Dzień Makucha
Zdobył dwie bramki, wywalczył rzut karny i wolny, po których trafiali inni. Patryk Makuch to bohater Częstochowian.
Amir Al-Ammari popchnął Patryka Makucha w polu karnym i Cracovia została za to podwójnie ukarana. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Makuch mocno zalazł za skórę byłej drużynie. Jego pierwszy gol dał impuls zawodnikom trenera Łukasza Tomczyka.
Ciosy z zaskoczenia
27-latek zrobił sobie spóźniony o osiem dni urodzinowy prezent - a właściwie to aż cztery. Dwa większe, w postaci goli na 1:0 i 3:1. Pozostałymi podzielił się z kolegami, bez ich udziału nie byłoby tak dobrze. Wisienką na torcie było ostatnie trafienie z rzutu wolnego. Tak ładne, że zawodnicy Cracovii mogli już tylko siąść i płakać. Makuch miał wiele okazji do okazywania radości, ale mocno się hamował. Pamiętał, że droga do Częstochowy wiodła przez Kraków. Przez niemal 40 minut cierpiał razem z drużyną. To Pasy były w natarciu. To Pasy strzelały - choć głównie niecelnie, to jednak było widać w nich wiarę. Ostatnie pięć, może sześć minut było dla nich jak siarczyste uderzenie w najmniej niespodziewanym momencie. Do tego momentu gospodarze męczyli się w ataku, a Makuch musiał mocno pracować w obronie. Stały fragment zmienił wszystko. Dwie wygrane główki, potem trochę szczęścia przy walce Bogdana Racovitana z Dominikiem Piłą i bomba bohatera pod poprzeczkę. Krakowianie próbowali odpowiedzieć i nadstawili drugi policzek. Napastnik ruszył sam na sam, Amir Al-Amari ratował się pchnięciem, a sędziowie rozpoczęli swoją analizę. Brak karnego? Nie ma mowy! Szymon Marciniak zmienił decyzję, ale o kolorze kartki dla pomocnika, który niedawno z reprezentacją Iraku awansował na mundial. Z 11 metrów po rękawicy Sebastiana Madejskiego podwyższył Jonatan Brunes.
Kolejne gole
Do przerwy Raków oddał dwa strzały i zamienił je na dwa gole. Cracovia miała niewiele mniejszy współczynnik goli oczekiwanych (1,25 do 1,08), ale znalazła się w ekstremalnie trudnej sytuacji. Nie wywiesiła białej flagi, wyrównała tuż po zmianie stron. Pau Sans przegrał pojedynek z Oliwierem Zychem, ale piłka poleciała jednak w pole bramkowe, gdzie nadbiegał Dijon Kameri. Za chwilę ze znakomitej nie trafił w bramkę - złość była jednak mniejsza, gdy sędzia odgwizdał wcześniejszy faul. Częstochowianie nie pozwolili sobie zrobić więcej krzywdy. By nie kusić losu i efektownie przerwać passę czterech meczów bez wygranej, zranili przyjezdnych jeszcze dwa razy. Po dograniu z boku Jeana Carlosa Silvy po raz drugi trafił Makuch. Zamykał akcję i na wślizgu wepchnął futbolówkę do siatki. Gwóźdź do trumny Cracovii, która oddała tylko jeden strzał celny mniej, w doliczonym czasie wbił rezerwowy Leandro Rocha. Tak przymierzył z wolnego, że jedne co można było zbierać, to brawa dla autora. Kogo na wprost bramki faulował Gustav Henriksson? Makucha. To był jego dzień, wygrana jego imienia.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Raków Częstochowa - Cracovia 4:1 (2:0)
1:0 - Makuch, 39 min (asysta Racovitan), 2:0 - Brunes, 45 min (karny), 2:1 - Kameri, 50 min (bez asysty), 3:1 - Makuch, 61 min (asysta Silva), 4:1 - Rocha, 90+1 min (wolny)
RAKÓW: Zych 5 - Dawidowicz 5 (46. Mosór 5), Racovitan 6, Svarnas 5 - Tudor 5 (62. Amorim 5), Bulat 5 (82. Ojo niesklas.), Repka 5, Silva 6 - Makuch 9, Brusberg 4 (62. Pieńko 5) - Brunes 5 (82. Rocha niesklas.). Trener Łukasz TOMCZYK. Rezerwowi: Trelowski, Żołneczko, Arsenić, Ilenić, Mircetić.
CRACOVIA: Madejski 4 - Szutalo 4, Wójcik 5 (71. Traore niesklas.), Henriksson 3, Perković 4 - Klich 5 (72. Batoum niesklas.), Al-Ammari 2 - Piła 4 (82. Tabisz niesklas.), Kameri 5 (62. Praszelik 4), Hasić 5 - Sans 5 (71. Knap niesklas.). Trener Luka ELSNER. Rezerwowi: Ravas, Glik, Dominguez.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) - 5. Asystenci: Adam Kupsik (Poznań) i Bartosz Heinig (Gdańsk). Czas gry 97 min (49+48). Widzów 5365. Żółte kartki: Brusberg (57. faul) - Szutalo (43. dyskusje), Henriksson (90. faul). Czerwona Al-Ammari (44. faul taktyczny).
GŁOS TRENERÓW
Luka ELSNER: - Futbol czasami jest bolesny. Dobrze zaczęliśmy, kreowaliśmy sytuacje, wchodziliśmy w pole karne Rakowa, oddawaliśmy strzały. Pięć minut mniejszej koncentracji spowodowało, że przegrywaliśmy dwiema bramkami i graliśmy o jednego mniej. Na pochwałę zasługuje też wejście w drugą połowę, ale niestety kolejne dwie bramki podcięły nam skrzydła. Musimy znaleźć rozwiązania i się podnieść. Jesteśmy słabi w obu polach karnych i przez to tak się to kończy. Nie mamy instynktu zabójcy, ale jeszcze żyjemy.
Łukasz TOMCZYK: - Do 35-40 min ciężko było nam stworzyć składną akcję. Gra była mocno szarpana, dużo gry bezpośredniej, piłek za plecy. Brakowało synergii między graczami, stratami napędzaliśmy przeciwnika, który był groźny w fazach przejściowych i w stałych fragmentach. Nie mogliśmy złapać rytmu, ale duży plus za to, że wszystkie szanse przeciwnika zablokowaliśmy. Tego brakowało nam w poprzednich meczach.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| RAKÓW | CRACOVIA | |
| 61 | posiadanie piłki | 39 |
| 7 | strzały celne | 6 |
| 2 | strzały niecelne | 13 |
| 2 | rzuty rożne | 7 |
| 10 | faule | 17 |
| 1 | spalone | 1 |
| 1 | żółte kartki | 2 |
| 0 | czerwone kartki | 1 |
