Epokowe wydarzenia
ZAPRASZAMY NA STADIONY – Piotr Tubacki
Futbol lubi koła zamachowe. Mecze i momenty, które stanowią pewne przełamanie i – często po czasie – określane są jako chwile przełomowe. Patrząc na mecze, jakie czekają nas w ten weekend w I lidze, dostrzegam kilka „potencjałów” na takie scenariusze. Dla niektórych mogą być one wręcz... epokowe i nie ma w tym ani krzty przesady. No bo jeśli GKS Tychy ogra u siebie Puszczę Niepołomice, to może wreszcie ruszy z kopyta, przy okazji być może wciągając Żubry w rozpaczliwą batalię o byt. A jeśli nie? Epokowość tego meczu polega na tym, że jeśli Tyszanie nie zaczną wygrywać, to mogą zakończyć swoją epokę w I lidze.
Maczugami po głowach okładać się też będą beniaminkowie, którzy mieli grzać kości ogonowe drugoligowym ciepłem strefy spadkowej, a miast tego walczą o awans. Czy może... walczyli, bo ani Pogoń Grodzisk Mazowiecki, ani Polonia Bytom nie prezentują tego, co jesienią. Na Mazowszu mnóstwo chwiejnej młodzieży, na Śląsku – po odejściu trenera zachwiał się cały klub. Aż prosi się, żeby ktoś się tutaj przełamał i wygrał pierwszy raz w 2026 roku.
I kiedy w tym roku ma wygrać Ruch, jeśli nie w Rzeszowie ze Stalą? Mało który przeciwnik w ostatnich latach tak bardzo leży Niebieskim, jak Żurawie, a Chorzowianie również liczą na przełamanie. Weszli w rok słabiutko i jeśli myślą o tym, aby jeszcze traktować ich z powagą, to muszą w końcu coś wygrać. Przeciętniactwo przy Cichej jest bowiem odbierane jako wyraz słabości!
