Egzamin za egzaminem
W Marrakeszu zakończyły się prekwalifikacje LET Q-School. Odpadła Nicole Polivchak z caddym Michałem Bargendą. Dalej walczy Chiara Horder, prowadzona przez Alejandro Pedryca. Do akcji wkracza Dorota Zalewska.
Nicole i Michał ponownie walczyli w Marrakeszu. Fot. Michał Bargenda
Walka do końca
Nicole Polivchak w dramatycznych okolicznościach awansowała do finałowej batalii rok temu. Birdie na ostatnim dołku pozwoliło jej wtedy idealnie wstrzelić się w wymagany wynik. Michał Bargenda – również zawodowiec i kolega Pedryca z trzęsącej polskim golfem drużyny Sobieni, wykazał się wtedy wyczuciem chwili, przezornie nie informując Nicole, że musi sprężyc się na ostatnim dołku. Nieświadoma powagi sytuacji, z ponad 150 metrów posadziła piłkę jakiś metr od flagi i trafiła birdie o być albo nie być w finale. W tym roku nie było szczęśliwego zakończenia. Grająca na polu Noria Nicole, nie zaczęła najlepiej rundy finałowej, na pierwszych trzech dołkach łapiąc bogeya i potrójnego bogeya. Na dwunastu następnych dołkach walczyła jak lwica, notując tam dwa birdie i dziesięć parów, jednak finiszując dorzuciła kolejne dwa bogeye. Rundy 77-74-76 i rezultat +8 okazały się niewystarczające, a do szczęścia zabrakło dwóch uderzeń. „Tydzień przed Q-School odezwała się stara kontuzja i przez kilka dni nie byłam w stanie trenować. Gdy rozpoczęły się zawody, cieszyłam się, że w ogóle mogę uderzać bez bólu, jednak na początku nie czułam się pewnie w swoim swingu i miałam blokadę mentalną związaną z urazem” – relacjonowała dla naszej redakcji Nicole”. Widoczna była różnica w mojej grze. Miałam duże problemy z uderzeniami z tee oraz z podejściami na greeny. Trafiałam mniej niż 50 procent greenów w regulacji, a w takiej sytuacji bardzo trudno jest osiągać dobre wyniki. Walczyłam do samego końca, ratując wiele parów, ale niestety to nie wystarczyło. W przyszłym sezonie mam status na LET Access Series, jednak teraz moim priorytetem jest pełen powrót do zdrowia”. Michał pytany, czy było nerwowo w piątek, depeszował: „Nerwy zawsze są na Q-School. U Nicole niestety tydzień przed przyjazdem wróciła dość poważna kontuzja, więc nie mogła w ogóle trenować i sam start stał pod znakiem zapytania. Na szczęście ból ustąpił i mogła zagrać, ale jednak ciężko było wejść w dobry rytm. Bardzo dzielnie walczyła, przez trzy rundy widziałem mnóstwo razy, jak broniła się z kłopotów. To było naprawdę imponujące. Pozostaje wyciągnąć odpowiednie wnioski i rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu”.
Chiara wciąż w grze
Więcej szczęścia miał inny duet – Chiary i Alejandro. Utytułowana Niemka grała dość stabilnie od pierwszego dnia, aż do ostatniego. Awans po dwóch rundach jednak wcale nie był aż tak oczywisty, a bufor przed rundą finałową wynosił zaledwie dwa uderzenia. W piątek w Palm Golf Ourika dowiozła wymagany wynik do mety, choć nie było łatwo. Zaczęła od dwóch birdie na czterech pierwszych dołkach, po czym od szóstki do szesnastki złapała cztery bogeye. Na szczęście wszystko zakończyła dwoma parami i po rundach 72-74-74 mistrzyni The Women's Amateur Championship z 2023 roku uzyskała awans z dwoma uderzeniami zapasu, z miejsca trzynastego. Chiara i Alejandro początkowo studiowali razem na Uniwersytecie Texas Tech, przenosząc się później do Mississippi State University. Alex wcześniej wielokrotnie caddiował swojej dziewczynie, między innymi dwa lata temu w wielkoszlemowym The AIG Women's Open w Walton Heath.
