Dżentelmeński układ

Duma Podlasia, podpisując nowy kontrakt z Adrianem Siemieńcem, doceniła szkoleniowca za dotychczasowe sukcesy.

Wsparcie rodziny jest dla Adriana Siemieńca bardzo ważne. Fot. Michał Kość/PressFocus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

W Wielką Sobotę Jagiellonia mierzyła się w hicie kolejki z Lechem, ale najważniejsze wydarzenie miało miejsce przed spotkaniem. Wtedy to Adrian Siemieniec wraz z całą swoją rodziną ogłosił na murawie stadionu w Białymstoku, że przedłuża kontrakt do 2027 roku. Klub poinformował, że więcej szczegółów przedstawi na konferencji. Okazało się, że nowa umowa to układ idealny dla obu stron.

Szykuje się wyjazd?

Czas jej podpisania także jest szczególny. Duma Podlasia w ostatnich sześciu ligowych spotkaniach wygrała tylko raz, z GKS-em Katowice, ale wiara w trenera, który dał klubowi historyczne mistrzostwo Polski (2023/24), jest bardzo duża. Dotychczasowa umowa wygasała wraz z końcem tego sezonu i chociaż klub miał opcję automatycznego przedłużenie jej o rok, to z niej… nie skorzystał.

Podpisany niedawno kontrakt jest iście dżentelmeński, chociaż jak poinformował Adrian Siemieniec, negocjacje były długie i czasami trudne. W umowie, która została przedłużona o rok, znalazła się specjalna klauzula wykupu szkoleniowca, która jest jednak możliwa tylko dla klubów zagranicznych, a także w określonych terminach. To ukłon klubu w stronę trenera, który zapewnił mu sukcesy – Ta opcja daje mi swego rodzaju pewność, że kiedy pojawi się dla mnie perspektywa rozwoju sportowego i będę czuł gotowość oraz to, że krok, który chcę wykonać jest dla mnie sportowym awansem, to te zmiany będą mogły nastąpić – tłumaczył na konferencji prasowej szkoleniowiec. Wszystko ma jednak… menedżerskie dno.

Nie dla polskich klubów

Czasy się zmieniają i teraz na rynku transferowym, ale także trenerskim, dużą rolę odgrywają właśnie agencje menedżerskie. Na początku stycznia Adrian Siemieniec związał się z jedną z nich. SEG Football reprezentuje m.in. Pepa Guardiolę oraz wielu trenerów z ligi holenderskiej, z Robinem van Persiem na czele (Feyenoord Rotterdam). Po tej informacji pojawiły się plotki, że szkoleniowcem interesują się kluby z regionu Beneluksu.

Specjalna klauzula i międzynarodowa agencja sugerować mogą, że wspólny projekt Jagiellonii i Adriana Siemieńca zmierza w kierunku końca. Jednak wcale tak nie musi być. Duma Podlasia walczy o czołowe miejsce w lidze, gra w europejskich pucharach i wraz z trenerem stale się rozwija. Zatem ewentualna nowa posada musi być realną trampoliną, a nie przypadkową miną. 34-latek nie pozostawił jednak złudzeń, że z Białegostoku wcale się nie wyrywa. – Obecność tej klauzuli nie oznacza, że chcę odejść z Jagiellonii. Oznacza, że chcę otworzyć swoje nazwisko na rynek zagraniczny i zobaczyć, co się wydarzy. Bo obecność takiej opcji nie oznacza, że z niej skorzystam – podkreślił opiekun Dumy Podlasia.

Klauzula tylko i wyłącznie dla zagranicznych klubów jest też symboliczna dla polskich konkurentów. W kontekście zatrudnienia Siemieńca pojawiały się spekulacje, że Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa, chciał ściągnąć trenera wraz z dyrektorem sportowym, Łukaszem Masłowskim. Jednak w Łodzi pracuje obecnie Aleksandar Vuković, który ma umowę do końca czerwca 2027 roku. Siemieńcem mógł być także zainteresowany Lech. Nielsowi Frederiksenowi kończy się kontrakt po tym sezonie, a sam prezes Karol Klimczak przyznał, że 34-letni trener pasowałby do modelu klubu. Teraz wszyscy - najpewniej -muszą obejść się „smakiem”…

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się