Ekstraklasa: festiwal słupków i poprzeczek, duet niezadowolonych w Kielcach
Ani w Kielcach, ani w Gliwicach nie mogą być jeszcze w stu procentach pewni utrzymania w ekstraklasie. Gdyby spojrzeć na widowisko stworzone przez Koronę i Piasta, spadek któregoś z tych zespołów byłby sporą stratą.
Juande Rivas daje prowadzenie Piastowi w Kielcach. Fot. PAP/Piotr Polak
W teorii przewaga mentalna była w piątkowe popołudnie po stronie gości. Piast nie przegrał żadnego z dziesięciu (!) ostatnich spotkań z Kielczanami. Miał też punkt przewagi w tabeli nad swym rywalem. Nic dziwnego, że zaczął ostrożnie, mocno wycofany. W niewielkim odstępie czasu Mariusz Stępiński najpierw – strzelając głową - „ostemplował” spojenie słupka z poprzeczką, a potem zmusił do ekwilibrystyki Dominika Holeca. Potem słowacki golkiper sam sobie zafundował problem, wybijając piłkę wprost pod nogi napastnika Korony. Ten odegrał ja do Martina Remacle'a, ale Holec swój błąd naprawił, parując strzał Belga. Piastunki groźnie zaatakowały w tej odsłonie tylko raz, ale Quentin Boisgard stanął oko w oko z Xavierem Dziekońskim. I trafił w niego!
Tymi emocjami można by obdzielić parę spotkań, a po przerwie... tylko podkręcono licznik napięcia. W słupek trafiali Jason Lokilo i Remacle, w poprzeczkę – Boisgard. W międzyczasie – w odstępie trzech minut – padły też gole; po jednym z każdej strony. Korona miała więcej szczęścia w defensywie: piłkę po strzale Patryka Dziczka na linii bramkowej zastopował Marcel Pięczek, a Pau Resta głową podbił nad poprzeczkę futbolówkę zmierzającą w okienko po uderzeniu Filipa Borowskiego.
Końcówka należała do gospodarzy. W 89. minucie bohaterem gości został Holec, odbijając strzał Barłomieja Smolarczyka z 6 metrów i łapiąc dobitkę Antonina z czterech! Ten ostatni już w doliczonym czasie urwał się lewym skrzydłem i wyłożył partnerowi piłkę tak, że wystarczyło ją tylko skierować do pustej bramki. Nie dopuścił do tego Patryk Gryckiewicz, dopatrując się faulu Hiszpana na jego rodaku, Juande Rivasie. Wątpliwego faulu – podkreślmy. Jacek Zieliński tak bardzo nie mógł się z decyzją Torunianina pogodzić, że został przezeń wysłany do szatni z czerwoną kartką. Po końcowym gwizdku zaś jego piłkarze odciągali go od arbitra, gdy próbował temuż tłumaczyć, jak wielki błąd został przezeń popełniony!
Ekstraklasa - 31. kolejka
Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1 (0:0)
0:1 – Juande Rivas, 53 min (asysta Tomasiewicz), 1:1 – Błanik, 56 min (głową, asysta Długosz)
KORONA: Dziekoński - Długosz, Smolarczyk, Resta, Pięczek, Matuszewski (84. Sotiriou) - Remacle (78. Nono), Svetlin (68. Davidović), Gustafson, Błanik (78. Antonín) - Stępiński (68. Nikołow). Trener Jacek ZIELIŃSKI.
PIAST: Holec - Borowski, Juande Rivas, Drapiński, Lewicki - Lokilo (80. Katsantonis), Tomasiewicz (90. Mucha), Dziczek, Sanca (58. Vallejo) - Boisgard (80. Leśniak), 7. Jorge Felix (58. Barkowskij). Trener Daniel MYŚLIWIEC.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów 11870. Żółta kartka - Gustafson.
