Dytyramb na cześć Andrzeja S.

BEZ ROZGRZEWKI - Andrzej Grygierczyk

Kilka dni temu byłem w Dankowicach, gdzie świętowano 80-lecie Ludowego Klubu Sportowego Pasjonat, 60-lecie obecności w nim Andrzeja Sadloka, a jednocześnie 50-lecie sprawowania przezeń funkcji prezesa.

Prezes przez 50 lat... Jest w tym jakaś ogromna tajemnica, a zawiera się w niej opowieść o organizacyjnych talentach, o sprawności w zarządzaniu, o wizji i pomysłach, które swoją wielkością zdumiewały (zdumiewają zresztą do dziś), wreszcie o pasji, która temu wszystkiemu musi towarzyszyć, bo jakże bez niej wymyślać, tworzyć, szarpać się i dręczyć; a tych udręk nigdy nie brakowało. Wyobraźmy sobie chociażby klimat głębokiej komuny, której właściwością był brak wszystkiego, rzeczy banalnych, acz niezbędnych, poczynając od paliwa, poprzez papier toaletowy, cement...

Andrzej Sadlok, w roli prezesa, i jego najbliżsi współpracownicy, tudzież rodzina, nie tylko pchali skutecznie ten wózek, ale jeszcze wyznaczali standardy – w bardzo wielu przypadkach i ludziom możniejszym, i klubom zamożniejszym. No bo kto to widział, żeby wiejski klub miał kilka boisk, trybunę krytą, oświetlenie, no i w ogóle wszystko to, o czym piłkarska drużyna może zamarzyć. Dziwić się, że do Dankowic ci możniejsi przyjeżdżają grać i trenować, przygotowywać się do kolejnych sezonów, bo – bywa – u siebie nie mają gdzie.

Z czym się kojarzą ludowe kluby sportowe? Ano z biedą, która nie pozwala wznieść się na wyższy sportowy poziom, która nie pozwala się rozwijać, która narzuca wiele innych ograniczeń. Choć – z drugiej strony – gdyby tak policzyć, ilu z takich klubów wywodzi się znakomitych sportowców, a zarazem medalistów igrzysk, mistrzów świata i Europy, to miasta i miastowi powinni się z lekka zaczerwienić. Może przyczyna zawiera się w powszechnie już znanym powiedzeniu Andrzeja Sadloka, że oni – na wsiach – nawykli do jedzenia chleba z margaryną, a w sumie do skromnego życia? Oczywiście, jest w tym zawarta przenośnia, ale któż zaprzeczy, że trudne warunki hartują o wiele lepiej niż dobrobyt; i same w sobie stanowią impuls, aby z tą biedą walczyć, pokonać ją, zdobywać coraz wyższe szczyty.

LKS Pasjonat z natury rzeczy też miał (i ma) ograniczenia. Choćby nie wiadomo, jakim geniuszem się było, nie da się na wsi – nawet w Dankowicach – pokonać bariery zamożności; o wiele łatwiej przychodzi to klubom miejskim, bo o tych z wielkimi tradycjami nie ma nawet co mówić. Ale przecież na wsi takich ambicji nawet nie mają, bo i po co ruszać z motyką na słońce. Tam bardziej chodzi o to, by zająć młodych czymś zacnym, wciągającym, pożytecznym, a i starszym zorganizować rozrywkę, bo czyż nie jest miło pójść w niedzielę po mszy na stadion(ik) i pokibicować swoim?

Ale Pasjonat na takim tle się wyróżnia i nie sposób tu nie wrócić do Andrzeja Sadloka i jego 50-letnich rządów. Czy znacie jeszcze kogoś, kto swoją – jakąkolwiek – funkcję sprawowałby tak długo? Czy znacie jeszcze kogoś, kto przez 50 lat nie miałby żadnej konkurencji w kolejce do prezesowskiego stołka? Ale czy znacie kogoś na jakiejkolwiek wsi z kaskadą takich pomysłów i umiejętnością ich realizacji? Na marginesie: dziwić się, że Andrzej Sadlok był – i pozostał – znaczącą postacią w Zrzeszeniu Ludowe Zespoły Sportowe, i w skali kraju, i w skali województwa śląskiego?

No więc obchodził prezes nad prezesami swoje 60- i 50-lecie, a zjechało się na te uroczystości mnóstwo ludzi. Nie zabrakło tak znaczącej postaci jak Antoni Piechniczek, był i Teodor Wawa Wawoczny (który błysnął znajomością języka... japońskiego), był i poseł Polski 2050 Mirosław Suchoń, pojawili się w wielkiej liczbie wójtowie – byli i obecni – okolicznych gmin, rozliczni działacze samorządowi nie tylko z powiatu bielsko-bialskiego, prezesi wielu innych wiejskich klubów, pedagogowie... I oczywiście rodzina; nie mogło zabraknąć syna Macieja, byłego gracza m.in. Ruchu Chorzów, Wisły Kraków, a i reprezentacji Polski. Długo by wymieniać. Generalnie ta gremialna obecność była świadectwem szacunku – zapewne również i podziwu – dla Andrzeja. Przydałoby się więcej takich w polskim sporcie, nieskończenie wiele...

Andrzej Sadlok w trakcie jubileuszowej przemowy. Fot. AG

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się