Dzień Patryka w Emiratach
Patrick Reed jednak wygrał Hero Dubai Desert Classic. Jeśli ktoś łudził się, że będzie inaczej, zderzył się z twardą rzeczywistością.
Gigantyczne trofeum wreszcie padło jego łupem. Fot. ALI HAIDER/ PAP
Goniąc zajączka
Grający z nim w finałowej grupie David Puig ze wszystkich sił próbował powstrzymać starszego o 11 lat rywala. Początkowo szło mu to nawet dobrze. Na pierwszych dwunastu dołkach zanotował 3 birdie i 2 bogeye przeciwko dwóm bogeyom i jednemu birdie Reeda. Odrobił w ten sposób dwa z czterech uderzeń deficytu z początku dnia i zaczynało robić się ciekawie. Niestety na trzynastym dołku Hiszpan przytulił bogeya, grając trzecim uderzeniem do bunkra, a Amerykanin z błyskiem w oku wysmażył tam birdie. Nadrobione dwa uderzenia wyparowały w ułamku sekundy. W tym momencie Reed wiedział, że pierwsze trofeum Rolex Series jest już w jego szponach. To zbyt doświadczony wyjadacz, żeby wypuścić z ręki cztery strzały przewagi na pięć dołków przed końcem turnieju. Kto jak kto, ale nie „Kapitan Ameryka”, jak kiedyś go nazywano. Specjalista od najzacieklejszych z zaciekłych batalii w Ryder Cup, mógł potraktować niedzielną rundę jak rozgrywkę match play. Nikt poza nim i 24-letnim Hiszpanem nie włączył się do walki o trofeum, musiał więc kontrolować sytuację tylko w tym pojedynku. I zrobił to jak za swoich najlepszych lat.
Pierwszy raz
Puig zupełnie stracił impet, od pechowej trzynastki dorzucając jeszcze bogeya na piętnastce i double’a na osiemnastce, o którym dowiedział się dopiero po rundzie, po tym jak sędziowie doliczyli mu dwa uderzenia karne za dotknięcie kijem piasku w bunkrze! Schodząc z ostatniego greena myślał, że wraz z Francuzem Julienem Guerrierem zajmuje trzecią pozycję. Wkrótce na jego głowę wylano kubeł lodowatej wody – po doliczeniu kary spadł na dzielone z Anglikiem Marcusem Armitagem i Portugalczykiem Ricardo Gouveią siódme miejsce, tracąc przy okazji jakieś 300 tysięcy euro. W niedzielę Reed zachował anielską wręcz cierpliwość, trafiając po raz pierwszy birdie na dziesiątce, podczas gdy zajmujący 99 pozycję w OWGR Hiszpan popisał się serią trzech birdie z rzędu na dołkach 8-9-10. „Myślę, że największą, wyjątkową rzeczą w tym tygodniu jest to, że wygrałem wszystkie turnieje oprócz tego” – powiedział Reed na konferencji prasowej. „Mimo, że w internecie piszą, że mam na koncie trzy zwycięstwa, jedno w turnieju wielkoszlemowym, a dwa w turniejach WGC. Wszystkie te turnieje są więc współsankcjonowane – wyliczał Reed, który po latach zdobył wreszcie pierwsze regularne trofeum DP World Tour. „To coś, co zawsze mnie dręczyło – tkwić bez zwycięstwa. A to, że dotarliśmy do miejsca, w którym mieliśmy szansę w 2023 roku i pozwoliliśmy jej uciec, było dla mnie bardzo ważne, żeby teraz tu wyjść, dobrze zagrać i skorzystać z tej okazji. To, że udało mi się ją wykorzystać, znaczy dla mnie wiele, zwłaszcza to, że wydarzyło się to tutaj, w Dubaju, do którego uwielbiam przyjeżdżać, czyni to jeszcze bardziej wyjątkowym” - dodał.
To LIV or not to LIV?
Reed, zresztą podobnie jak Puig jest, a przynajmniej był, zawodnikiem LIV Golf. Dołączył tam w czerwcu 2022, jako mistrz Masters zostając jednym z pierwszych naprawdę znanych graczy, którzy zdecydowali się na ten krok. Odniósł tam jedno indywidualne zwycięstwo w turnieju LIV Golf Dallas w 2025 roku po dogrywce z czterema innymi zawodnikami. Wygrał także kilka tytułów drużynowych jako członek zespołu 4Aces, którego kapitanem jest Dustin Johnson. Wliczając nagrody indywidualne i bonusy drużynowe zarobił w turniejach LIV około 42 miliony dolarów, z czego w ubiegłym sezonie niecałe 9. Na szczycie tej górki był jeszcze kontrakt z Saudyjczykami, jednak nie wiadomo na jaką opiewał kwotę. Można tylko domyślać się, że niemałą.
