Dyrektor poszukiwany
W czwartek, trzy tygodnie po objęciu funkcji, głos zabierze nowy prezes bielskiego Podbeskidzia, Krzysztof Sałajczyk. Klub zimą jest bardzo aktywny na lokalnym rynku pracy.
Przed Krzysztofem Sałajczykiem niemałe wyzwanie.
Jak dowiedział się „Sport", najpoważniejszym kandydatem na dyrektora Podbeskidzia był Piotr Kasprzak. Dla wielu lokalnych kibiców to nazwisko kompletnie anonimowe, ale na Wyspach Brytyjskich to ceniony i rozpoznawalny skaut z całkiem niezłym CV. Zaczynał jako stażysta w angielskim Norwich, później - na okres próbny - otrzymał pracę w Southampton, a finalnie przepracował w klubie 6 lat. W tym czasie przeczesywał Polskę, Czechy, Słowację, Chorwację i Serbię. Latem 2017 roku Kasprzak miał spory udział w transferze Jana Bednarka z Lecha Poznań. Gdy jego bezpośredni przełożony Ross Wilson, kierujący działem skautingu w Southampton, przeszedł do Glasgow Rangers, otrzymał propozycję pracy w zespole wielokrotnych mistrzów Szkocji, gdzie odpowiadał za obserwację piłkarzy w Polsce, Czechach, Słowacji oraz Bałkanach i w MLS. Przed wojną zajmował się też Rosją i Ukrainą. We wrześniu Kasprzak zakończył kurs dyrektora sportowego, organizowany przez PZPN i szukał nowy wyzwań.
Drugim poważnie rozpatrywanym kandydatem do pracy pod Klimczokiem był Adam Lechowski. 39-latek od 2,5 roku pełni podobną rolę w GKS-ie Jastrzębie. Nie wiadomo, czy prezes Sałajczyk wykorzysta kontakty i rozmowy zapoczątkowane przez Miąca, ale zaraz po objęciu posady deklarował chęć zatrudnienia dyrektora sportowego, a ostatnie odejścia z klubu wręcz wymuszają na nim taki ruch. Być może więcej o planach nowego prezesa dowiemy się dziś, bo po trzech tygodniach od nominacji Sałajczyk po raz pierwszy pojawi się publicznie. W zeszłym tygodniu, w zaciszu klubowych gabinetów, spotkał się z przedstawicielami kibiców, którzy deklarują, że zrobił na nich dobre wrażenie. Innego zdania są piłkarze, bo w trakcie rozmów z nimi miał wypalić, że... jest tu tylko na chwilę i celuje znacznie wyżej niż praca w 2. lidze.
(gru)
