Euforia pod Klimczokiem
To był jednostronny finał, po którym z pełni zasłużonego awansu cieszyli się Górale. Przed kilkoma miesiącami chyba nikt nie zakładał, że zakończą sezon tak spektakularnym sukcesem...
Kulminacyjny moment celebry na stadionie przy Rychlińskiego. Patera w rękach kapitana Podbeskidzia Konrada Forenca i prezesa Krzysztofa Sałajczyka... Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
BARAŻE O BETCLIC 1. LIGĘ
Mecz od początku układał się rewelacyjnie dla gospodarzy, a Sandecja sprawiała wrażenie, jakby paraliżowała ją stawka. Być może wpływ na dyspozycję gości miał nocny incydent przed hotelem, gdzie kibole Podbeskidzia odpalili fajerwerki, budząc nie tylko drużynę z Nowego Sącza, ale i mieszkańców pobliskiego osiedla.
Oblężenie
Już w 2 minucie w polu karnym szarżował Krzysztof Kolanko i został w nim podcięty. Choć Paweł Raczkowski był blisko tej sytuacji, to potrzebował konsultacji VAR, by wskazać na „wapno”. Piłkę na nim ustawił Lucjan Klisiewicz i pewnym strzałem otworzył wynik. Bielszczanie poszli za ciosem i po chwili strzał Kolanki sparował Mateusz Jeleń, a dobitka Marcina Urynowicza została zablokowana. Ataki gospodarzy nie ustawały, stąd mnożyły się kolejne okazje. Dwukrotnie przed szansą stanął Kamil Sochań, ale najpierw uderzył minimalnie niecelnie, a następnie wślizgiem powstrzymał go Wiktor Pleśnierowicz. Bliski zdobycia drugiej bramki był również Urynowicz, który huknął z wolnego w słupek, a także harujący na prawym wahadle Maksymilian Sitek, któremu przy strzale z 20 metrów zabrakło precyzji. Ostatni kwadrans przed przerwą to już lekka przewaga drużyny z Nowego Sącza, lecz nie zdołała ona stworzyć żadnej klarownej okazji.
Dwa ciosy
Druga połowa rozpoczęła się akcji Klisiewicza, który popędził na bramkę, ale jego uderzenie z pola karnego zatrzymał Jeleń. Goście odpowiedzieli strzałem Simeona Oure, jednak pewnie interweniował Konrad Forenc. Kluczowy moment miał miejsce w 70 minucie. Dośrodkowanie Wojciecha Słomki z rzutu rożnego głową przedłużył Bartosz Martosz, a piłkę do siatki z bliska wpakował Sochań. Sandecja próbowała zareagować i po chwili Daniel Pietraszkiewicz ściął do środka, ale z jego strzałem spokojnie poradził sobie Forenc. Na 7 minut przed końcem spotkania wynik został rozstrzygnięty. Po kolejnym rzucie rożnym i złym wybiciu piłki przez gości do futbolówki dopadł rezerwowy Dalibor Takacz i fenomenalnym uderzeniem z pierwszej piłki nie dał szans Jeleniowi. Drużyna z Nowego Sącza zdołała zdobyć honorowego gola. Rozpędzony Pietraszkiewicz tak zakręcił rywalami, że znalazł się w dogodnej pozycji i tym razem znalazł sposób na Forenca, który minutę przed końcem obronił jeszcze uderzenie Pleśnierowicza.
Szampany i gratulacje
Po końcowym gwizdku zapanowała euforia. W ruch poszły szampany, a piłkarze, sztab i działacze założyli pamiątkowe koszulki. Z gratulacjami pośpieszyli m.in. prezydent miasta Jarosław Klimaszewski i drugi współwłaściciel Edward Łukosz. Piłkarze padali sobie w objęcia, intonowali przyśpiewki i podrzucali trenera Marcina Włodarskiego, bez wątpienia jednego z głównych architektów awansu na zaplecze ekstraklasy, który zapowiedział przeprowadzenie pięciu transferów. - Teraz jesteśmy w dobrych nastrojach, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że jak przychodziłem do klubu, to celem było utrzymanie i uszczuplenie budżetu o 25 procent. Podziękowaliśmy kilku piłkarzom, ściągnęliśmy innych, ale na tyle wartościowych, że możemy się cieszyć . Odrzuciliśmy wiele nazwisk, na które nie było nas stać, jednak sprowadziliśmy piłkarzy ambitnych, którzy awansowali z 14. lokaty. To nie było tak dawno... - mówił szkoleniowiec Podbeskidzia.
Prorocze słowa i ból
Później mówił już o zwycięskim spotkaniu. - Po strzeleniu gola nie broniliśmy wyniku, tylko szliśmy po kolejne. Po trzecim trafieniu najwyraźniej za szybko uwierzyliśmy, że rywale nie są w stanie nam nic zrobić - oceniał trener Włodarski i przywołał wigilijne spotkanie u władz Bielska-Białej. - Jestem osobą wierzącą. Spotkałem się tam z kapitanem Rekordu. Składał mi życzenia świąteczne i życzył awansu, ale też... porażki w meczu z jego zespołem. Odpowiedziałem, że skoro tak, to niech tak będzie. Były to prorocze słowa - oni się cieszyli po derbach, a my cieszymy się na koniec i wszyscy w Bielsku-Białej są zadowoleni - uśmiechał się trener Włodarski.
- Rywale potwierdzili, że w tej rundzie byli najlepsi. Finał wygrali w pełni zasłużenie, w pierwszej połowie zostaliśmy zdominowani - ocenił z kolei Rafał Smalec. - W sercu jest ból, ale trzeba przełknąć porażkę i dalej żyć - dodał szkoleniowiec Sandecji, dziękując piłkarzom za sezon i kibicom za wsparcie. - Przykro, że nie daliśmy im dzikiej satysfakcji z okazji awansu.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 3:1 (1:0)
1:0 - Klisiewicz, 7 min (karny), 2:0 - Sochań, 70 min, 3:0 - Takacz, 83 min, 3:1 - Pietraszkiewicz, 87 min
PODBESKIDZIE: Forenc - Sitek, Majsterek, Sochań, Gach, Kolanko (66. Ściuk) - Słomka, Kizyma (75. Takacz), Urynowicz (66. Kanach), Tomczyk (66. Martosz) - Klisiewicz (79. Górski). Trener Marcin WŁODARSKI.
SANDECJA: Jeleń - Ogorzały, Błyszko, Pleśnierowicz, Nawotka (55. Smajdor) - Oure (83. Talar), Kołbon (55. Żurawski), Wołczek (55. Juszczyk), Brenkus (83. Kasprzak), Pietraszkiewicz - Piszczek. Trener Rafał SMALEC.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 9418.
Żółte kartki: Urynowicz, Takacz, Martosz, Górski - Kołbon, Brenkus, Pleśnierowicz.
2 SEZONÓW potrzebowali Bielszczanie, by ponownie znaleźć się na zapleczu ekstraklasy; w poprzednim finiszowali na 7. miejscu, co nie dało im prawa gry w barażach, a w tym, który zakończyli w sobotę, zajęli 4. pozycję, co nie przeszkodziło awansować.
40 PUNKTÓW w 19 meczach zdobyło Podbeskidzie pod wodzą Marcina Włodarskiego, któremu asystowali Dawid Plizga i Maciej Małkowski. Doliczając baraże, Górale zanotowali 14 wygranych, 4 remisy i 3 porażki.
