Eh, co on wymyślił....
W Kielcach padł remis, który przed meczem z duńskim gigantem wicemistrzowie Polski braliby w ciemno, a miał on gorzki smak. - To moja wina. Podjąłem bardzo złą decyzję - uderzał się w piersi załamany Arstem Karalek.
Harujący na całym boisku Artem Karalek stał się antybohaterem ostatniej akcji... Fot. Tomasz Fąfara / Press Focus
LIGA MISTRZÓW
Po trzech tygodniach przerwy piłkarze ręczni wrócili do rozgrywek Ligi Mistrzów. W kieleckiej Hali Legionów spotkały się zespoły, którym przyświecają inne cele. Mistrzowie Danii, którzy z dotychczasowych sześciu spotkań wygrali pięć, zapowiadają nie tylko walkę o bezpośredni awans do ćwierćfinału, ale nawet zwycięstwo w Final Four. Wicemistrzowie Polski z tylko czterema punktami „w ciemno” przyjmują wyjście z grupy.
Gole a la parkiety świata
W protokole meczowym zabrakło Piotra Jarosiewicza oraz Arkadiusza Moryty. W obu przypadkach zdecydowały względy zdrowotne. Jarosiewicz nabawił się urazu pleców, a kapitan kieleckiego zespołu w trakcie ligowego meczu z Chrobrym Głogów doznał mikrourazu barku. Wcześniej i na dłużej wypadł Piotr Jędraszczyk.
Początek w wykonaniu gospodarzy był naprawdę niezły. Dobrze wszedł w zawody Klemen Ferlin, więc Simon Dahl szybciutko poprosił o przerwę. Po kwadransie patrzyliśmy w przyszłość z optymizmem, choć po drugiej stronie szalał znakomity i bardzo skuteczny rozgrywający reprezentacji Niemiec, Juri Knor. Mecz był dynamiczny, interesujący, toczony w zawrotnym tempie, a na dodatek zawodnicy obu drużyn rzucali fenomenalne bramki, że z futbolowego słownika zapożyczmy określenie „parkiety świata”. Na 4 minuty przed końcem tej niezłej połowy o minutę rozmowy z zespołem poprosił Tałant Dujszebajew i bramkę lobem nad prawie dwumetrowym Niklasem Landinem zdobył ze skrzydła 19-letni lewoskrzydłowy Marcel Latosiński. Równo z syreną trafił Alex Dujszebajew i to była stara, dobra kielecka ekipa, jaką zawsze lubiliśmy oglądać. - Idzie nam świetnie, oby tak dalej – rzucił w przerwie z optymizmem do kamery Eurosportu Jędraszczyk.
Palce bez paznokci
Po przerwie parkiet w Kielcach nadal się „palił”, gdyż nikt nikomu nie odpuszczał. Nie ustawał też doping; w gronie kibiców, nie po raz pierwszy zresztą, odnaleźliśmy Jacka Zielińskiego, szkoleniowca grającej w piłkarskiej ekstraklasie Korony Kielce. W 42 minucie - po serii błędów gospodarzy - Aalborg wyszedł na pierwsze prowadzenie i Industria znalazła się w trudnym położeniu. Potrzebny był spokój. Łatwo powiedzieć, skoro nawet kieleccy kibice oglądali mecz na stojąco. Duńczycy w ostatni kwadrans wchodzili z golem na plusie, ale 10 minut później znów zostali przełamani; o time out poprosił Tałant Dujszebajew i trafił Arstem Karalek. - Czy wytrzymają, czy wystarczy koncentracji i szczęścia – palce fanów były już bez paznokci, a jeszcze z boiska z czerwoną kartką wyleciał Jorge Magueda. Teraz o czas poprosił szkoleniowiec gości, ponieważ sensacja wisiała w powietrzu.
Dlaczego lobował?
Czas szybko uciekał, było niewiarygodnie nerwowo. Kielce wciąż były na dwubramkowym prowadzeniu, więc trener Dahl w 57 minucie raz jeszcze poprosił o czas. A końcówka? To był po prostu kosmos! Na 33 sekundy przed końcem trafił Alex Dujszebajew, lecz gościom wystarczyły 4 (!) sekundy, by odrobić jedną z dwóch bramek. Na 10 sekund przed syreną tym razem o czas poprosił trener Dujszebajew. Po wznowieniu gry sam na sam wyszedł Karalek i... popełnił życiową głupotę – zamiast ostro kropnąć, próbował przelobować Landina. Uczynił to jednak za lekko i tak nieporadnie, że Duńczyk złapał piłkę, wyrzucił ją na kontrę do Bustera Juula-Lassena, który ku rozpaczy wszystkich kielczan w ostatniej sekundzie doprowadził do remisu. Remis, który przed meczem wicemistrzowie Polski braliby w ciemno, miał strasznie gorzki smak. - Przez mój ostatni rzut straciliśmy zwycięstwo. Gdybym rzucił mocno, wygralibyśmy. To moja wina. Podjąłem bardzo złą decyzję - uderzał się w piersi załamany Białorusin, dodając, że za tydzień w Aalborgu kielczanie nie odpuszczą i tak jak wczoraj będą walczyć o zwycięstwo.
Zbigniew Cieńciała
◼ Industria Kielce - Aalborg 32:32 (16:15)KIELCE: Ferlin, Cordalija, Morawski - Kounkoud, Maqueda 1 (CZK, 54 min - atak na twarz), Vlah 3, Monar 1, Sićko 6/3, Nahi 2, Olejniczak 4, Karalek 5, A. Dujszebajew 7, D. Dujszebajew 2, Latosiński 1, Rogulski. Kary: 4 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.
AALBORG: Landin, Norsten - Nilsson, Sagosen 4, Smit, Arnoldsen 5, Ronningen, Anderson, Jensen 2, Hangaard 5, Blonz, Bjornsen 1, Moeller 2, Knorr 7, Juul-Lassen 6/2, Munk. Kary 6 min. Trener Simon DAHL.
Sędziowali: Andreu Marin i Ignacio Garcia (obaj Hiszpania). Widzów 4200.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:1 (3), 4:1 (5), 7:4 (13), 7:6 (15), 11:9 (21), 12:12 (24), 16:15 (30), 17:15 (31), 17:17 (33), 20:18 (38), 20:21 (42), 22:23 (47), 26:24 (53), 28:26 (55), 29:27 (56), 30:28 (58), 31:29 (59), 31:30 (60), 32:32 (60).
