nie wiosenna zadyszka, zgubienie punktów w kilku meczach, wypadnięcie z miejsc 1-2, premiowanych bezpośrednim awansem, były reprezentant Polski wciąż zasiadałby na ławce krakowian. Uchodzący za jego przyjaciela, sponsor i pociągający za wszystkie sznurki w Wieczystej Wojciech Kwiecień powierzył zespół Przemysławowi Cecherzowi, bardziej doświadczonemu od „Peszkina” i od wczoraj wie, że było to słuszne pociągnięcie. - Teraz naszym celem jest zajęcie 3. miejsca i awans po barażach - mówił trener Cecherz, gdy już wiedział, że do 1. ligi awansują Polonia Bytom oraz Pogoń Grodzisk Mazowiecki, dodając przy tym, że właśnie na baraże wystrzeli forma jego podopiecznych.

Dwa zabójcze kwadranse

I faktycznie tak było. Po czwartkowej wygranej (3:1) z KKS-em Kalisz Wieczysta awansowała do finału, w którym zagrała wręcz koncertowo, wytracając rywalom wszystkie atuty, a trzeba wspomnieć, że Chojniczanka przyjechała pod Wawel mając serię 11 meczów bez porażki, w tym kapitalny półfinał ze Świtem Szczecin (5:3). Kwestia awansu rozstrzygnęła się po niespełna dwóch kwadransach i to po golach, które zapamiętane zostaną na długo. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Paweł Łysiak. Będący w tym sezonie głównie rezerwowym pomocnik tym razem wyszedł w podstawowym składzie i okazało się to doskonałym posunięciem szkoleniowca. Po kombinacyjnie rozegranym rzucie rożnym Łysiak dopadł do piłki na 25 metrze i zdecydował się na uderzenie lewą nogą. Damian Primel rzucił się instynktownie w prawo, a tymczasem futbolówka wpadła w sam środek bramki, gdyż po drodze odbiła się od głowy Jakuba Żywickiego. Dla głodnego gry Łysiaka była to 3. próba w tym spotkaniu i 13. trafienie w tym sezonie. Trybuny oniemiały, a w 27 minucie wręcz oszalały, ale trudno się dziwić. Ich ulubieńcy nie zwalniali i wywalczyli kolejny rzut rożny. Ponownie zdecydowali się na kombinacyjne rozegranie. Wdawało się, że goście opanowali sytuację, bo Maksymilian Tkocz wybił piłkę głową przed pole karne. Najwyraźniej nie przypuszczał, iż czyhał tam będzie Bartosz Brzęk, który huknął z woleja bez namysłu, trafiając w samo „okienko”. Stadiony świata!

Czas na radość

- To dla mnie nic nowego. Takich bramek zdobyłem mnóstwo - mrużył oko obrońca Wieczystej, dla którego był to... premierowy gol w jej barwach. - A mówiąc poważnie, to uderzyłem skąd przyszła i spełniłem zadanie, bo trener polecił mi pozostać na desancie - zdradzał taktyczne tajniki Brzęk, który w dalszej części spotkania doskonale „zamknął” lewą stronę i wraz z kolegami nie dopuścił chojniczan do klarownej okazji. - Mając dwie bramki przewagi, w miarę spokojnie mogliśmy kontrolować przebieg gry - dodawał 20-letni obrońca. - Na ten sezon byłem wypożyczony z Lechii Gdańsk, ale polubiłem Kraków, mam tu dziewczynę, rozpocząłem studia. O przyszłości jeszcze nie myślę. Teraz jest czas na radość - uśmiechał się jeden z bohaterów meczu, który wkrótce wraz z kolegami uniósł paterę za awans do 1. ligi.

Marek Hajkowski

CZY WIESZ, ŻE...

Dla dysponującego nieograniczonym budżetem klubu to drugi awans z rzędu, ale już wiadomo, że za miesiąc z haczykiem przyjdzie jej wyprowadzić się z kameralnego obiektu i przenieść do Niepołomic. Nie podoba się to kibicom, którzy wywiesili transparent „Wieczysta musi grać w Krakowie”.


OCENA MECZU ⭐

◼  Wieczysta Kraków - Chojniczanka 2:0 (2:0)

1:0 - Łysiak, 15 min, 2:0 - Brzęk, 27 min

WIECZYSTA: Mikułko - Brzęk, Mikołajewski, Pazdan, Koj - Semedo (69. Sandoval), Swędrowski, Trąbka (81. Góralski), Łysiak (69. Brlek), Peszek (69. Goku) - Rafael Lopes (50. Chuma). Trener Przemysław CECHERZ.

CHOJNICZANKA: Primel - Bąkowicz, Juchymowycz, Czajka (46. Zylla), Tkocz - Kamiński, Olejnik (46. Goliński), Szczepanek (73. Gołębiowski), Żywicki (65. Romanik), Kozina - Szabala (73. Branecki). Trener Damian NOWAK.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 999.

Żółte kartki: Mikołajewski, Brzęk, Swędrowski - Romanik.

Piłkarz meczu - Bartosz BRZĘK


Carlitos na rok

Dwie godziny po zakończeniu meczu beniaminek 1. ligi pochwalił się pierwszym nabytkiem. Roczną umowę z opcją przedłużenia podpisał Carlitos. 35-letni hiszpański napastnik był ostatnio zawodnikiem greckiego APS Atromitos Athinon. W ostatnim sezonie ekstraklasy wystąpił w 18 meczach i strzelił 5 goli. Carlitos był królem strzelców ekstraklasy w barwach WisłyKraków, a także mistrzem i zdobywcą Pucharu Polski z Legią Warszawa.