90 gra dalej
Ostatecznie 90 zawodniczek z prekwalifikacji dostało się do turnieju finałowego. Irlandka Aine Donegan królowała na polu Fairmont, ze świetnym wynikiem -13 i aż pięcioma uderzeniami przewagi nad kolejnym najlepszym rezultatem. „W tym tygodniu wszystko było całkiem solidne, zarówno pod względem golfa, jak i mentalnie. Dziś nie wybiegałam myślami w przyszłość, wiedząc, że mam przewagę. Po prostu byłam cierpliwa i cały czas myślałam o kolejnym uderzeniu. Jestem naprawdę zadowolona z tego, jak się trzymałam – relacjonowała uczestniczka ubiegłorocznego Curtis Cup. „Muszę teraz całkowicie zapomnieć o tym tygodniu. W przyszłym czeka mnie zupełnie nowy turniej, na dwóch różnych polach. Będę grać uderzenie po uderzeniu, dzień po dniu. To maraton, a nie sprint i postaram się po prostu cieszyć grą. Jak dotąd świetnie się bawię. Jutro trochę odpocznę, a do gry wrócę w przyszłym tygodniu”. Drugim miejscem podzieliły się Angielka Jess Baker i Finka Katri Bakker. Gabriella Venter z RPA była czwarta, a Hiszpanka Constanza Guerrero piąta.
Kaiyuree Moodley z RPA wygrała w Samanah. 24-latka ostatniego dnia zaliczyła pięć birdie, triumfując z wynikiem 11 poniżej par. „Q-School po raz drugi była trochę łatwiejsza, myślę, że byłam lepiej przygotowana dzięki grze w sezonie LET. Miałam szczęście, że prekwalifikacje grałam na tym samym polu, co w zeszłym roku. Teraz muszę odpocząć, moje ciało jest trochę zmęczone. Dobrze jest mieć takie samo nastawienie. W zeszłym roku grałam w finale, więc mam notatki, co sprawia, że ten etap jest trochę łatwiejszy”. Amerykanka Jennifer Rosenberg zajęła drugie miejsce, a na podium zmieściła się jeszcze Islandka Gudrun Bjorgvinsdottir.
Z wynikiem -10 na szczycie klasyfikacji na polu PalmGolf Ourika znalazła się Tajlandka Kan Bunnabodee, prowadząc po każdej z trzech rund. Caitlyn Macnab z RPA zajęła drugie miejsce ze stratą trzech uderzeń, a Olivia Mehaffey z Irlandii Północnej trzecie. „Q-School jest jak dotąd świetna” – powiedziała Macnab. „Myślę, że gra w pierwszym i drugim etapie LPGA Q-Series pomogła mi się zaaklimatyzować i wiedzieć, czego się spodziewać. Staram się być bardzo skoncentrowana na zadaniach i realizować plan gry, który sobie wyznaczyłam. Wiem, że to maraton, a nie sprint”.
Z najmniejszą przewagą triumfowała Argentynka Magdalena Simmermacher. Na polu Noria 29-latka wygrała z wynikiem pięć poniżej par, co dało jej tylko jednopunktowe zwycięstwo. Druga była Amerykanka Anna Morgan, a trzecia Hinduska Tvesa Malik. „Zdałam sobie sprawę, że mniej znaczy więcej” – opowiadała o maratonie kwalifikacyjnym Malik. „Trudno to osiągnąć w Q-School, ale staram się po prostu utrzymać tempo i upewnić się, że czuję się dobrze przed decydującymi rundami w przyszłym tygodniu. Teraz zrobię wszystko, co konieczne, żeby się zregenerować, ale nie przesadzę z tym”.
Dzisiaj z udziałem 155 zawodniczek z czterdziestu różnych krajów rozpoczyna się turniej finałowy. Startuje tam również Dorota Zalewska i Chiara Horder, dzielnie wspierana przez Alejandro Pedryca. Najbardziej pożądaną kategorię dwunastą LET uzyska 20 najlepszych zawodniczek, plus remisy, a kategorię szesnastą miejsca 21-50. Trzymamy kciuki.
Kasia Nieciak
Chiara i Alejandro występowali razem też podczas AIG Women's Open w Walton Heath. Fot. archiwum zawodniczki
Widoki na Góry Atlas zapierają dech. Fot. Ladies European Tour
