ERLING HAALAND
GWIAZDA
IPA/SIPA USA/PressFocus
Są piłkarze utalentowani, zdarzają się przyciągający uwagę, a z nieba spadają na nas zjawiskowi. Ten zawodnik taki właśnie jest - i nikt nie dziwi się temu określeniu, mimo że ma ledwie 25 lat. Trudno wyobrazić sobie dziś piłkarza, który w tej zmieniającej się przecież, coraz bardziej fizycznej piłce zdobywa gole z taką łatwością, z taką regularnością, wydaje się, że strzela nimi z karabinu maszynowego. Erling Haaland przyciągnął moją uwagę w 2019 roku. Miał wówczas 18 lat i podczas mistrzostw świata do lat 20 wbił w Lublinie reprezentacji Hondurasu 9 (sic!) goli, Norwegia wygrała 13:0. Już jako dorosły facet nie zmienił się. Wystarczy spojrzeć jak kroczył na czerwonym dywanie do przyszłorocznego mundialu:
- z Mołdawią na wyjeździe - gol w 23 minucie (5:0);- z Izraelem na wyjeździe - gol w 83 minucie (4:2);
- z Włochami u siebie - gol w 42 minucie (3:0)
- z Estonią na wyjeździe - gol w 62 minucie (1:0)
- z Mołdawią u siebie - gole w 11, 36, 43, 52 i 83 minucie (11:1)
- z Izraelem u siebie - gole w 27, 63 i 72 minucie (5:0)
- z Estonią u siebie - gole w 56 i 62 minucie (4:1)
- z Włochami na wyjeździe - gole w 78 i 79 minucie (4:1).
Łącznie - 16 bramek w 10 meczach eliminacyjnych. Jest jak ruchoma szczeka z szczęce "Obcego" w reżyserii Ridleya Scotta...Zresztą puka gole jak chce i gdzie chce: ostatnio dla City z Crystal Palace wbił dwa. W tym sezonie w 16 meczach Premier League strzelił 17 goli. Poważnie zastanawiam się, czy może być pierwszym od czasów Gerda Muellera piłkarzem, który w finałach mistrzostw świata zdobędzie dwucyfrową liczbę goli. Dotąd udało się to tylko Niemcowi w 1970 roku (10 bramek), a wcześniej Sandorowi Kocsisowi w 1954 roku (11 goli) i Justowi Fontaine'owi cztery lata później (13 goli). Haaland może im dorównać - nawet jeśli Norwegia miałaby nie wyjść z grupy!
(pacz)