Dość niespodziewanie po zwycięstwie w Dubaju pojawiły się wątpliwości, czy Patrick wciąż będzie zawodnikiem LIV w rozpoczynającym się już 4 lutego sezonie 2026. „Wciąż finalizujemy umowę” – powiedział o aktualnej sytuacji. „Nie zakończyliśmy jeszcze jej w tym roku”. Potwierdził, że jego pierwotny kontrakt z LIV wygasł, co technicznie czyni go obecnie wolnym agentem. Jego zespół wciąż finalizuje warunki nowej umowy, a on aby móc skupić się na grze sam celowo unikał rozmów biznesowych w trakcie trwania rywalizacji. Mimo że planuje wziąć udział w pierwszym turnieju sezonu w Rijadzie, gdzie obrońcą tytułu będzie Adrian Meronk, przyznał, że obecnie nie jest jeszcze oficjalnie w składzie i wszystko "zależy od okoliczności". Aktualnie 29 zawodnik rankingu światowego i drugi w Race to Dubai ma jednak dość skonkretyzowany plan B, przyznając, że w przypadku braku porozumienia, jego alternatywną ścieżką będzie kontynuowanie gry na DP World Tour i próba zdobycia jednej z dziesięciu kart PGA Tour na sezon 2027, dostępnych dla najlepszych graczy rankingu Race to Dubai. Po odejściu Brooksa Koepki z LIV, który już w czwartek zagra w Farmers Insurance Open, sytuacja na linii LIV-PGA Tour robi się naprawdę ciekawa.
Rozterki Polaka
Adrian Meronk, który dwa lata temu był drugi w Hero Dubai Desert Classic, przegrywając jednym uderzeniem z Rorym McIlroyem, tym razem nie błyszczał w Emirates Golf Club. Owszem, po raz pierwszy od The Open 2024 przeskoczył linię cuta w turnieju DPWT, jednak rundy 72-73-74-72 pozwoliły na zajęcie 61 pozycji, spośród 70 zawodników, którzy ten cut przeszli. Czterokrotny zwycięzca na DPWT wciąż posiada w nim prawa do występów. Polak zachowuje bardzo wysoką kategorię 3, umożliwiającą mu grę praktycznie w każdym turnieju ligi. Początkowo sam Adrian myślał, że jego karta DPWT wygasła wraz z końcem sezonu 2025. Ponieważ w sezonie 2023 wygrał trzy turnieje, zgodnie z regulaminem nie przysługiwała mu karta na dwa, a na trzy sezony, łącznie z tym aktualnie toczącym się. „Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że nadal mogę być tam członkiem” – wyjaśniał Wrocławianin. „Myślałem, że moje członkostwo wygasło w zeszłym roku, więc to była miła niespodzianka”. Zupełnie inną sprawą są kary wymierzane przez DP World Tour za każdy turniej ligi kolidujący z grafikiem LIV. Do tej pory kary na rzecz DP World Tour opłacał LIV, jednak od tego sezonu już tego nie będzie robić. Oznaczałoby to dla Adriana i innych zawodników LIV, że jeśli chcieliby zachować członkostwo DPWT, niezbędne chociażby do gry w Ryder Cup, może ich to kosztować kilka milionów dolarów. Wielu zawodników, w tym Adrian korzysta z procedur odwoławczych, co pozwala im na kontynuowanie gry na DP World Tour bez natychmiastowej konieczności wpłaty pełnych kwot, dopóki sprawy nie zostaną ostatecznie rozstrzygnięte prawnie.
Bahrajn i Kalifornia
Od czwartku DP World Tour zagra w Bahrajnie. W Bapco Energies Bahrain Championship pojawią się chociażby: Patrick Reed, Sergio Garcia – mistrz Masters, zawodnik LIV i europejski rekordzista Ryder Cup, 3-krotny zwycięzca wielkoszlemowy, weteran Pádraig Harrington, triumfator dwóch ostatnich turniejów DPWT 2025 roku Jayden Schaper, Thomas Detry – nowa twarz w drużynie Reeda 4Aces, zwycięzca Dubai Invitational Nacho Elvira, czy Laurie Canter, który kilka lat temu grał w LIV, wyleciał stamtąd, na DP World Tour wywalczył kartę na PGA Tour i złowiony ponownie przez LIV zrezygnował z PGA Tour!
PGA Tour przenosi się na słynne pole Torrey Pines w San Diego. W turnieju Farmers Insurance Open pośród plejady gwiazd niewątpliwie największą z nich będzie Brooks Koepka – pierwszy śmiałek w historii, który zerwał kontrakt z LIV i wraca na PGA Tour. Transmisje w Eurosporcie 2 i na platformie HBO Max.
Kasia Nieciak
Adrian Meronk i caddy Stuart Beck. Fot. Facebook zawodnika
To gdzie będzie grał Patrcick Reed na razie pozostaje zagadką. Fot. Facebook DP World Tour
