Dziewięć z rzędu!

Bartłomiej Jeziorski, godnie zastępuje chorego kapitana Filipa Komorskiego - zdobył dwa gole.  Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl 


Dziewięć z rzędu!

Tyszanie może nie grają efektownie, ale efektywnie i wygrywają.


Spotkania GKS-u Tychy z zespołem z Torunia nigdy nie należały do łatwych. W pierwszej rundzie tyszanie przegrali na własnej tafli 1:3, w rewanżu zwyciężyli 1:0. Wczorajsze 3:0 to dla tyszan dziewiąte zwycięstwo z rzędu! Oba zespoły były mocno poturbowano kadrowo, ale od początku meczu dążyły do zmiany rezultatu, choć klarownych sytuacji nie było za dużo, bo jedni i drudzy starali się grać zdyscyplinowanie we własnej strefie. Ponadto między słupkami stali zawodnicy znający się na swoim fachu. Pod koniec I tercji gospodarze w dość przypadkowych okolicznościach wyszli na prowadzenie. W zamieszaniu pod bramką gości Jan Krzyżek zagrywał do jednego z partnerów, krążek odbił się od łyżwy Jakuba Prokurata i wpadł do bramki, a trafienie przypisano młodemu napastnikowi. Po bramce na taflę powędrowały pluszaki, które zostały pozbierane przez najmłodszych tyskich hokeistów i zostaną przekazane dzieciakom ze szpitali oraz domów dziecka. To była już dziesiąta edycja Teddy Bear Toss na tyskim lodowisku. 

Kolejna tercja nie przyniosła goli, a gra obu zespołów nie była porywająca. Gospodarze za sprawą Alana Łyszczarczyka (30 min), Pawła Padakina (33) oraz Bartlomieja Jeziorskiego (40) mieli okazje, by podwyższyć wynik, ale Julius Pohjanoska nie dał się zaskoczyć. Tym razem tyszanie nie potrafili wykorzystać liczebnych przewag, dwa razy podwójnych. Owszem, przebywali w tercji rywala, ale krążek rozgrywali dość ślamazarnie i bez żadnego elementu zaskoczenia. Inicjatywa należała do gospodarzy, aż w końcówce udało się im znaleźć sposób na pokonanie bramkarza z Torunia. Duża tu zasługa aktywnego Łyszczarczyka, który odzyskał krążek w neutralnej strefie i odważnie wjechał do tercji rywali. Natychmiast przekazał „gumę” Jeziorskiemu, który precyzyjnym uderzeniem zdobył drugiego gola. W tym momencie miejscowi kibice odetchnęli z ulgą, bo towarzyszyła im niepewność. W 58:20 trener torunian wycofał bramkarza i szukał szansy na zdobycia gola. Na 34 sek. przed końcem Jeziorski ponownie wpisał się na listę strzelców. (sow)


GKS Tychy - Energa Toruń 3:0 (1:0, 0:0, 2:0)

1:0 - Krzyżek (17:56), 2:0 - Jeziorski - Łyszczarczyk (49:27), 3:0 - Jeziorski - Łyszczarczyk - Jaśkiewicz (59:26, do pustej).  

Sędziowali: Paweł Pomarzewski i Patryk Kasprzyk - Maciej Byczkowski i Grzegorz Cytawa.

Widzów 1300.

GKS: Fuczik; Jaśkiewicz - Pociecha, Jaromersky (2) - Ciura, Nilsson - Bizacki, Bryk (6); Jeziorski - Ubowski (5) - Łyszczarczyk, Padakin - Galant - Mroczkowski, Korenczuk - Turkin - Tavi, Marzec, Krzyżek. Trener Pekka TURKKINN.  

ENERGA: Pohjanoska; Zieliński - Behm (2), Gimiński - Sozanski (2), Jaworski (2) - Johansson (4), Bajwenko; Tiainen - Fjodorows - Łarionows, Baszyrow - Syty - Kwiatuski - M. Kalinowski - K. Kalinowski - Kogut (2),Wenker - Prokurat - Napiórkowski. Trener Juha NURMINEN. 

Kary: GKS - 13 min, Energa - 12 min.


Liczby 

4 CZYSTE konta zaliczył w tym sezonie tyski bramkarz Tomas Fuczik. 

83

SEKUNDY grali tyszanie dwa razy w podwójnej przewadze (21+62 sek.), ale bez żadnego efektu.