Ekipa Gusowa straszy...
Mimo kłopotów Katowiczanie mają wielkie szanse na wygranie rundy zasadniczej.
Maksymilian Chodor świętuje zwycięstwo GieKSy. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Hokeiści GKS-u Katowice walczą o jak najwyższe miejsce w tabeli, więc musieli wygrać u siebie z Polonią Bytom. Beniaminek pokazał się z jak najlepszej strony i dzielnie stawiał czoło. W 21 minucie prowadził nawet 3:1, ale wszystko skończyło wygraną GieKSy 6:3.
Trenera Andreja Gusowa uznajemy za dobrego stratega, ale ciągle nas zaskakuje. Między słupki desygnował młokosa Tobiasza Jaworskiego, który spisał się nadspodziewanie dobrze, lecz musiał ustąpić nawałnicy gospodarzy. Naszym zdaniem udowodnił, że w każdej chwili może być zmiennikiem Bohdana Diaczenki w play offie. Ukrainiec odpoczywał, bo przed nim i jego kolegami trudny czas w drugiej części sezonu, niemniej wczoraj w Satelicie Królowa Śląska udowodniła, że trzeba się z nią liczyć.
Wszystko zaczęło się zgodnie ze scenariuszem, od prowadzenia gospodarzy. Patryk Wronka, który dobrze się czuje w towarzystwie Stephena Andersona i Jeana Dupuya, zdobył pierwszego gola, jednak goście odpowiedzieli mocnym uderzeniem. Miro Lehtimaki, Andrej Bujalski oraz Pawło Padakin mieli prawo zirytować Jespera Eliassona. Wszyscy trzej potrafili na swój sposób go oszukać i wprowadzić zespół gospodarzy w niepokój. Szwed też miał prawo czuć się zirytowany.
Po festiwalu bramkowym gości nastąpił kolejny - gospodarzy. W 21 minucie było 3:1 dla gości, zaś w 36 minucie GKS prowadził 4:3. Miejscowi hokeiści mocno podkręcili tempo i przede wszystkim zagrali skutecznie. Po przegranej tercji musiało dojść do gorących rozmów w szatni GKS-u. Siła ataku była po stronie gospodarzy i właśnie druga tercja odwróciła losy meczu. W ostatniej już nikt nie miał wątpliwości, bo gospodarze dominowali, zdobywając dwa gole.
Niemniej słowa uznania należą się Bytomianom. Ekipa Gusowa straszy faworytów i już spędza sen z powiek hokeistom Unii Oświęcim, których będzie podejmować w niedzielę.
Natomiast hokeiści GKS-u mocno się koncentrują, bo przed nimi występ pod Wawelem, a to ich ulubione miejsce. Po raz kolejny wystąpią bez Bartosza Fraszki, który skarży się na ból w plecach.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Katowice - BS Polonia Bytom 6:3 (1:2, 3:1, 2:0)
1:0 – Wronka – Dupuy – Verveda (9:07), 1:1 – Lehitmaki – Jarosz – Górny (14:00), 1:2 – Padakin – Bujalski – Mroczkowski (18:30), 1:3 – Bujalski – Mroczkowski – Osenieks (20:47), 2:3 – Dawid – Jonasz Hofman – Koivusari (32:43), 3:3 – Koivusari – Varttinen – Dawid (35:15), 4:3 – Anderson – Wronka – Dupuy (35:45), 5:3 – Bepierszcz – Koivusari – Varttinen (53:17), 6:3 – Anderson - Wronka – Dupuy (56:49).
Sędziowali: Mateusz Krzywda i Marcin Majta – Łukasz Sośnierz i Piotr Kot. Widzów 1450.
GKS: Eliasson; Lundegard – Runesson, Verveda – Varttinen, Chodor (2) – Hoffman, Maciaś; Bepierszcz – Pasiut – Michalski, Wronka – Anderson – Dupuy, Jakub Hofman – McNulty – Coatta, Jonasz Hofman – Huhdanpaa – Koivussari, Dawid. Trener Jacek PŁACHTA.
POLONIA: Jaworski; Załamaj – Górny, Osenieks – L. Karjalainen, Kamieniew – Bieniek, Proczek – D. Musioł; Sawicki – Jarosz – Lehtimaki, Padakin – Mroczkowski – Bujalski, M. Zając – Karasiński – Wybiral, J. Musioł – Saroka – Petrażycki (2). Trener Andrej GUSOW.
Kary: GKS – 2 min, Polonia – 2 min.
