Dyscyplina najważniejsza

Krystian Dziubiński, kapitan reprezentacji, strzelil gola i zapisał asystę. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl


Dyscyplina najważniejsza

Austriacy zażyczyli sobie grać ze zwycięzcą pierwszej potyczki. Tak więc dzisiaj biało-czerwoni spotkają się z gospodarzami turnieju.

 

Polscy hokeiści zdają sobie sprawę, że uczestnikowi MŚ elity nie wypada schodzić poniżej określonego poziomu. Podchodzą więc do swoich obowiązków rzetelnie i są tego efekty. W inauguracyjnym meczu Pucharu Austrii w Klagenfurcie wygrali z groźną i niewygodną reprezentacją Italii 3:1. To drugie zwycięstwo z rzędu, wszak w Nottingham w maju pokonaliśmy tych rywali 4:2 i wówczas zrobiliśmy milowy krok do elity. Oby ta wygrana była sygnałem, że ten sezon będzie udany. Przed wyjazdem do Austrii selekcjoner Robert Kalaber trochę narzekał, że nie mógł skorzystać ze wszystkich nominowanych. Jednak obawy trenera były nie do końca uzasadnione. Wprawdzie Włosi dość szybko i w szczęśliwych okolicznościach objęli prowadzenie. Mateusz Michalski złamał kij i jego szczątki pozostały na lodzie, a Polak szybko zjeżdżał do boksu. Tymczasem krążek przejęli rywale i próbowali go rozgrywać po obwodzie. W końcu Alberto Colli zdecydował się na uderzenie z niebieskiej linii i „guma” po drodze odbiła się od... złamanego kija i wpadła w „okienko”. To były złe początki, ale nasi hokeiści solidnie pracowali na końcowy sukces. Najpierw Bartłomiej Jeziorski, znajdujący się w wybornej formie strzeleckiej, doprowadził do remisu. W ostatniej minucie drugiej tercji kapitan Krystian Dziubiński znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Gianluca Vallini odbił krążek przed siebie, jednak przy dobitce Patryka Krężołka był bezradny. „Dziubek” w końcu też znalazł się na liście strzelców, bo na 7 sek. przed końcem posłał „gumę” do pustej bramki.

- Przez 10 minut mieliśmy problemy z utrzymaniem odpowiedniego rytmu, bo w lidze jest nieco słabszy - powiedział słowacki selekcjoner, Robert Kalaber. - Potem wszystko potoczyło się we właściwym kierunku. W drugiej tercji mieliśmy przewagę (16-5 w strzałach - przyp. red.) i prowadziliśmy. John Murray po raz kolejny popisał się kilkoma udanymi interwencjami i na pewno pomógł drużynie. Mnie cieszy konsekwencja w grze i zasłużenie odnieśliśmy zwycięstwo, a ponadto nie mieliśmy żadnego wykluczeni i to nowość w naszej drużynie! Oczywiście, że było kilka mankamentów, ale liczy się końcowy efekt. Austria późnym wieczorem grała z Węgrami, ale gospodarze bez względu na wynik spotkają się ze zwycięzcą naszego meczu. Taka była ich wola i w tej sytuacji biało-czerwoni zagrają dzisiaj z gospodarzami.


 

Włochy - Polska 1:3 (1:0, 0:2, 0:1)

1:0 - Colli - Zanetti (2:28), 1:1 - Jeziorski - Kostek - Łyszczarczyk (23:25), 1:2 - Krężołek - Dziubiński (39:17), 1:3 - Dziubiński (59:53, do pustej). 

WŁOCHY: Vallini; Pietroniro - Amorosa, Ditomaso - Miglioranzi (2), Forte - Colli; Zanetti - Morini - Conci, Brunner - Mantenuto - Eisendle, McNally - Sanna (2) - Deluca, Felicetti (2) - Traversa - Mantinger. Trener Gregory IRELAND.

POLSKA: Murray; Górny - Wajda, Jaśkiewicz - Kostek, Zieliński - Horzelski, Biłas - Florczak; Zygmunt - Paś - Wronka, Jeziorski - Dziubiński - Łyszczarczyk, Krężołek - Starzyński - Urbanowicz, Michalski - Smal - Tyczyński. Trener Robert KALABER.

Kary: Włochy - 6 min, Polska - 0 min.


(sow)